środa, 24 października 2012

Dwugłos, czyli in vitro i GMO

Korporacje zaglądają nam już do talerzy i do kieliszka każdego z nas. Teraz zaczynają zaglądać nam w gardło i pod kołdrę. Zamyśliłem się i napiłem bimbru, po czym dla pewności zagryzłem tłustym boczkiem i splunąłem trzy razy za siebie. Potem raz jeszcze aby odegnać licho skrzywiłem się i przekręcając głowę zerknąłem w lustro. Ktoś w lustrze też się skrzywił, ale to nie był Stirlitz, Brunner też nie. - Pewnie to ja - pomyślałem - Pewnie to ty - wtrącił mi się w myśli Stirlitz, po czym bezceremonialnie wtoczył się do gabinetu i czerpakiem sięgnął do dopiero co nastawionego kruszonu, wypił duszkiem i z westchnieniem opadł na fotel, po czym zauważył - Za dobre, nie dojrzeje - po czym uśmiechnął się tajemniczo. -Maczał palce w smoleńskiej katastrofie - pomyślałem - E tam! Smoleńsk to zapewne robota Brunnera - pomyślał Stirlitz i znów nabrał czerpakiem świeżego kruszonu i wypił duszkiem. Popatrzyłem na ten ruski sport narodowy, nabiłem fajkę tytoniem bezakcyzowym, który nabyłem od znajomego rolnika za kankę bimbru i powróciłem myślami do pewnego wnuczka, który miał dziadka w Wermachcie.

Ze społecznego punktu widzenia in vitro nie ma sensu. Po co wydawać ze społecznej kiesy od 15 do 20 tysięcy złotych na owe trzy próby, kiedy sprawę załatwiłaby, w zasadzie bezkosztowo, zmiana prawa o adopcji i dzieciach porzuconych. Tymczasem władza w Polsce zamierza bawić się w wątpliwe etycznie eksperymenty na ludziach w postaci in vitro. W czasie takich zapłodnień można łatwo ukryć różne wątpliwe moralnie eksperymenta, a i śledzenie ludzi stworzonych tą metodą jest łatwe. Opowiastki o tym, że nasza faszystowska władza jakoś tak specjalnie różni się etyką od faszystowskiej władzy gdzie indziej można spokojnie między bajki włożyć. Bajki o trosce o obywateli, też można sobie wsadzić w d, czyli dokładnie tam, gdzie władza ma obywateli.-) Pozostaje eksperyment na ludziach, który rodzi pytanie - po co?


Nie tak dawno, jeden ze speców od in vitro przy szklaneczce czegoś głębszego powiedział mi, że w zasadzie dla każdej pary, która nie może mieć dzieci w sposób naturalny istnieją medyczne przeciwwskazania dla posiadania potomstwa. In vitro łamie tą naturalną barierę powodując przenoszenie bliżej nie znanych problemów i deformacji genetycznej natury w przyszłe pokolenia, a skutki poznamy, jak zwykle po wielu, wielu latach. Do tej pory nie znamy nawet promila tego, jak zmiany poszczególnych genów wpływają na całość organizmu, a przed genetyką jeszcze daleka droga pełna odkryć i niespodzianek. Z tymi niespodziankami no zupełnie jak z tym tworzeniem pieniądza z powietrza i FEDem.-) Podobnie ma się sprawa z GMO. Dopiero teraz wychodzi na jaw, że dla przykładu, wg badań słynnego argentyńskiego embriologa, Andrésa E. Carrasco z Uniwersytetu w Buenos Aires zarówno samo GMO, jak i herbicyd firmy Monsanto ,,Roundup'', używany w 70% upraw GMO, powoduje uszkodzenia systemu nerwowego płodów ludzkich. Owe wyniki badań są niezaprzeczalnym dowodem klęski naukowego eksperymentu, jakim są genetycznie modyfikowane organizmy. W przypadku in vitro dochodzi jeszcze element moralny - eksperyment na ludziach. Sprawę szkodliwosci GMO potwierdziły niezależne badania przeprowadzone miedzy innymi w Rosji. Wobec niemożności zakwestionowania badań, imć John Dalii robiący aktualnie za euro-komisarza do spraw zdrowia i spraw konsumenckich przyznał był, że system bezpieczeństwa żywności w Unii Europejskiej musi się zmienić.-) Zobaczymy tylko w którą stronę.-) Tymczasem na światło dzienne wyszły inne badania z Rosji, gdzie u trzody chlewnej i bydła żywionego wyłącznie zmodyfikowaną genetycznie paszą zanotowano w trzecim i w czwartym pokoleniu drastyczny spadek płodności sięgający 98%. Dla organizmów biologicznych rozmnażających się płciowo oznacza to znalezienie się na granicy fizycznego unicestwienia. 
- No i tutaj przychodzi w sukurs in vitro.) - zaśmiał się Stirlitz - Martwi mnie tylko ta dziwna liczba 15000 sprawiedliwych rocznie w Polsce, którym dane będzie poddać się zbawczemu eksperymentowi - dodał i zaśmiał się raz jeszce. - W ZSRR przeprowadzano wiele eksperymentów na ludziach, ale akurat z GMO i obowiązkowych szczepień zrezygnowano. Dla zahartowania nadal wysyła się ludzi do Jakucji.-) Stirlitz zaśmiał się ponownie i znów zaczerpnął kruszonu. Odwróciłem się i pomyślałem, że z mojej znajomości Biblii i księgi Objawienia wynika, iż chodziło raczej o 144 tysiące sprawiedliwych, ale któż teraz jest sprawiedliwy.-) Tusk dla przykładu będzie czynił nowe cuda. Raz, że będzie w próbówce tworzył nowe życia, to na dodatek jeszcze zrobi to za pieniądze których nie ma i bez stosownych regulacji prawnych. Wot logika! Za to ekperymenty na ludziach ma on opanowane do perfekcji.-) 
Za uczestnictwo w klubie in vitro, zarezerwowanym dla (wybranych) pań od 18 (no, no!) do 40 roku życia zapłaci jak zwykle podatnik i to wszystko bez stosownej podstawy prawnej w postaci uchwały sejmu, czyli bezprawnie w państwie prawa.-) Tymczasem NFZ dysponując co roku kwotą ok 67 mld złotych + 10 miliardów na dopłaty do leków, przeznacza ok 2 mld na ratownictwo medyczne, 63 mld na świadczenia medyczne, co daje rocznie ok 270 zł na osobę dopłat do leków oraz 1680 zł na świadczenia. In virto dla 15 tysięcy kobiet oznacza że statystycznie rzecz biorąc pozbawi się co najmniej 150 tysiecy innych ludzi świadczeń zdrowotnych. Wot i nowoczesność. Do inzynierii społecznej a la prostowanie zwojów mózgowych dojść ma inżynieria prawna, a na końcu genetyczna. Przy tym warto zauważyć, że in vitro nie leczy niepłodności u kobiet, a raczej leczyć ma na celu narastająca frustracje wśród lemingów popierających Słońce Peru.-) PS. Z rozmów z lekarzami wyłania się taki oto obrazek z zycia społecznego: najpierw kobieta studiuje, potem wymachuje transparentem - >pierdolę nie rodzę<, nastepnie dojrzewa do posiadania rodziny i dziecka a na koniec okazuje sie, że tak zaszła w latach, że ma problemy z urodzeniem dziecka. No to włącza sobie, zwolenniczka "seksmisji" telewizor a tam - in vitro - prymitywna, watpliwa moralnie i mało skuteczną metodą na urodzenie dziecka ale dajaca wysoki biznesowy zwrot z inwestycji i będąca doskonałym narzędziem politycznym. Nachapią się ci, którzy w oszukiwaniu kobiet i w wyłudzaniu kasy od podatników nie mają skrupułów obiecując kolejne AmberGoldy, tfu nowoczesne fabryki długonogich blond-lalek.-)

PS. Z rozmów z lekarzami wyłania się taki oto obrazek z zycia społecznego: najpierw kobieta studiuje, potem wymachuje transparentem - >pierdolę nie rodzę<, nastepnie dojrzewa do posiadania rodziny i dziecka a na koniec okazuje sie, że tak zaszła w latach, że ma problemy z urodzeniem dziecka. No to włącza sobie, zwolenniczka "seksmisji" telewizor a tam - in vitro - prymitywna, watpliwa moralnie i mało skuteczną metodą na urodzenie dziecka ale dajaca wysoki biznesowy zwrot z inwestycji i będąca doskonałym narzędziem politycznym. Nachapią się ci, którzy w oszukiwaniu kobiet i w wyłudzaniu kasy od podatników nie mają skrupułów obiecując kolejne AmberGoldy, tfu nowoczesne fabryki długonogich blond-lalek.-) 

PS2:
Ze względu na to, iż blogger.com permanentnie podmienia mi filmik o GMO, to podaje bezposredni link:
http://youtube.googleapis.com/v/pdvxdC9NPB8 

piątek, 12 października 2012

Skyline, czyli metro, drogi i wódka w Finlandii

Nie tak dawno pojawiły się problemy z budową metra w Warszawie. A to odkopano masowy grób powstańców, a to krew, tfu woda zalała tunel, a to blok obok wykopu mało się nie zawalił. Tymczasem rozwiązanie na geologiczna zmorę Warszawy zostało wymyślone już dawno - skyline, lub jak kto woli skytrain.-)


Gdyby urzędnicy magistratu w Warszawie mieli choć odrobinę oleju w głowie, to za połowę obecnej ceny metra wybudowali by napowietrzne linie metra nad głownymi arteriami miasta, a za ćwierć kosztów fundowali by sobie wycieczki do Bangkoku przez najbliższe 10 lat, picie kiepskiej tajlandzkiej wódki w towarzystwie nagich panienek tańczących na stołach,-) pozostałe zaś 1/4 kosztów wykazali by jako oszczędności.-) Tymczasem okazuje się, że myślenie nie jest mocną stroną zarówno władz miejskich, jak i władzy w Polsce w ogólności.-) Robotą i myśleniem niech zajmują się w Chinach, Hongkongu, Singapurze, Bangkoku czy innej Azji. W Chinach już przymierzają się do budowy linii kolejowej umożliwiającej podróż z szybkością do 6500 km/h, która to kolej w Polsce nie jest potrzebna, bo w kraju nad Wisłą co rusz pojawiają się głosy iż kolej (drogi, metro, tramwaje, przemysł, ośrodki naukowe, polskie firmy, inwestycje państwowe, wojsko - niepotrzebne skreślić) nie jest potrzebna. Głupich nie orzą, a sami się rodzą. Może już pora potraktować ich jakimś herbicydem lub innym kałachem*.-)



Tymczasem marzeniem kolei w Polsce jest osiągnięcie czasów przejazdów z okresu XX-lecia międzywojennego. Kolej w Polsce przez ostatnie 20 lat stała się siedliskiem politycznych sierot i majątkiem do rozgrabienia. Pomysły takie jak "tiry na wagony" i rozwiązania problemów z powodu przekroczenia skrajni są znane i leżą w szufladach polskich zakładów wagonów kolejowych. Jeśli do tego dodać cuda inżynierii drogowej, wynikiem której są takie projekty i wykonanie dróg, że pojawiają się koleiny, rozszarpane pobocza i pozapadane studzienki na nowo oddanych drogach, które które nawet jeszcze nie widziały ciężarówek oraz remonty nowoodanych do użytku wyrobów autostradopodobnych,-) to mamy pełen obraz infrastruktury w Polsce, tj Polska w budowie,-) której ostatnio właśnie zakręcono kurek z pieniędzmi, bo te w obliczu nowego kryzysu trzeba zwrócić do Rzeszy, tfu macierzy.-) Tymczasem jedynym realnym remedium na kryzys w Polsce jest powrót do programu ponownej industrializacji i odbudowy infrastruktury, w tym kolejowej na liniach północ - południe, z myślą nie tylko o zapatrzeniu Turcji w nadchodzącej wojnie.-)


I tak oto przy szklaneczce bimbru dochodzimy do sedna problemu, z jakimi Polacy mierzą się od ponad 20 lat, iż aby coś zrobić, to trzeba wziąć się i zrobić.-) Tymczasem jedynie co sie robi, to dokarmia się biurokrację i zabiera wolnośc i pieniadze obywatelom. Można by zapytać kolejne partie i polityków:

- gdzie są jednomandatowe wybory na wszystkich szczeblach władzy
- gdzie są referenda bez progów frekwencji
- gdzie są niskie podatki,
- gdzie jest sprawna i tania biurokracja
- gdzie są wybieralni szefowie prokuratur, komendanci policji, dyrektorzy szkół itd
- gdzie są bony oświatowe, zdrowotne itd,
- gdzie zapodział się swobodny dostęp do broni, który stanowi ostatnią zaporę przed zakusami despotów własnego i obcego chowu


Polska demokracja fasadowa zdejmuje powoli swoją maskę, pod którą znajduje się zwykły faszyzm. Noc długich noży tfu, zamach warszawsko-smoleński już był. Teraz jeszcze tylko potrzebny nowy wróg i nowa afgańska lub iracka wojna. No i jeszcze wizyta Kanclerza i formalny Anschluss Österreichs, tfu Generalnej Guberni do Rzeszy, tfu strefy euro,-) gdy tymczasem, paradoksalnie euro-kryzys jest szansą na wyjście z UE. Jak mawiał Stirlitz, gdy go pytano, czy nie wstyd mu być radzieckim szpiegiem - A czemu wstyd? Lenin dla przykładu był niemieckim.-) Skoro wiec Niemcy szykuja się do wyjścia z tonącej UE do szalupy o nazwie DM, to może i nam warto zbierać się czym prędzej do własnej łódki o nazwie Międzymorze.-) Czyżby w tej sprawie ludzie za plecami Tuska pili w Finlandii Finlandię?-)


* twórcze rozwinięcie tezy Radka Sikorskiego-Applebaum - dorżnąc watachę.-)

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP