wtorek, 4 grudnia 2012

Polski budżet, czyli dlaczego jest bieda

Siadłem na ganku ze szklanką bimbru w dłoni. Robiło się zimno i łyczek gorzałki rozgrzewał moje ciało od wewnątrz. Popatrzyłem na coraz bardziej ciemniejącą ścianę lasu i zastanowiło mnie, dlaczego w Polsce coraz wieksza jest bieda i dlaczego działania propagandowe władzy jej nie zmniejszają. - No bo to jest tak jak w ZSRR - odezwał się z drugiego fotela Stirliz i pociagnął tak głęboki łyk bimbru, że zobaczyłem w jego szklance dno - Ciągle gonimy i przeganiamy Amerykę.-) Ostatnio w produkcji jabłek. - No tak - pomyślałem trzeba będzie pomyśleć o produkcji czegoś na jabłkach i śliwkach, a przy okazji uchroni sie trochę ludzi przed podatkami. Popatrzyłem znów w las i przypomniały mi się dane o budżecie państwa polskiego. W 2012 r. na obsługę długów rząd planowanych 43 miliardów złotych wyda jakieś 68 miliardów. Idąc tym tempem, w 2013 roku na ten cel będzie potrzeba około 105 miliardów złociszy, w tym jakieś 45 miliardów na same odsetki. Tymczasem projekt budżetu na 2013 rok zakłada, że dochody wyniosą 299 miliardów złotych. Znaczy się co trzecią złotówkę z podatków władza odda bankierom. 

Zatrzęsło mną zimno, więc napiłem się bimbru i z karafki dopełniłem Stirlitzowi pustą już szklankę. Prosta przepalanka a jak smakuje. - Cukier krzepi! - pomyślałem i wtedy naszła mnie myśl smutna. Ponad sto miliardów zlotych dla bankierów, to więcej niż na wydatki w zakresie oświaty i wychowania oraz edukacyjnej opieki wychowawczej (41.75 mld). Na obronę (21.30 mld) Polska  wyda pięć razy mniej niż na opłacanie się bankierom. Bezpieczeństwo (12.65 mld) też jest mniej warte niż lichwiarski procent, podobnie jak szkolnictwo wyższe (11.89 mld), pomoc społeczna (12.95 mld) czy ubezpieczenia społeczne (76.99 mld). Administracja publiczna (12.03mld) dostanie za wierność władzy około 11% tego, co lichwiarze, a na nia zrzucą się obywatele w opłatach, grzywnach i odsetkach itp. (20 mld). Do obecnego długu wynoszacego już ponad bilion złotych rząd dorzuci kolejnych 40 miliardów zlotych, a NBP na poczet długu zgromadzi kolejne miliardy dolarów i euro, które "ulokuje" w "bezpieczne"  obligacje państw stojacych jedną nogą, a może nawet i dwiema, na skraju bankructwa.
Napiłem się i naszła mnie myśl, że coś dziwnego jest w tym, że jak NBP drukuje swoje papierki nazywane dla niepoznaki złotymi,-) pod zastaw obietnicy, że rządy USA, Niemiec, Hiszpanii czy Grecji spłacą swoje długim, tpo ten proceder nie generuje inflacji, a jakby miał drukować pod obietnicę obecnego rządu, że ten spłaci wydane przez siebie obligacje, to by to generowało inflacje. Zastanowiło mnie to nie dlatego, abym Tuskowi wierzył bardziej niż towarzyszom z GSu, którzy rządzą w Grecji (Lucas Papademos), Włoszech (Mario Monti) czy ECB (Mario Draghi). Jakł zwykł mawiać Alessandro Sallusti, ci co sprawują nad nami władzę to banda kryminalistów, którzy przynieśli nam tę finansową katastrofę. Dawać im władzę, to jak wzywać podpalaczy do gaszenia pożaru.

- I kto za to załaci? - zapytał Stirlitz - Polska bieda - odpowiedziałem i nalałem nam obu kolejną porcję bimbru.-)




27 komentarzy:

  1. Mi to sie cale zycie wydawalo, ze VAT obciaza jedynie konsumentow, a nie firmy. Ale widac sie mylilem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W teorii jak ma się nieograniczone kapitały to VAT jest faktycznie neutralny dla firm. W praktyce np. ok 50% zbankrutowanych firm budowlanych w 2012 r. przejechało się na...VATcie.

      Z tej przyczyny wydaje się za zasadną hipotezę, że państwa o mniejszym obciążeniu VAT mają szybszy obieg pieniądza, dzięki czemu do wzrostu nie potrzebują kreować M, a jeśli tak to także niejako z automatu są po prostu bogatsze bo mniej zadłużone.

      Ot taki skwarek do przemyślenia. Roli VATu.

      Usuń
    2. @Njusacz

      Przyznam sie, ze nie wiem, na jakim aspekcie VATu sie przejechaly. Przypuszczam, ze na memorialowej, a nie kasowej metodzie rozliczania VAT. Nie chodzi wiec o stawke VAT, ale o sposob jego rozliczania.

      Usuń
    3. Pewną zasadą jest, że VAT w obecnej postaci jest kredytem udzielanym przez firmy dla państwa. Jak wiadomo kredyt kosztuje i to niemało,-) podwyższając ceny końcowe, a tym samym obniżając dobrobyt. Jesli na skutek wyższego VATu cena jest wyższa o 1/5, to przy tych samych zarobkach Polak jest o 20% biedniejszy od Niemca, liczac jego zdolność do zakupów danego produktu. Jesli doliczyc do tego iz przedsiębiorca na podatek zaciaga kredyt, to róznica staje się jeszcze większa.-)

      Jedym słowem - kraju na dorobku nie stać na tak wysokie podatki.

      Usuń
    4. @TJŁ - to kup osobówkę na firmę a potem przyglądaj się tej neutralności VATu. Gwarantuję że jej nie dostrzeżesz co... i pewnie na tym, że jej nie widać, owa neutralność VATu polega ;)

      Usuń
  2. Doskonale porownanie . Jest nonsensem aby emeryt polski otrzymujacy 1500 zl/ mies emerytury placil jeszcze z tego podatek. Ale trzeba tez wziasc pod uwage ile wynosi srednie wynagrodzenie w obu krajach. Jesli bowiem w PL mamy nizsza srednia (np 3500 zl/mies) to tez od nizszego poziomu trzeba naliczac podatek. Ogolnie uwazam, ze bezopodatkowania powinny byc dochody na granicy ubostwa czyli gdzies ponizej polowy wynagrodzenia sredniego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównując Polske i W.Brytanię nalezy brać pod uwagę średnia płacę i nizsze wynagrodzenia. Uwzgędniajac to mamy:
      - średnie wynagrodzenie, W.Brytania 2500 funtów, Polska 3500 złotych,
      - dochód wolny od podatki, W.Brytania 9000 funtów, Polska 3091zł
      Gdyby przenieść proporcje śreniego wynagrodzenia i kwoty wolnej od podatku z W.Brytanii do Polski, to w Polsce kwota wolna od podatku powinna wynosić 3500/2500*9000=12600 złotych, czyli dochód miesięczny w wysokości ok 1000 zł powinien być zwolniony od podatku.

      W sumie podatki w Polsce są znacząco wyższe niż w innych krajach, co skutkuje biedą.

      Usuń
    2. No ciekawe. Emeryt zapłacił podatek dochodowy od przychodów, część poszła na składki do ZUS (Zakładu Utylizacji Staruszków), a potem od tego płaci podatek drugi raz....

      Usuń
  3. Doskonale wiesz Hans, że z odsetek bankierzy dostają niewielki procent związany z kosztami emisji, a gross tych pieniędzy trafia do właścicieli obligacji, a nie pośredników. Właścicielami są natomiast w ogromnej większości fundusze emerytalne, czyli (skądinąd dymani oczywiście) po prostu nasi emeryci.

    Nie siej niepotrzebnego fermentu. Bankier zawód jak każdy inny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @panika2008
      Nie siej niepotrzebnego fermentu

      Nie siej dezinformacji.-) Pieniądze w bankach tworzone są albo poprzez udzielanie kredytów, albo poprzez emisje tzw. pieniądza elektronicznego. To raz. Emisja obligacji to z kolei sposób na to, jak pozyskiwać pieniądze z pominieciem oferowania ludnosci lokat. Na przykładach ostatnich emisji obligacji bankowych w Polsce doskonale widac, że bank woli zapłacić 8,75-9,75% rocznie za obligacje niz bawić się w lokaty terminowe. Zgadnij Kubuś dlaczego?-) Na dodatek "fundusze emerytalne" to nie nasi emeryci, ale przyszli emeryci, których właśnie dyma się z ich własnej kasy.

      Bezpiecznie jak w banku.-)

      Poczytaj sobie - Kreacka pieniądza

      Usuń
    2. Hans, nie wiem, czy wiesz, ale w trakcie kreacji pieniądza jedno konto jest uznawane, a drugie obciążane... a ogromna większość zadłużenia budżetowego to właśnie obligacje, finalnie posiadane przez bardzo różnorodne podmioty, wśród których bankierzy, zapewniam Cię, raczej nie stanowią dużego procentu. Zastanów się: po cholerę bankier miałby trzymać jakieś gówniane obligacje płacące ledwo ledwo tyle, żeby się zrównać z inflacją, a po doliczeniu Belki - żeby skończyć pod kreską. Naprawdę uważasz bankierów za takich idiotów? Nie, mon ami. Oni tylko kasują jednorazowo prowizję, a sami nie trzymają gorących kartofelków - te kartofelki (i tu uwaga: nie z winy bankierów, ale Z MOCY USTAWY najjaśniejszej trzeciej RP) muszą finalnie trzymać emeryci - jak słusznie zresztą piszesz, przyszli.

      A tak w ogóle to na całym tym interesie banki naprawdę zarabiają grosze. Jeśli już komuś jakaś manna z nieba spada, to zarządzającym IKE.

      Usuń
    3. @panika2008
      "na całym tym interesie banki naprawdę zarabiają grosze"

      Wyniki banków tego raczej nie potwierdzają. Podatek Belki jest podatkiem od osób fizycznych i banki zdaje się go nie płacą. Obligacje rządowe, osób prawnych i depozyty służa bankom jedynie jako podstawa do kreowania pieniadza bankowego, na czym banki zarabiaja najwięcej, bo banki w zasadzie, nie pozyczają z depozytów

      Usuń
    4. "Wyniki banków tego raczej nie potwierdzają" - a jakieś konkrety? Jakiś bilansik może byś wstawił i oświecił nas, ile procent dochodu banku X pochodzi z operacji obrotu obligacjami publicznymi?

      Usuń
    5. A Ty z tymi obligacjami, kiedy ja piszę, że zysk wynika głównie z emisji pieniądza bankowego, a obligacje stanowią jedynie jedno ze źródeł finansowania.

      http://www.rsg.pl/pkobp/rachunek_wynikow/analiza_dynamiki/rynek_wtorny.html

      Usuń
  4. I jeszcze jedno - ilość obligacji nieskarbowych na rynku polskim Ich wartość dochodzi teraz do 120 mld złotych. W 2010 roku "oszczędności" w Polsce były warte 835,9 mld PLN, z czego relacja oszczędności do PKB sektora gospodarstw domowych systematycznie zmniejsza się i obecnie oscyluje wokół 3-4%. Teraz zapewne stanie Ci się jasne, dlaczego obowiązkowa rezerwa w Polsce jest tak mała i dlaczego banki nie są w stanie pozyskać odpowiednich wielkości z lokat. W efekcie polski złoty jest cienki jak żyletka i byle podmuch może nas wywrócić do góry nogami.

    Powtórzę za Adamem Dudą - zawsze takie zabawy kończą się liczeniem, kto ma ile krugerrandów.-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale czego to ma dowodzić? Że banki pozyskują finansowanie hurtowe? To żeś Amerykę odkrył.

      Usuń
    2. Im wieksze finansowanie mają banki tym więcej mogą wykreować pieniądza bankowego i tym więcej zarabiają. Gdyby nie obowiązkowa rezerwa i ograniczenia co do jakosci kredytów, to kreacja pieniądza przez banki szybko dosięgła by nieskończonosci.

      To co powyżej napisałem miało Ci uswiadomić, dwie sprawy - miernote oszczędności rodzin i ogromna skalę transferu pieniędzy poprzez system emerytalny od małych i średnich firm do banków i ogólnie pojetego systemu finansowego, kosztem realnej gospodarki. To nie jest finansowanie hurtowe, to jest hurtowe sku..yństwo ustawione przez system prawny zwany bankokracją

      Usuń
    3. Hans, ale czujesz, że jest pewna różnica między np. pożyczaniem na 7% (dobrowolnym! nikt nikogo do finansowania banków nie zmusza - w przeciwieństwie do finansowania OFE) i udzielaniem kredytów na 10%, po drodze opłacając różne koszty operacyjne, a odważną tezą z Twojego wpisu, "co trzecią złotówkę z podatków władza odda bankierom"?

      Jak nie czujesz to ja znikam, pa.

      Usuń
  5. Chciałbym zwrócić na inny aspekt VAT. Weźmy jakiś towar, który składa się z dwóch elementów po 10PLN każdy.Czyli VAT od każdego z nich to 2.3PLN. Razem 4.6PLN. No, ale firma nie płaci te dwa VAT, bo sobie odlicza. Ok, teraz ten dwuelementowy towar należy jakoś wycenić. Dajmy na to, że z marżą będzie to 30PLN netto, czyli 36.9PLN brutto. Teraz ciekawa rzecz jest taka, że na etapie poprzednim (przed montażem tych dwóch elementów w nasz towar) VAT sumaryczny to dla konsumenta 4.6PLN. Natomiast po doliczeniu marży ten VAT od naszego towaru wynosi już 6.9PLN. Innymi słowy - im bardziej skomplikowany towar, tym droższy jest dla konsumenta. Stąd już widać, czemu takie skomplikowane towary jak elektronika lub auta są tak tanie w USA (gdzie, zdaje się, nie ma VAT). Ktoś powiedział, że VAT jest neutralny dla firm - to bzdury! Przecież zgodnie z prawem podaży i popytu, im droższy produkt, tym mniej chętnych na ten produkt. Stąd VAT uderza także w firmy, bo te firmy tracą klientów.
    Reasumując - VAT to podatek rekursywny (bo biedota i po części także firmy wiele razy go płacą za ten sam produkt złożony) i jako taki jest skandaliczny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zgadzam się z tezą o nieograniczonej ekspansji kredytowej przy zniesieniu ograniczeń ilościowych i jakościowych. Przeczy temu doświadczenie.

    1. Po pierwsze w wielu pracach studialnych wykazano podstawowy mit wiary centralnej bańkowości, mówiący o pierwotnym charakterze rezerw bańku centralnego i wtórnym, mnożnikowym charakterze kredytu. W praktyce jest zawsze odwrotnie, mianowicie najpierw pojawia się popyt i kredyt, a następnie księguje się odpowiednie rezerwy.
    2. Po drugie osłabienie, a nawet całkowite zniesienie barier jakościowych kredytu nie powoduje ekspansji do nieskończoności, co wykazano w USA, gdzie pomimo zabiegów Grynszpana i Bernanka udało się bańkę kredytową na nieruchomościach dymać tylko przez dekadę, rozdając kredyt każdej istocie z pulsem, a nawet co cwańszym rezydentom cmentarzy (było wielu ninja posiadaczy kilku, a nawet kilkunastu hipotek z nazwiskami i SS-nr z cmentarza).

    Doświadczalny wniosek jest taki, że wszystko na tym świecie jest ograniczone, nawet bańka kredytowa, na którą w pocie czoła pracują dwa pokolenia szefów GS. Koniec ten nastąpił w latach 2007-2008 i jest doprawdy zadziwiające, że pół dekady później nie więcej niż promil populacji globu zdaje sobie sprawę, że był globalny peak credit event, a co za tym nieuchronne - globalna depresja. Kredyt osiągnął swoje apogeum, teraz się zwija. CBDO

    PS. skoro był peak credit, to na nową bańkę przyjdzie poczekać, zatem lemingi wierzący w zielone wyspy obudzą się ogoleni do zera z dziećmi w łańcuchach. POBUDKA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest po trosze spór teoretyczny o nieskończoność. Teoretycznie nieskończoność jest, ale w praktyce nikt tego nie zaobserwował.-)

      skoro był peak credit, to na nową bańkę przyjdzie poczekać

      Tutaj się zgodzę jak najbardziej, co oczywiście nie wyklucza twierdzenia, że TNT To Nie Trotyl, tfu, że kryzys mamy już za sobą.-)

      Usuń
  7. http://niepoprawni.pl/blog/208/demon-na-niemieckiej-sluzbie-w-mediach-jeno-ble-ble-ble

    OdpowiedzUsuń
  8. Podano, iż nasz najlepszy rząd wpadł na pomysł ćwiczeń wojskowych 10-dniowych dla rezerwistów. Czyżby rząd wykalkulował sobie, że w wypadku demonstracji w kilku, kilkunastu miastach nie starczy mu sił policyjnych?

    OdpowiedzUsuń
  9. Tylko nie rozumiem, dlaczego sobie wybrales do porownania akurat Anglie. Co Polska ma takiego wspolnego z Anglia, ze mozna te kraje porownywac? Jaki jest wspolny mianownik Polski i Anglii?
    Ja wybieram Szwecje. Przy docfhodzie 3500 zl/mies. Placi sie 800zl podatku.
    Inna sprawa, ze to niski dochod , w Szwecji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Konkretnych twardych danych statystycznych wsakzujacych na Nas jako III Swiat nie brakuje
    matusiakj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Po prostu najwięcej ludzi z Polski wybrało W.Brytanie i łatwiej to sobie uzmysłowić. Gdyby tyle osób z Polski wybrało się na emigrację do Szwecji, to wkrótce moglibyśmy ten kraj wcielić do Rzeczpospolitej.-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj,nie wiem . Wydaje mi sie to troche naciagniete ,bo krav mest wybrany dowolnie . To tak,jag by ekonomie Wybrzeza Kosci Sloniowej porownywac z ekonomia USÅ. Tylko dlatego,ze spora czesc Murzynow amerykanskich tam zostala zlapana przez handlarzy niewolnikow...
    A poza tem :
    SZCZESLIWEGO NOWEGO ROKU 2013!

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP