środa, 28 listopada 2012

Braun i GWiazda śmierci

Ja mam wrażenie, że tutaj kule powinny świstać, a jest jakiś kabaret, są jakieś żarty. Kule powinny świstać. To jest kolejny przesąd polskiej inteligencji ta wiara w pacyfizm. Wiara, że tu można cokolwiek załatwić, jak nie zostaną wyprawieni na tamten świat w sposób nagły, drastyczny i nieprzyjemny… powiedzmy wziąłbym tak z tuzin redaktorów 'Gazety Wyborczej' i ze dwa tuziny drugiej gwiazdy śmierci mediów centralnych – TVN. Nie wspominam o etatowych zdrajcach i sprzedawczykach ze starego reżimu, którzy przeszli ze starego reżimu suchą stopą. Jeśli się nie rozstrzela co dziesiątego, to znaczy: hulaj, dusza, piekła nie ma. Skoro nie jest karana karą główną zdrada państwa, jeżeli nie karze się śmiercią za zdradę, to co? Skoro nie jest karana karą główną zdrada państwa, to jest popyt, rynek na zdradę i zaprzaństwo.[...]
Jestem polskim państwowcem i jako polski państwowiec wyrażam zatroskanie o stan państwa polskiego, o jego perspektywy, które rysują się bardzo marnie w sytuacji, w której zdrada stanu nie tylko nie jest karana, tak jak powinna być karana karą główną, która niestety od dłuższego czasu nie figuruje w polskich kodeksach karnych. Otóż te ośrodki propagandy antypolskiej specjalizują się w propagowaniu zdrady i zaprzaństwa jako wzorców osobowych i w związku z tym taką wyrażam myśl, że gdyby istniało prawdziwe państwo polskie, to działalność antypolska, antypaństwowa, antynarodowa tych ośrodków propagandowych byłaby przedmiotem dochodzeń i śledztw i mam nadzieję surowych wyroków. [..]

Zdrada stanu powinna być piętnowana i karana, że zdrajcy i zaprzańcy nie powinni chodzić bezkarni po tym świecie i nie powinni cieszyć się zyskami ze swojej zdradzieckiej pracy, niezagrożeni jakąkolwiek sankcją. Jestem wielkim zwolennikiem stawiania zdrajców i zaprzańców przed sądami Rzeczypospolitej i jestem wielkim zwolennikiem przykładnego, surowego karania aktów zdrady i zaprzaństwa najwyższym wymiarem kary. Mam nadzieję, że kiedyś Polska wróci – i wówczas wymiar sprawiedliwości upomni się o tych wszystkich, którzy dziś działają na zgubę państwa polskiego, postawi ich licznie przed sądami, a niektórych – pod ścianą.

---------------------------------------------------------------------------------------------

Jarosław Gowin - Taką wypowiedzią powinien zająć się albo prokurator, albo psychiatra.

Józef Oleksy - Jak ktoś publicznie mówi, że uzdrowienie Polski ma polegać na wybiciu jakiejkolwiek grupy ludzi, to albo szaleniec, albo przestępca. W pierwszej kolejności to zadanie dla prokuratury.

Janusz Palikot - Prokurator powinien się zorientować czy to jest człowiek, który czasami coś palnie, czy jest chory psychicznie, czy naprawdę ma takie intencje. Jeśli to trzecie, należy wszcząć postępowanie

Witold Waszczykowski - To było jedyne słuszne zachowanie ze strony prokuratury, żeby podjąć tę sprawę.

Tomasz Lis  - Nie chcę hamletyzować, ale wydaje mi się, że zbliżamy się do jakiegoś krytycznego punktu, po którym zdarzy się nieszczęście. 

Michał Boni - To wierzchołek góry lodowej. Co się kryje u podnóża? Bardzo dużo niechęci, frustracji i szerząca się mowa nienawiści, której nikt nie kładzie tamy. Tak samo, jak nikt nie kładzie tamy obojętności wobec niej.

Jan Hartman - Wszyscy powinni robić, co do nich należy. Prasa nie powinna wpuszczać na łamy radykałów. Minister edukacji winien zastanowić się, jak to zrobić, żeby szkoły zaczęły wychowywać, i co zrobić z młodzieżą, której jest źle, która czuje się osamotniona. Każdy powinien robić, co do niego należy i ugryźć w język, gdy chce powiedzieć o słowo za dużo.
 

No i po co te kłamstwa?

środa, 21 listopada 2012

Reichstag na miarę naszych możliwości

Stanąłem przy sklepie spożywczym i spostrzegłem grupę osób, które sępiły od każdego na piwo. Jakoś mnie litość zdjęła, gdy tylko sobie przypomniałem moje cierpienia typu next day.-) - Skrzynkę wina marki wino dla tych jegomosci! - wydarłem się na sklepikarkę. Ta wyszła, wzieła się pod boki, obrzuciła wszystkich gniewnym wzrokiem i zawołała niczym szefowa GSu - Ruszy niech no który dupy, bo sama wam tej skrzynki nie podam. Chce się pić, trzeba popracować! - po czym odwróciła się i znikła w czeluściach sklepowego zaplecza. Dwóch jurnych mężczyzn zerwało się i pobiegło do sklepu, a ja przysiadłem z reszta na krzywej desce, która robiła za ławkę.
- Zamach był - zagadnałem - No! - odezwał się siedzący najbliżej mnie - Szkoda tylko, że się nie udał - i zanim skończył śmiechem gruchnęła cała grupa. - To pewnie dla tego, że do naszej wsi nie zajechał - kontynuowałem - saletry tyle w silosach stoi, że i na sejm i na prezydenta i nawet na senat by starczyło - zakończyłem, po czym wyciagnąłem paczke rosyjskich papierosów Biełomorkanał - poczęstowałem. Chłopy powolutku ogladali odnowioną wersję Auschwitz bez filtra i zaczęli odpalać. Dym zaciagnął się przed sklepem, ale nie śmierdziało za bardzo, za to czuło się fizycznie pracę taczkowych w tym dymie i kopanie tego kanału. Przynieśli właśnie skrzynkę wina i otworzono kilka butelek
- Panie, co to za grupa terrorystyczna?! - zastanowił się jeden - dla uspokojenia pociagnął łyk wina - Trzech agentów i Brunon Kwiecień zogranizowali się i mieli zamiara wysadzić ten cyrk w Warszawie razem z zawartością. - Szkoda, że się im nie udało - dokończył inny i znów rechot rozszedł się pod sklepem. - Budynku szkoda, bo pewnie ma wartość historyczną i troche grosza kosztuje, ale tych (p)osłów i rządu nikt by nie żałował. Sam bym odżałował ze cztery tony saletry i z beczkę ropy, aby ich wszystkich szlak trafił! Teraz urzędniki i władza w Warszawie w kiblach siedzi i zasrali się pewnie po pachy ze strachu - zakończył chłop i splunął ze złością na ziemię. - To jednak prawda, że największym terrorystą jest państwo - odezwał sie ktoś z końca ławki - Patrzeć tylko na ten choćby przypadek. Na czterech terrorystów trzech jest z ABW i bawi się za państwowe pieniadze i chłopa nakręca, a potem siup i jak już chcieli ABW rozganiać na cztery wiatry, to wyciagnąli królika z kapelusza. - Wszyscy zamilkli na chwilę i powolutku pociągali z gwinta. Nawet sklepowa wyszła na próg sklepu, stnęła w drzwiach i przygladała się z zaciekawieniem. - Lepiej niech piją tanie wino, niż denaturat - pomyślałem

- Chłopy jak dęby w ABWerze, robić się nie chce, a jak rozgonią towarzystwo, to nie wszyscy załapia się do nowego koryta. Ot i cała podstawa terroryzmu! - odezwał się ktoś ze środka ławki - Jaki prezydent, tacy terrorysci! - kontynuował inny. - Podobno gość od 2002 roku robił te próbne wybuchy i nagrywał. To na siebie on ten materiał magrywał, aby go mogli na dłużej posadzić?! - i splunął pod nogi, ale trafił wprost w gumofilce - toż to cyrk, kabaret i absurd pomieszane ze sobą. A dla chłopa za chęć wysłania na tamten świat kilkuset ludzi prokurator żąda 5 lat. - wtedy odezwał się ktoś inny - Panie! Swój to chłop przecież, a oni swojego nie skrzywdzą. Pięć lat chcą, ze dwa dostanie a po pół roku wyjdzie i jeszcze odszkodowanie dostanie. To był, panie, lap taki, co to by głupich na niego złowić i życie im zmarnować. Teraz połowa władzy sraczkę mieć będzie a druga połowa knuć zacznie, jakby nas tu wszystkich w niewolniki przerobić. Zresztą, to jak z policmajstrem. On prowokować nikogo nie ma prawa, bo co najwyżej w gębę dostanie i już. Chyba, że już u nas Tusk jawny faszyzm zaprowadza. - A zaprowadza, s..wy syn! Ale mu się skończy, gdy Sląśk przyjedzie do Warszawy! Ja sam, jak do stolicy jadę, to bez siekiery się nie ruszam! Panie, tam każdy w tym ABW to antysemita, sodomita i co tam jeszcze! Nic dziwnego, że oni tak strachają się jak ktoś w komputerowej strzelance w któregoś s..wy syna poceluje. - znów zapanowała cisza i tylko wrony zerwały się z pobliskiej osiki. - Polak to wolny człowiek, a co te h.je zrobili?! GMO nam wprowadzili do Polski. Teraz to już nie bedzie wiadomo co do gara człowiek wkłada! - i tak im butelek ubywało to przekleństw przybywało, aż na końcu rozmowa szła wyłącznie w postaci steku przekleństw. Powolutku wstałem i podszedłem do sklepowej aby uregulować rachunek. Dwie skrzynki wina i grupa terrorystów złożonych w zasadzie z agentów ABW. Powoli oddalałem się od sklepu i auta stojącego przy drodze, i tylko od czasu do czasu słyszałem głosy - .. a wysadzić ich w cholerę! - Sołtysa po bryczke posłać będzie trzeba - pomyslałem i wtedy trafiłem w ganek i dalej w ramiona Sołtysówny.

środa, 14 listopada 2012

Nap..lanie pałą, czyli Chińczycy trzymają się mocno.

Wstałem od biurka i sięgnąłem do barku. Stara, przedwojenna butelczyna stała tam gdzie zwykle, tyle, że z nową zawartością. Zamieszałem siwuchą, popatrzyłem pod światło i powoli nalałem sobie do szklanki. Napój w porannym świetle zdawał się bardziej jasny niż był w rzeczywistości. Sołtys sprawił się jak trzeba, a i nowe dębowe beczki do bimbru, dla których drewno sezonowało się prawie 50 lat, wniosły swój wkład w kolor. Pociągnąłem spory łyczek i przyznałem, że smak również poprawił się wskutek czarodziejskiego współdziałania dębiny i bimbru.  - Ci nasi przodkowie to mieli nosa uznając dąb za drewno pełne magicznych właściwości.-) - westchnąłem ciężko i ze szklanką bimbru opadłem na fotel. Za oknem, tuż pod lasem, słomiane chochoły stały równo i kiwały się wolno na wietrze zdając się wołać - Cóż tam panie w polityce?

Otrząsnąłem się z marzeń. Kiwające się chochoły znikały i zdały mi się wynikiem pomieszania poezji z głowy Wyspiańskiego, który zamiast obracać w stodole krzepkie wiejskie dziewuchy, to napił się był, stanął w drzwiach izby i majaczył coś o złotym rogu i tańczących chochołach płodząc dramat narodowy niestrawny dla dzisiejszych licealistów.

Pociągnąłem łyczek bimbru i zastanowiłem się przez chwilę. Dambisa Moyo przekonuje iż świat stoi przed kryzysem surowcowym i jeśli teza ta zawiera odrobinę prawdy, to gorączkowe chińskie zakupy kopalń na całym świecie postawią nas szybko w obliczu wojny. Chiny zdają się wykonywać skoordynowany plan przejęcia kontroli zasobów surowcowych. Amerykanie również mają swoje interesy i destabilizacja na Bliskim Wschodzie służyć ma położeniu korporacyjnych łap na znajdujących się tam zasobach. W tym kontekście działania Rosji i faktyczna re-nacjonalizacja spółek surowcowych zdaje się być słuszna drogą.

Popatrzyłem za okno i zastanowiłem się, czy aby przygotowania do wojen surowcowych na większą skalę uwidaczniają się, czy nie. Chiny dla przykładu na skutek polityki jednego dziecka mają ok 15 milionową nadwyżkę mężczyzn nad kobietami i są to mężczyźni w wieku poborowym. Chińska mania gromadzenia zapasów spowodowała, że państwo to może przez kilka lat funkcjonować właściwie bez dostaw surowców z zewnątrz, a odcięcie przemysłu innych państw od dostaw metali ziem rzadkich i komponentów z Chin spowoduje niespotykane trudności dla strategicznych gałęzi gospodarek potencjalnych chińskich przeciwników. Chiny zawsze prowadziły politykę pełną spisków, tajemnic, pozorowanych działań, wielopłaszczyznową i często niezrozumiałą, której cele liczone były na dziesiątki lat do przodu. Rok temu, dla przykładu zanikło ok dwa miliony chłopa, którzy wyjechali na święta do domów na wieś nie wrócili do pracy. Dwa miliony w tą czy tamtą stronę, to niewiele licząc chińską miarą, ale jeśli wspomnieć o ogromnym systemie tuneli w górach w północnych Chinach w których można ukryć przygotowania do konfliktu (niczym jednostkę nowego ZOMO w oddziałach do walki z kibolami,-), to ... Z wrażenia resztę bimbru w szklance wychyliłem jednym haustem i szybko nalałem sobie znowu do pełna, bo z okna rozpościerał się widok na wzgórza porastające półwiekowym lasem. - Chyba sobie stodołę postawię - zastanowiłem się głośno i napiłem się znowu.

Popatrzyłem raz jeszcze na młody sad i las i przypomniało mi się chińskie powiedzenie, że iż człowiek umiera spokojniejszy, gdy swojego wroga razem pociąga w przepaść. Podobno Chiny się chwieją, a jak będą się obalać, to możemy doczekać się potyczek na polsko-chińskiej granicy.-).

Popijając i myśląc nad światem powoli dotarłem do wieczora, a grzebiąc w sieci natknąłem się na Njusacza i dalej na uwagi Kiędzierskiego. Wtedy przyszło mi na myśl, że jeśli w Polsce działa jeszcze konstytucja, to jej art.7 stwierdza, że organy władzy publicznej, w tym policja, działają na podstawie i w granicach prawa. Jeśli nie ma przepisu prawa to zarówno administracja publiczna, jak i policja nie ma prawa działać. Kędzierski stwierdza iż podejmowane przez „policyjnych przebierańców" działania operacyjne wobec uczestników tego zgromadzenia były bezprawne. Jakiekolwiek przeszkadzanie przez policję Marszowi było bezpodstawne. Przedzielanie kolumny pochodu, tarasowanie, używanie przeszkód również było bezpodstawne. Skoro tak było, to każdy z policjantów biorących udział w zajściu podlega normie karnej z art. 231 §1 kodeksu karnego, tj przekroczenie uprawnień funkcjonariusza publicznego.

Na chwilę zatrzymałem swoje myśli, nabiłem fajkę bezakcyzowym tytoniem i zapaliłem. Dym otulił mnie niczym gaz łzawiący puszczony na ludzi idących pochodem. Skoro działanie poszczególnych policjantów było bezprawne, to zgodnie z art. 25 § 1 kk- nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bez­pośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem. Nie może powoływać się na działanie w obronie koniecznej, ten, kto odpiera działanie prawem dozwolone, jednakże tutaj mamy ewidentnie inny przypadek. To, że napastnicy byli policjantami i działali w błędzie, wbrew prawu, przekraczając swoje uprawnienia, nie powodowało, iż działania obronne uczestników manifestacji stały się "napaścią na policjanów", bo zamach policjantów na demonstrantów był zamachem bezprawnym. Nie może w państwie prawa być tak, że na rozkaz przełożonego na ulicę wyskoczy grupa bandytów zatrudnionych jako policjanci i zacznie nap...nie kogo popadnie pałą przez grzbiet, a potem łapać ludzi i zarzucać im czynną napaść na policjantów. Chyba, że nie żyjemy w państwie prawa, a w państwie, w którym prawo znaczy tyle, co za komuny. Wtedy to do głosu mogą dojść seryjni samobójcy, a ci mają to do siebie, że mogą nagle zacząć odwiedzać policjantów, polityków i ich rodziny. W końcu co jak co, ale osiągnięcia w terrorystycznych aktach odwetu Polacy mają równie wielkie, jak w walce o wolność, a może nawet jeszcze większe. Mało kto wie, iż niewiele brakowało, aby Solidarność Walcząca rozpoczęła czynny opór zbrojny i seryjną produkcje broni.

Zapaliłem ponownie przygaszoną fajkę i pociągnałem spory łyk bimbru. Wtedy w drzwiach pojawiła się uśmiechnięta twarz Stirlitza, który zapytał znienacka - A może porzuciłbyś ten bimbrowy interes i zajął się bronią? - Myślisz o produkcji garłaczy i nabojów ze srebrnymi pociskami na wampiry? - zapytałem i tajemniczo uśmiechnąłem się, bo właśnie na podwórku u Sołtysa zdejmowali z ciężarówki nowiutki automat tokarski.-). - No to po ile masz to srebro? - zapytałem.

Po obgadaniu interesów włączyłem telewizor, a tam LSD i paligłupy wybierają się w sobotę na walkę z faszyzmem. Lewica w Polsce o rodowodzie wprost z krwawej komuny, niczym rząd drukujący kasę i zwalczający inflacje, wybiera się na marsz, przeciw temu, co stworzyli ich ojcowie. Po pierwsze primo, faszyzm był w istocie ruchem lewicowym (tj narodowo socjalistycznym - NSDAP) wspieranym finansowo przez międzynarodowe korporacje, których znaczącymi udziałowcami byli amerykańscy Żydzi.-) Po drugie primo, Hitler i niemieccy narodowi socjaliści nigdy by do władzy nie doszli, gdyby nie działanie komunistów, którym depesze i rozkazy słał sam Stalin. Stalin jak wiadomo, był bandytą napadającym na konwoje z pieniędzmi, a Lenin był opłacanym niemieckim agentem, który został wraz z pociągiem pełnym kasy wysłany do carskiej Rosji, aby wywołać tam pomarańczową, tfu czerwoną rewolucję.-) Idol wszystkich faszystów, Adolf Hitler, podobnie jak jego wieloletni przyjaciel Józef Stalin (z przyjaźnią zakończoną wojną w początku lat czterdziestych), a potem ich wzorem liczni faszyści i komuniści znani są z obiecywania nowego lepszego świata i innych gruszek na wierzbie. No zupełnie jak obiecanki Gierka, Kwaśniewskiego, Millera czy Tuska. Wszystkie obietnice finansowane są, jak przystało na te zbrodnicze ideologie - niespłacalnymi pożyczkami i grabieniem innych, najczęściej rodaków. To zupełnie jak za komuny i za czasów obecnych. I chociaż dzieci zarówno komunistów jak i faszystów, oraz potomkowie mający dziadka w Wermahcie się cywilizują, to skur..wo, kłamstwa i zwalanie własnych win na innych wyssali z mlekiem matki. Teraz ma się odbyć taki happening a la Szechter Zeitung w ramach którego polscy faszyści zakamuflowani pod ciekawymi, lewicowymi nazwami będą w sobotę w Warszawie prostować ludziom włosy i wmawiać, że faszyzm, to prawica. Może nawet pokażą swoje sztandary, które umaczali w krwi polskich patriotów. Może nawet wezwą do pomocy, jak w ubiegłym roku niemieckie bojówki (anti)faszystów i spróbują urządzić kolejną noc kryształową, gdzie zamiast bogobojnych Żydów mają robić (wcale nie święci) ONRowcy i Wszechpolacy. - No to się komuchy spóźniły i to o cały tydzień - wtrącił się Stirlitz, który zawsze na pamięć znał wszystkie daty - noc kryształowa rozpoczęła się z 9 na 10 listopada, 74 lata temu.

PS. Jeszcze w roku 1988 zomowcy nap.li pałami patriotów 11 listopada. Teraz, z polecenia władzy historia się powtarza, co zwiastuje rychły koniec obecnego systemu - tym razem bez grubej kreski i bez darowania win, ale z przebaczeniem.-)

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP