czwartek, 18 kwietnia 2013

Do wiosny jeszcze kilka lat

Wyjrzałem za okno. Zrobiło się ciepło, chociaż w lasach jeszcze leży śnieg. Wszystko wołało we mnie wiosna, wiosna, ale rozum podpowiadał, że jeszcze kilka lat potrwa zima.-) - Ach ten Kondratiew - pomyślałem. Ci Ruscy, to zawsze jak coś wymyślą, to powoduje u ludzi dreszcze. Ciekawe za co podpadli Kondratiewowi, że musiał odkryc te cykle.-) 

Nalałem sobie bimbru do szklanki. Ciecz pod światło miała lekko słomiany kolor i cudowny smak. Po prostu słowiańska bimbrozja w odmianie polskiej, która leżakowała prawie 10 lat w przepastnej piwnicy Sołtysa i dojrzewała. Coś podobnego piłem kiedyś w jednej z bułgarskich wsi. Tam opieka nad wspólną destylatornią i degustacja trunków to powinność i przywilej wójta. Muszę utoczyć tego cuda kilka litrów, dopuki Sołtysowi dopisuje humor, po to by móc siąść na tarasie w przepastnym fotelu i dialektować się bimbrem, tfu, widokiem przyrody.-) Jeśli tego nie zrobię, to po podobny trunek czeka mnie wyprawa do Bułgarii albo na Bukowinę. Do sołtysowej piwnicy było wszelako bliżej.-)

Trunek pod światło raz błyszczał słomą, raz bursztynem, a raz złotem. - No tak - pomyślałem. Złota się nie je, a tym bardziej papieru, szczegółnie w wersji elektronicznej.-) Cena owego elektronicznego metalu na Comexie może jeszcze spadać, ale im bardziej będzie spadać, tym bardziej będziemy mieli rozjazd ceny papieru z metalem fizycznym, a przy znacznym rozjechaniu się ceny fizycznej sztabki metalu i jej wirtualnego odpowiednika zapewne dojdzie do ciekawej migracji inwestorów, którzy chwytali będą każdą sztabkę w ręce i uciekali do podziemia.-) Terminowy kontrakt jest dobry do spekulacji, ale ma się nijak do zabezpieczenia wartości i fizycznego zużycia.  Papierem nie da się zastąpić metalu. Dotyczy to zwłaszcza srebra, które zużywa się dość gwałtownie, a przy potanieniu złota, to złoto stanie się również fizycznie zużywane.-)  Miedź, srebro i złoto to metale, które rodza się w gwiazdach.-)

Upiłem łyczek i zerknałem na gazetę. Bańka na złocie i srebrze pękła.-) Znów można zacząć robić zakupy. Bańka zdała mi się bowiem stanem umysłu społeczeństwa w którym spora część populacji inwestuje w dany walor, lub zastanawia się nad inwestycją, a ci, co nie mają na inwestycje kasy wzdychają z zazdrości. Zupełnie jak u nas niedawno o nieruchomościach.-) Tymczasem okazuje się, że mniej niż 2% inwestorów inwestuje w złoto, a jedynie ze 20% z nich rozumie czym jest inwestowanie w złoto w obecnych czasach i kupuje je fizycznie. Zima trwa jeszcze, podobnie jak trwa jeszcze gra o tron,-) bo każdy nowy cykl rozwija się przy nowym poziomie rozwoju sił wytwórczych i w nowych historycznych uwarunkowaniach.-)

Powoli sączyłem bimber i przypomniało mi sie, jak Hitler w 1936 roku grzmiał w Reichstagu, niczym współcześni EUropejczycy w Brikseli, iż mieszkańcy Europy stanowią na świecie jedną, wspólną rodzinę. Dlatego wyobrażenie, o tym, że mozliwe jest w tak ograniczonym domu, jakim jest Europa, utrzymanie różnego porządku prawnego i różnych wartości dla jednej wspólnoty mieszkańców, jest wyobrażeniem fałszywym. Ein Reich, ein Euro,-) a tymczasem rozpasana bangsterka coraz bardziej hamuje i dusi realną gospodarkę. Jak głosił był onegdaj imć Turner, sektor finansowy i bankowy gdy mają prawo do generowania pieniądza, to cyklicznie generują bańki na aktywach i bańki kredytowe. Teoria Minskiego sprawdza się, bo wygenerowany jako dług pieniądz cykliczne generuje popyt na dobra, usługi i aktywa, a przykręcenie kredytowania skutkuje delewarowaniem i destabilizacją systemu. Kredyt odsetkowy nie może narastać w nieskończoność, a wykładnicza natura przyrostu długu gwarantuje katastrofę za każdym razem. Rozwiązanie problemu jest pod ręką i od zaraz, ale wymaga oddzielenia funkcji depozytowych (przechowywanie) i kredytowych (pożyczanie z kapitałów własnych i z pieniedzy powierzonych przez klientów na takie inwestycje). Tymczasem główny zysk banków wynika z emisji pieniadza kredytowego i wprowadzenie 100% rezerwy dla depozytów (płatnych na każde żądanie) oraz zniesienie gwarancji na oszczędności z których następuje kredytowanie oznacza zanik gigantycznych zysków banków i bańkierów. Nie ma zysku, nie ma rządowych gwarancji a dochodziło by do tego związane z biznesem ryzyko. 

W Polsce konstytucja teoretycznie gwarantuje, że jedynym kreatorem pieniądza jest bank centralny, tymczasem w praktyce kontroluje on jedynie około 3% masy pieniężnej na rynku i jego wpływ na faktyczny przyrost lub spadek ilości pieniadza na rynku jest znikomy. Tak tworzą się bańki, gdy tymczasem dla stabilnego, długoletniego rozwoju potrzeba aby masa pieniadza była stała lub powoli rosła w sposób liniowy. Wtedy do gry wchodzi substytut pieniadza jakim jest weksel, a bankowy weksel staje sie takim samym papierem jak weksel Kowalskiego prowadzacego warzywniak, czy weksel hurtownika. Nie ma przymusu jego akceptacji. Nie każdy zechce zaryzykować i przyjąc weksel od AbberGold, tfu banku. Znika uprzywilejowanie banków i bańkierów, a nic tak nie boli jak sprawdzenie, że dotychczas błękitna krew bankiera okazuje się być czerwoną i może popłynąc po ulicach.-)

Napiłem się jeszcze bimbru ze szklaneczki i w słońcu zajaśniała mi ułuda silnego złotego. Owa ułuda okupiona jest przyszłym gwałtownym narastaniem długu i potrzebna jest jedynie (Wz)Rostowskiemu by dalej mamić przygłupów, że relacja długu do PKB liczona w PLN wyglada przyzwoicie. Ot taki kolejny przejaw polityki twitterowej i PR papierowego tygrysa. Zima jeszcze trwa i trwać bedzie kilka lat. Nie wypatrzy wiosny w Nigerii nasz płemieł, tak jak minister finansów nie wypatrzy wzrostu wpływów podatkowych. Późna zima i przednówek zapowiada się niezwykle głodnym być.



9 komentarzy:

  1. "tymczasem dla stabilnego, długoletniego rozwoju potrzeba aby masa pieniadza była stała lub powoli rosła w sposób liniowy"

    Jest mala niescisłosc.
    Wzgledny roczny przyrost masy pieniadza (przy stalej szybkosci obrotu ) ma wynosic przyrost PKB + inflacja.
    Wprowadznie takiej ilosci pieniadza do obiegu, niezaleznie od sposobu dokonania tego , nie zmienia inflacji.
    Ilosc pieniadza podzielona przez zwaloryzowana wartosc realnej gospodarki pozostaje wiec stała.

    Rzad nie musi sie wcale zadluzac. Moze taka ilosc na spollke z Bankiem Centralnym ""wydrukowac. Zupelnie bezpiecznie.

    Zabawa w drukowanie to igranie z ogniem. Jesli wydrukujesz troche za duzo to szybko robi sie inflacja. Za malo depresja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zabawa w drukowanie to igranie z ogniem. Jesli wydrukujesz troche za duzo to szybko robi sie inflacja. Za malo depresja."

      A "zabawa" w pożyczanie? To igranie z...?

      Usuń
  2. @ Jerzy

    Skąd w ogóle pomysł, żeby systematycznie dodrukowywać środki płatnicze w wartości wzrostu PKB??? Już nie wspomnę o absurdzie pokrywania inflacji tym drukiem!
    Jak rozumiem za inflację uważa Pan za wzrost cen konsumenckich, a nie zwiększenie podaży pieniądza? Pańskie rozumowanie przesiąknięte jest Keynesistowską propagandą wykładaną na pseudo ekonomicznych uczelniach, które wypuszczają ekonomów.
    Po pierwsze inflacja to zwiększanie podaży pieniądza. Koniec kropka. Wzrost cen dóbr konsumenckich ustalonych wedle widzimisię jakiegoś gryzipiórka (nazywa się to koszykiem), jest EFEKTEM wzrostu podaży pieniądza i może być od samego przyrostu mocno oddalony czasowo (najpierw mamy po drodze inne rosnące ceny - np. nieruchomości).
    Po drugie niech Pan odpowie na pytanie KTO DAŁ BANKOWI CENTRALNEMU PRAWO DO ZABIERANIA 100% OWOCÓW NASZEJ PRACY POPRZEZ ZWIĘKSZANIE PODAŻY PIENIĄDZA O WARTOŚĆ WZROSTU PKB?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieznaczny dodruk przez bank centralny jest do przyjęcia, jako forma tańszego poboru podatku (inflacyjnego). Jeśli reguły są ustalone wcześniej to każdy może się przygotować na stałą inflację wcześniej , a zysk ;) z dodruku i tak zostaje w kraju plus wsparcie eksportu przez dewaluację waluty. Pobór podatku w formie VAT, PIT , CIT , lokalne i inne jest IMHO droższy.

    OdpowiedzUsuń
  4. @ cedric

    Nie wiem skąd dane, że dodruk jest tańszy. Szczególnie gdy mamy doczynienia z rezerwą cząstkową, powoduje to narastanie kolejnych baniek i spotęgowanie cyklu koniunkturalnego. Nie, dziękuję. Preferuję prosty podatek od wartości przychodów w firmach, oczywiście żadnych dochodowych zaraz, ani VATów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem skąd dane, że dodruk jest tańszy

    Bo sa na to dane, ile kosztuje wydruk banknotu, a ile pobór podatku. Koszt poboru podatku sięga w Polsce 1.4% i jest jednym z najwyższych w EUropie.

    Taka emisja pieniadza dekretowego (urzędowego) wyklucza istnienie rezerwy czastkowej, a tym samym wymusza rozdzielenie funkcji depozytowej i inwestycyjnej (lokacyjnej) banków oraz znosi gwarancje na lokaty. Z takim systemem mielismy w znakomitej częsci doczynienia za komuny. Jak podaje Matusiak, do 1956 roku mielismy w PRLu deflację, a za okres 1960-1970 srednia roczna inflacja wynosiła 1.3%. Za okres 1970-1980 srednia roczna inflacja wynosiła 3.9%.

    Ze wzgledu na to, ze rozwój wykładniczy i inflacja wykładnicza, a z takim modelm mamy obecnie do czynienia, prowadzi nieuchronnie do katastrofy (opowieść o ziarnach pszenicy i szachownicy,-) doskonałym rozwiązaniem jest zamiana takiego systemu na system liniowy, tj przyrostu algebraicznego. Poniważ model rachunkowy jest kwestią umowna i prawna, można go dośc łatwo zmienić.

    Jesli przyjmiemy liniowy wzrost przyrostu masy pieniąznej i taki sam sposób naliczania oprocentowania od długu, to długookresowo inflacja i oprocentowanie bedzie dążyć do stałej wartości, tym samym stabilizując gospodarkę.

    Np przyrost o 1/20 od wartości bazowej rocznie daje w pierszym roku przyrost o 5%, w drugim o 4.8%, w trzecim 4.5% itd, tj tworzy ciekawy ciąg.-)

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Hans

    To że koszty poboru obecnych podatków są wysokie jest jasne, bo system podatkowy został tak stworzony, żeby był nieprzejrzysty i żeby łatwo było za pomocą odpowiednich kruczków omijać prawo.
    Jeśli miałbyś prosty podatek liczony od przychodów i np. pogłówny w niewielkiej kwocie, nie miałbyś problemu z jego poborem.
    Podatki powinny być płacone przez ludzi, żeby widzieli ile Państwo z nich zdziera. Dodruk jest obrzydliwym opodatkowaniem, bo ludzie go nie rozumieją. Ponadto łatwo można manipulować danymi i dodrukowywać więcej niż się należy.

    Jeśli nie byłoby rezerwy cząstkowej, to rzeczywiście jego szkodliwość byłaby mocno ograniczona.
    Niemniej tak czy inaczej jest on zdecydowanie gorszym sposobem opodatkowania ludności niż nazwany z imienia i nazwiska podatek z powodów jakie opisałem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Środki finansowe które wydaje rząd dzisiaj pochodzą z podatków oraz z zadłużania państwa. Emisja pieniądza następuje w bankach prywatnych, zaś NBP czyni to (często) poprzez zakup aktywów zagranicznych.

    Skutki? Koszty obsługi zadłużenia duszą kraj i uzależniają go od instytucji zewnętrznych.

    Gdy tymczasem nie ma po temu specjalnego powodu. Drukowanie pieniędzy przez rząd rozwiązuje te problemy.

    Wrzask, że politycy mogą wydrukować za dużo jest zrozumiały. Mogą. Trzeba na to uważać. Ale przecież teraz mogą nas zadłużyć za dużo. W ostateczności ta druga sytuacja jest jeszcze gorsza.

    Nie wiem czy pobór podatku przez druk pieniądza rozwiązałby temat zmniejszania rozwarstwienia.

    OdpowiedzUsuń
  8. @ Zbyszek

    Jednym z problemów przy druku jest powiększanie rozwarstwienia, gdyż bogaci mogą się przed inflacją zabezpieczyć, podczas gdy żyjącym z dnia na dzień, żyje się po prostu trudniej.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP