czwartek, 24 maja 2012

Gold w EUropie

Tutaj Grecy, a tam Niemcy, a jeszcze gdzieś tam indziej Polacy, a wszystko to doskonale zostało podsumowane Kaziem Yes, Yes, Yes! Droga dużego Kazia w krótkich majteczkach podobna jest do amerykańskiego snu - od nauczyciela do bankstera, tfu od pucybuta do milionera. A jako dodatek nadzwyczajny dostał Kazio nową, podobno gumową lalę z firmy Mattel, tfu nową żonę Izabelę.-) Lala w nagrodę to zdaje się być stały element polityki banku Goldman. Przynajmniej co niektórym Sołtysom na wsi tak się zdaje. Wieś nurtuje również pytanie o to czy mowy model Pawlaka też pochodzi z tego samego banku, tfu stajni.-)

Po sumie (missa maior) chłopi zwykle wystają przed kościołem i deliberują a to o gospodarstwie, a to o polityce. Onegdaj, również po mszy, mawiał był do ludzi,  skądinąd znany, warszawski ksiądz, Bronisław Bozowski, iż nie ma przypadków a są tylko znaki, oczywiście na niebie i ziemi.-) Nie masz bowiem w procesie uczłowieczania się małpy takiego osła, który to obładowany Goldmanem, tfu złotem nie przeszedłby przez ucho igielne. Na Vincenta bez PESELu i innych goldmanów, tfu, goldbugów,-) tfu, owe znaki, zwrócił uwagę nie tak dawno francuski dziennik Le Monde, który stwierdził był, że amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs stał się głównym rozdającym, tfu rozgrywającym w Europie. Goldman rozgrywa nie tylko naszego Kazia, ale również Mario Draghi, związanego z EBC, Mario Monti, robiącego obecnie za nowego premiera Włoch a także niedawnego premiera Grecji, Lucasa Papademosa oraz szereg pomniejszych Kaziów, Radków i Vincentów. Na posadzie u Goldmana imć Draghi, robiący w latach 2002-2005 za wiceszefa GSu na Europę sprzedawał Grekom owe tajemnicze coś, co pomogło im ukrywać faktyczne zadłużenie. Co znamienne, rok temu imć Alexander Dibelius wyczuwając naglącą potrzebę ukrywania faktycznego zadłużenia polskawej władzy, otworzył był w Warszawie biuro mając nadzieję to iż będzie świadczył usługi w zakresie gwarantowania objęcia emisji akcji i papierów dłużnych.-) Zdaje mi się, iż tym, którym nie podoba się złoto, to podobają się im frukta od, nomen omen,  Goldmana. Nie wszystko złoto, co ma gold w nazwie, tfu, co się świeci.-)

Powoli też wieś zaczyna rozumieć skąd nagle wzięły się te krzyki w obronie Tymoszenki i ta dziwna cisza wokół Islandii. Otóż w Europie nową świecką tradycją zaczyna być sadzanie premierów do więzienia. Mając nadzieję, że ta tradycja wkrótce dojdzie i do Polski śledzę uważnie mapę, a z Sołtysem i cała wsią dodatkowo proces byłego premiera Islandii, Geira Haarde. Grozi mu dwa lat więzienia, a dla Haarde zarzuca się, że doprowadził on do kryzysu, co z kolei doprowadziło do naruszenia suwerenności Islandii. W sprawie przewija się również rosyjska mafia, niczym w naszych rodzimych filmowych produkcjach, której przedstawiciele onegdaj z Petersburga pofatygowali się do Reykjaviku i zaproponowali, że w zamian za "opiekę"-) spłacą jednym ruchem długi banków Icesave i Landsbanki. Haarde poczuł wtedy na szyi oddech konopnego sznura, bo przypomniał sobie to, co pisał imć Miłosz - lepszy dla ciebie byłby świt zimowy i sznur i gałąź pod ciężarem zgięta, i zdało mu się, że zaraz to Islandczycy skrzykną się i zadynda on na rei. Haarde, zupełnie nie w polskim stylu,-) odmówił rosyjskiej mafii i dlatego zamiast stryczka grozi mu tylko dwa lata więzienia i infamia. 

W kolejce do więzienia czekają i inni premierzy w EUropejskich krajach. Ludzie z mojej wsi, jak tylko dowiedzieli się o procesie na dalekiej Islandii, to czym prędzej pobiegli do GSu po sznur, co poniekąd rozsądne, bo zarówno procesy, jak i infamia w Polsce politykom nie grozi. Do uczciwego procesu potrzebne są sądy z ławą przysięgłych, a ostatnich ławników zlikwidowano w Polsce jakieś dwa lata temu. Z kolei do infamii człowiek potrzebuje honoru, a tego, co wskazują liczne, ot choćby smoleńskie przypadki, politykom w Warszawie brakuje. Gruba kreska się nie sprawdziła, proces i infamia są niemożliwa, to pozostaje zaśpiewać - miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór, ostał ci się ino sznur,-) a potem wzorem Leppera co poniektórych powiesić. Potem każdy prokurator, a szczególnie Ślepokur z chęcią zaświadczy, że obcych śladów na sznurze nie znaleziono. No wiadomo - GS i sami swoi!-)



środa, 9 maja 2012

Sprawa nr 4

Brunner podszedł do stolika, nalał sobie z karafki bimbru do szklanki, wypił duszkiem, po czym siadł na kanapie i zaczął gadać od rzeczy. - Nie ma niejawnych spisków. Zamachy są tylko na filmach, a te które się zdarzają to katastrofy naturalne. Nie ma celowego trucia, a przypadkowe trucie nie jest szkodliwe. Jedzenie jest coraz lepsze, a najlepsze jest GMO. - zakończył i wypuścił powietrze z siebie. Też nalałem sobie bimbru, chociaż Sołtysównie obiecałem pić nieco mniej, pociągnąłem mały łyczek, popatrzyłem troskliwie na Brunnera i słuchałem. A Brunner był podobny rysiowi rannemu, który zaraz ma skoczyć w oczy myśliwemu.-) Patrzyłem i milczałem i tego milczenia zdaje się Brunner najbardziej nie mógł znieść, więc zaczął znowu od rzeczy pleść - Żyjemy wciąż coraz dłużej i jest coraz lepiej. Niedługo wynajdą lekarstwo na raka i na wizy do USA. Chcę pracować do końca życia, a dopiero potem przejść na emeryturę. Komórki są bezpieczne i nie ma alergii. Chemia nie jest szkodliwa, a naukowcy opracowali bezpieczne metody produkowania za jej pomocą jedzenia. Dzieci najlepiej odbierać rodzicom, i jak najwcześniej posyłać do szkół, których mamy za dużo, a potem za granicę. Te, które mają ADHD to tylko z winy rodziców. Telewizja mówi prawdę.  Nie potrzebuję żadnej prywatności i nawet lubię być śledzony. - skończył, po czym westchnął głęboko i zamilkł. - Się porobiło! - pomyślałem. Takich cudów to nawet to nowe zioło wykradzione przez Stirlitza z KGB nie wyciśnie z człowieka. Musiało coś się stać i przezornie zapytałem - Czy ty Brunner aby nie lecisz do Nowego Jorku? - zapytałem. - Lecę, właśnie lecę i przygotowuje sobie odpowiedzi na co ważniejsze pytania. Polska jest wszystkim winna co najmniej przeprosiny. Rząd się o mnie troszczy. Tusk mnie kocha, a wybory są uczciwe. Żydzi są biedni i prześladowani i dlatego wojny są potrzebne. Nikt nie pragnie naszej bezpłodności, chociaż mówią że jest przeludnienie. - tego już ja nie wytrzymałem i wypiłem duszkiem cała szklankę bimbru, po czym nalałem bimbru do szklanki Brunnera, chociaż tak naprawdę to chciałem dać mu w mordę, ale w ostatniej chwili dopadło mnie chrześcijańskie miłosierdzie.-) Brunner popatrzył na mnie i na pełną szklankę po czym wybełkotał - Nie biorę leków na zgagę, trawienie, na wątrobę, sraczkę, hemoroidy i na ból głowy, no to pić chyba mogę?! - i duszkiem wypił szklankę bimbru po czym się rozpłakał. - Coś ten bimber słabiutki - pomyślałem.Sołtysowa pewnie znowu rozcieńczała. Pijemy go tutaj szklankami i dopiero po drugiej Szkop zaczął płakać i na dodatek wcale nie przepraszał za II wojnę światową. Szykuje się pewnie jakaś zwałka i zostawiwszy płaczącego Niemca powlokłem się go gabinetu. 


Na wykresach na początku niewiele było widać. Potem zauważyłem jak fala płynaca z Grecji zahacza o Francję i zwala z indeksu prawie 3%, a następnie rozdziela się i zalewa spadkami Wyspy Brytyjskie oraz Niemcy. Do Polski wpada czoło fali i WIG spada o ponad 2% i rośnie kurs euro i dolara. Kilka takich fal i zacznie się w Polsce robić niewesoło. Otworzyłem szufladę i popatrzyłem na nowe złote monety. Fale wzrostowe i spadkowe na kruszcach trwają zwykle po 20 lat, no to jeszcze kilka lat zbieractwa, a potem z górki. Pomyślałem o Sołtysównie i o małym szkrabie, który ma się wkrótce pojawić. Trzeba będzie popracować i to zapewne nad demografią. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, może by tak trzy, albo jeszcze lepiej pięć - rozmarzyłem się. Pól piątej i szóstej klasy się nakupi i osikowym lasem obsadzi. Będzie i na gonty i na wesela, i na kołki dla polityków, a reszta posłuży za opał pod nową destylarnię Sołtysa. Za bardzo związałem się z tymi ludźmi, aby wyjeżdżać do Szwajcarii. Skupię się zatem na kruszcach, żarciu i alkoholach, a jak Brunnerowi przejdzie, co trzeba coś będzie przedsięwziąć w temacie otwarcia niemieckiego i francuskiego rynku na nasz bimber.-) Kontroli granic przecież nie ma, a we Francji jeszcze picia nie zakazali, a i w Niemczech puki co nadal można żreć golonkę.-) Popatrzyłem na zegar- prawie druga w nocy - i na kartkę z kalendarza - 9 maja, dzień zwycięstwa i dopisałem na marginesie - sprawa nr 4, po czym cichutko po schodach udałem się do sypialni. Wślizgnąłem się pod kołdrę, a Sołtysówna tylko się przeciągnęła i zamruczała - bez ciebie trudno mi zasnąć. - No to ze snu nici.-)

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP