środa, 9 maja 2012

Sprawa nr 4

Brunner podszedł do stolika, nalał sobie z karafki bimbru do szklanki, wypił duszkiem, po czym siadł na kanapie i zaczął gadać od rzeczy. - Nie ma niejawnych spisków. Zamachy są tylko na filmach, a te które się zdarzają to katastrofy naturalne. Nie ma celowego trucia, a przypadkowe trucie nie jest szkodliwe. Jedzenie jest coraz lepsze, a najlepsze jest GMO. - zakończył i wypuścił powietrze z siebie. Też nalałem sobie bimbru, chociaż Sołtysównie obiecałem pić nieco mniej, pociągnąłem mały łyczek, popatrzyłem troskliwie na Brunnera i słuchałem. A Brunner był podobny rysiowi rannemu, który zaraz ma skoczyć w oczy myśliwemu.-) Patrzyłem i milczałem i tego milczenia zdaje się Brunner najbardziej nie mógł znieść, więc zaczął znowu od rzeczy pleść - Żyjemy wciąż coraz dłużej i jest coraz lepiej. Niedługo wynajdą lekarstwo na raka i na wizy do USA. Chcę pracować do końca życia, a dopiero potem przejść na emeryturę. Komórki są bezpieczne i nie ma alergii. Chemia nie jest szkodliwa, a naukowcy opracowali bezpieczne metody produkowania za jej pomocą jedzenia. Dzieci najlepiej odbierać rodzicom, i jak najwcześniej posyłać do szkół, których mamy za dużo, a potem za granicę. Te, które mają ADHD to tylko z winy rodziców. Telewizja mówi prawdę.  Nie potrzebuję żadnej prywatności i nawet lubię być śledzony. - skończył, po czym westchnął głęboko i zamilkł. - Się porobiło! - pomyślałem. Takich cudów to nawet to nowe zioło wykradzione przez Stirlitza z KGB nie wyciśnie z człowieka. Musiało coś się stać i przezornie zapytałem - Czy ty Brunner aby nie lecisz do Nowego Jorku? - zapytałem. - Lecę, właśnie lecę i przygotowuje sobie odpowiedzi na co ważniejsze pytania. Polska jest wszystkim winna co najmniej przeprosiny. Rząd się o mnie troszczy. Tusk mnie kocha, a wybory są uczciwe. Żydzi są biedni i prześladowani i dlatego wojny są potrzebne. Nikt nie pragnie naszej bezpłodności, chociaż mówią że jest przeludnienie. - tego już ja nie wytrzymałem i wypiłem duszkiem cała szklankę bimbru, po czym nalałem bimbru do szklanki Brunnera, chociaż tak naprawdę to chciałem dać mu w mordę, ale w ostatniej chwili dopadło mnie chrześcijańskie miłosierdzie.-) Brunner popatrzył na mnie i na pełną szklankę po czym wybełkotał - Nie biorę leków na zgagę, trawienie, na wątrobę, sraczkę, hemoroidy i na ból głowy, no to pić chyba mogę?! - i duszkiem wypił szklankę bimbru po czym się rozpłakał. - Coś ten bimber słabiutki - pomyślałem.Sołtysowa pewnie znowu rozcieńczała. Pijemy go tutaj szklankami i dopiero po drugiej Szkop zaczął płakać i na dodatek wcale nie przepraszał za II wojnę światową. Szykuje się pewnie jakaś zwałka i zostawiwszy płaczącego Niemca powlokłem się go gabinetu. 


Na wykresach na początku niewiele było widać. Potem zauważyłem jak fala płynaca z Grecji zahacza o Francję i zwala z indeksu prawie 3%, a następnie rozdziela się i zalewa spadkami Wyspy Brytyjskie oraz Niemcy. Do Polski wpada czoło fali i WIG spada o ponad 2% i rośnie kurs euro i dolara. Kilka takich fal i zacznie się w Polsce robić niewesoło. Otworzyłem szufladę i popatrzyłem na nowe złote monety. Fale wzrostowe i spadkowe na kruszcach trwają zwykle po 20 lat, no to jeszcze kilka lat zbieractwa, a potem z górki. Pomyślałem o Sołtysównie i o małym szkrabie, który ma się wkrótce pojawić. Trzeba będzie popracować i to zapewne nad demografią. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, może by tak trzy, albo jeszcze lepiej pięć - rozmarzyłem się. Pól piątej i szóstej klasy się nakupi i osikowym lasem obsadzi. Będzie i na gonty i na wesela, i na kołki dla polityków, a reszta posłuży za opał pod nową destylarnię Sołtysa. Za bardzo związałem się z tymi ludźmi, aby wyjeżdżać do Szwajcarii. Skupię się zatem na kruszcach, żarciu i alkoholach, a jak Brunnerowi przejdzie, co trzeba coś będzie przedsięwziąć w temacie otwarcia niemieckiego i francuskiego rynku na nasz bimber.-) Kontroli granic przecież nie ma, a we Francji jeszcze picia nie zakazali, a i w Niemczech puki co nadal można żreć golonkę.-) Popatrzyłem na zegar- prawie druga w nocy - i na kartkę z kalendarza - 9 maja, dzień zwycięstwa i dopisałem na marginesie - sprawa nr 4, po czym cichutko po schodach udałem się do sypialni. Wślizgnąłem się pod kołdrę, a Sołtysówna tylko się przeciągnęła i zamruczała - bez ciebie trudno mi zasnąć. - No to ze snu nici.-)

16 komentarzy:

  1. NBP własnie przymierza się do likwidacji jedno i dwugroszówek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Hans je na worki kupował :)

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że przetapianie monet jest...z paragrafem!

      A na kolejnym marginesie...kto miał głowę aby wpuszczać do obiegu 1gr przy koszcie jego wytworzenia daleko większym od nominalnej wartości?!!! Toż to skandal!

      Usuń
  2. idzie nowe i przyspiesza coraz bardziej skoro nawet szkopy leca do usa...tmczasem trend zaczyna sie powoli odwracac:

    http://www.washingtonpost.com/local/for-first-time-since-depression-more-mexicans-leave-us-than-enter/2012/04/23/gIQApyiDdT_story.html

    ot taka ciekawostka.

    ps. widze, że powroty znad komputera do poscieli nie tylko u mnie koncza sie w ten sam sposob:)

    pozdro Hansie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już Meksykanie rezygnują z emigracji do USA, to musi być coś na rzeczy.-)

      Usuń
    2. Jakis czas temu bylo o tym nawet w South Parku :)

      Usuń
  3. Jesli to prawda z ta likwidacja 1 i 2 Gr monet to nastepnym krokiem bedzie bicie 10 i 20 Zl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego co słyszałem to jest koncepcja aby "bic" je z innego stopu niz dotychczas tak aby je zachowac.

      historycznie masz racje ale, według mnie, tajming jeszcze nie ten. ewentualne wycofanie 1 i 2gr odbije sie ruchem cen w kierunku końcówek na 0 oraz 5. To nei zawsze skutkuje podwyzkami z 99 na 00...

      Usuń
    2. W UK jest dokładnie to samo,jakiś gościu z rządu JKM gadał w TV, że koszty bicia 1 i 2 pensówki sa większe i pod koniec maja mają decydowac z jakiego stopu będą bite. Nawet się najarałem bo myślałem, że zacznę to skupowac w celu przetopienia. A tu się okazuje, że już dawno nie są robione z miedzi (tylko miedzią są powlekane). Znaczy się, że też hucpa !!!!

      Usuń
    3. Węgrzy sobie z tym poradzili... Ciekawe jak wyjdzie to ich bratankom znad wisły :D

      Piotr K.

      Usuń
  4. "Pól piątej i szóstej klasy się nakupi i osikowym lasem obsadzi."
    pół ? wiem, że połówki dobre ;-), ale czy nie lepsze litry, tzn. całości?

    Swoją drogą, IMO las ok, zwłaszcza jeśli dostanie się jeszcze drugą dopłatę 1500zł/ha/rok. Tylko jakoś mnie to nie przekonuje, jak sobie pomyślę, że to jest nominalnie... Ile te 1500zł będzie warte w 10, 15 roku dopłat...?

    4ha = 6000zł. Ile będzie wart krug za 10, 15 lat?

    No i kto kupi potem ode mnie 15 letni las osikowy, sosnowy? Najmniej płynny rodzaj gruntu IMO :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pól od pola, a nie pół pod połówki.-) Dopłata do zalesiania wypłacana jest tylko przez 5 lat.

      Usuń
    2. Las sadzi się (w zależności od odmiany) albo dla dzieci, albo dla wnuków, ale nigdy dla siebie.-)

      Usuń
  5. ano może i tak z tymi połówkami ;-)

    Przez 5 lat jest jedna dopłata. Drugi jej rodzaj jest wypłacany przez 15 lat (!), ale nie każdy łapie się na te warunki. Opłaca się kupować grunty IV-VV klasy ziemi max do 1,2zł/m2. IMO.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na wysysających krew najlepiej użyć osinowe kołki a nie osikowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kwestia regionu Polski. Topola osika, zwana często jest osiną, a kołek osinowy i osikowy to dokładnie to samo.-) Osika charakteryzuje się niezwykłą odpornością na czynniki zewnetrzne i dlatego stosowana jest na gont (wiór osikowy) jak i na kołki, w tym na krwiopijców.-)

      Usuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP