czwartek, 22 sierpnia 2013

Ofrankowani

Siedzę, piję, myślę. Myślę, piję, siedzę i tak w kółko, aż łeb boli. Głównie od edukacji ekonomicznej społeczeństwa. Otóż jak doniosły badania jednej z agencji działającej na rzecz banków, a której wyniki dotarły do mnie, dla prawie 80% osób, które wzięły kredyt w banku najważniejszym kryterium była jak najniższa rata. Najniższa rata stała się w kredytach synonimem najniższej ceny produktu, gdy tymczasem prawda jest okrutna - biednych nie stać na tanie rzeczy, tfu niskie raty.-) Prawda bowiem jest taka, że niska ratka kredytu zwykle  bardzo drogo kosztuje i często trzeba za nią płacić przyszłością własną i własnych dzieci.

Efekt brania takich "niskich rat" najlepiej widoczny jest na osobach "ofrankowanych", którym wciśnięto kredyty w tej walucie. Ciekawostką jest, że ponad połowa kredytów frankowych była udzielona przy kursie franka oscylującego w widełkach 2.00-2.40 zł, a ścisłą czołówkę stanowi 1/3 nabitych w kredyty udzielone przy kursie ok 2 zł za franka.-) W efekcie takich działań, ponad 40% osób, które skorzystały z okazji aby wzbogacić bank, tfu wziąć kredyt z niezwykle niską ratą po średnio czterech latach spłaty ma do oddania (w PLNach) więcej niż pożyczyli. Ci, co "wygrali życie", a jest takich kredytów ok 20%, mają do oddania (w PLNach) o ok 30% więcej niż pożyczyli.

A przed nami jeszcze czas, kiedy wzrastać będzie oprocentowanie na frankach szwajcarskich, no i rytualny ubój złotego, tfu osłabienia się złotego.

24 komentarze:

  1. Najbardziej kryminalna sprawa od czasow konca komunizmu w agenturalno - mafijnej III RP jest stosunek elit do mlodego pokolenia.
    Wiele dzieci zyje w upokarzajacej nedzy.
    Z kolei pragnacy normalnie zyc mlodzi ludzie zlozyli sobie szubieniczna petle w postaci kedytu na skromne mieszkano.

    Polska sfera rzadzaca jest wstretna i zasługuje na bardzio surowa kare.

    OdpowiedzUsuń
  2. O ile zgadzam sie z p. Matusiakiem odnosnie elit o tyle jednak zdumiewa mnie niepomiernie chec zawierania kredytu w walucie innej, niz ta w ktorej sie zarabia. Toz to niemalze finansowe samobojstwo - czy ktos z tych ludzi pomyslal, ze kurs franka nie jest wykuty w skale i w przeciagu 30 lat sie bedzie zmienial???

    No i w ogole, branie kredytu konsumpcyjnego/hipotecznego w momencie, gdy odpowiada sie calym mjatkiem a bankructwo prywatne praktycznie nie istnieje to hm....Ci ludzie wkrotce po prostu pojda z torbami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby na to nie patrzeć, kredyt w walucie to forma spekulacji na swoim własnym mieszkaniu. Wszystko ok tak długo jak jest się gotowym to przyznać przed sobą i jest się psychicznie i materialnie przygotowanym aby wziąć na siebie to ryzyko.
      Problem polega na tym, że duża część osób wciąż nie zdaje sobie z tego sprawy i gdyby teraz dać im możliwość to ponownie wzięliby kredyt walutowy...

      Usuń
  3. Mnie w tej sprawie irytuje tylko jedno, jak piszą niektórzy że każdy wiedział co brał, więc ja mam pytanie: jak to jest że po 1CHF-2PLN w każdym banku można było wziąść kredyt a po 1CHF-4PLN nie było banku który udzielał ?. Dla mnie jest to przekręt bankierów i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak, i nie.
      Bank robi badania i wychodzi mu, ze dla 80% jego klientów najważniejsza jest wielkość raty, a nie sumaryczny koszt kredytu. Banki wiec znajdują lukę w prawie, która umożliwia udzielanie kredytów walutowych, a następnie rozpoczynają akcję naganiania klientów.

      W sensownie zarządzanej gospodarce osoba nie prowadząca działalności gospodarczej (rezydent) nie powinna mieć możliwości wzięcia kredytu w innej walucie niż ta, która jest obowiązująca w kraju. Taki mechanizm jest konieczny jako element zabezpieczający klienta przed spekulacją banku. Stąd też pojawiają się w krajach europejskich logicznie uzasadnione wyroki nakazujące bankom przewlutowanie kredytów po kursie z dnia udzielenia kredytu.

      Innym elementem, który mamy w tle, to cel spekulacji banków na kredycie walutowym. W sytuacji kraju z permanentnym deficytem mamy długookresowy trend osłabiania się lokalnej waluty. Przypuszczać można iż celem spekulacji banków poprzez udzielanie kredytów w momencie maksymalnego wzmocnienia się lokalnej waluty było doprowadzenie do niewypłacalności klientów lub problemów z regulowaniem kredytów, gdyż to pozwala na maksymalizowanie zysków i przejmowanie majątku dłużników po niewielkich kosztach.

      Obecne rekomendacje oraz potencjalny wzrost kursu franka sprawiają iż obecnie udzielane kredyty frankowe nie dadzą takich możliwości wpędzenia klientów w pułapkę zadłużenia, a tym samym nie dadzą spodziewanych zysków.

      Przykład:
      wzrost kursu franka o 50% z 2.25 (uśredniona wartość dla ponad połowy kredytów frankowych) daje kurs ok 3.45. Z kolei aby uzyskać z obecnego poziomu wzrost o 50%, to spodziewać się należało by franka po ok 5.20. Przy wkładzie własnym na poziomie 20-25% i ostrożnych szacunkach dochodów wg obecnych rekomendacji wzrost kursu o połowę nie spowodowałby problemów z płatnością u kredytobiorców.

      A teraz mały quiz - czy bardziej prawdopodobny jest wzrost kursu franka do 5.20, czy jego spodek do 2.25?

      Usuń
    2. Bez liczenia ale znając profil bloga obstawiam 5,20

      Usuń
    3. Istnieje jeszcze jeden fakt o którym nie wspomniałeś.
      Polskie banki udzielały kredytu we frankach bo dostały linię kredytowa z banków szwajcarskich na korzystnych warunkach.
      Banki szwajcarskie udzielały kredytu, gdyż wiedziały, że w dłuższej perspektywie będzie to dla nich bardzo opłacalne.

      Usuń
    4. @7dni
      A niby jaka to nadzwyczajna opłacalność dla banków szwajcarskich? Dają kredyt we frankach i jest on spłacany we frankach więc żadnego zarobku na różnicach kursowych nie mają. A że kredyt nisko oprocentowany to i na odsetkach jakoś super nie przycinają... Na wymianie walut korzystają głównie polskie banki, tfu, banki działające w PL.

      Usuń
    5. I bzdurą wydaje mi się że banki 'spekulowały' umyślnie wpędzając klientów w kredyt walutowy. Po prostu na tle innych ofert kredyt frankowy był najtańszy i najkorzystniej oprocentowany wiec klienci go wybierali, nie przejmując się ryzykiem. Każdy bank musiał mieć więc w ofercie kredyty frankowe bo inaczej klienci poszli by gdzie indziej.

      Usuń
    6. Mechanizm udzielania kredytów frankowych wiele wyjaśnia. Otóż owszem banki pożyczały franki, bo oprocentowanie franka było tanie, ale jeszcze tańsze były jeny, a tych nie pożyczano masowo.-)
      Kolejna sprawa to okresy kredytowania. Bank pożyczał franki na miesiąc, a kredytu udzielał na 20-30 lat. Oprocentowanie takich pożyczek międzybankowych ociera się o zero.-) Na dodatek jak już się zarobi te 3% wartości kredytu na odsetkach na tzw rezerwę obowiązkową, to już nawet franków co miesiąc pożyczać i oddawać nie trzeba.-) Stąd ten cudowny termin - kredyt złotowy denominowany we frankach, jaki uknuło PKO BP.-) Żyć nie umierać.-)

      Usuń
    7. Rezerwa obowiazkowa to nie oplata, wiec nie trzeba na nia zarabiac. Po prostu gdy klient sklada depozyt 100 pln to bank z tego odklada na rezerwe na rachunku NBP 3,5 pln, a reszte moze pozyczyc innym klientom. Jak depozyt klienta jest wycofywany to i rezerwa jest "zwracana" bankowi. Co wiecej, na rezerwe nie tylko nie trzeba zarabiac - to ona zarabia dla banku, bo rachunek w NBP jest oprocentowany.

      Usuń
    8. randomjog:Po prostu gdy klient sklada depozyt 100 pln to bank z tego odklada na rezerwe na rachunku NBP 3,5 pln, a reszte moze pozyczyc innym klientom.
      Tak jest jedynie dla pozyczek, w odróznieniu od kredytów.

      Generalnie pozyczka to udostepnianie czegoś, co się ma we władaniu. Mozna pozyczyc rower, gotówkę, bank pozycza gotówkę z depozytów (rak jak pisałeś). Banki zasadniczo b. mało udzielaja pozyczek, a oferują głównie kredyty.

      Kredyt to juz zupełnie co innego. Kredyt bankowy (za Wikipedią) ma cel emisyjny, który polega na polega na wprowadzeniu do obiegu/cyrkulacji pieniądza poprzez kredytowy mechanizm emisji pieniądza (bankowego). Funkcję tę realizuje każdy kredyt bankowy, gdyż każde udzielenie kredytu wprowadza do cyrkulacji nowy pieniądz, a każda spłata kredytu prowadzi do wycofania pieniądza z obiegu. W takim przypadku depozyt służy do realizacji rezerwy obowiązkowej i jest swoistym ograniczeniem na ilość generowanego pieniądza.

      Przy tej okazji warto porównać sobie wymagania co do rezerwy obowiązkowej:
      Chiny - 25%
      USA - 10%
      Polska - 3.5%
      Im mniejsza rezerwa obowiązkowa tym większa amplituda generowania/wycofywania pieniądza z obiegu. Tym samym im mniejsza rezerwa tym łatwiej generować bańki.-)

      Usuń
    9. Użyłem słowa "pożyczyć" zamiast "udzielić kredytu" jako uproszczenie, bo to w tym przypadku niewiele zmienia, bo dyskusja dotyczyła charakteru/logiki rezerw.
      Co do samej rezerwy obowiązkowej, to od wielu lat nie działa ona jako ograniczenie dla aktywności kredytowej. Na przykład banki w USA i Polsce posiadają nadwyżkowe rezerwy - czyli środki, które utrzymują na rachunku w banku centralnym mimo, że nie muszą. W USA dodatkowo dzięki QE te nadwyżki są olbrzymie...
      Ale to sprawa drugorzędna, bo to nie zmienia nic w tym, że znaczna część polaków ma kredyty frankowe :)

      Usuń
  4. To, z niskimi ratami, to pikus.
    Swego czasu w Szwecji, gdy chodzilem na pokazy mieszkan, nieruchomosci, posrednicy mieli zwyczaj mowic:
    -Nie jest istotna cena tego (mieszkania ,domu)
    bo procent na pozyczke jest niski. To nic, to drugorzedna sprawa, ze to mieszkanie ,80m kvadrat, kosztuje 6 mln koron. Wazne, ile bedziecie placic miesiecznie. Zaraz wam oblicze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie i tak sprowadzali problem do niskich miesiecznych rat.-)

      Usuń
  5. Czytając takie posty zawsze mam dysonans poznawczy. Mamy właśnie wakacje, które częściowo spędzałem na wsi. Już wiem dlaczego wieś tak dobrze wspomina Gierka.

    Jeden z sąsiadów płakał w tamtym czasie, że wzięty kredyt będą spłacać jeszcze jego wnuki. Po kilku latach kredyt spłacił jednym miodobraniem. Sąsiedzi, którzy wtedy nie zapakowali się w kredyt po dach teraz zazdroszczą;).

    Nie dziwi teraz uwaga "szkoda, bo jeszcze kombajn trzeba było kupić".

    Ci gospodarze mają dzieci, dzieci mieszkają w miastach w swoich pałacach po kilkaset tysięcy złotych...

    Historia lubi się powtarzać?

    ps. bilans handlowy od stycznia na plusie z tendencją wzrostową - Złoty się umocni czy spadnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złoty się umocni czy spadnie (w dłuższym okresie)?

      To ja pierwszy spytałem.-)

      Krótkookresowo złoty się umocni, ale w moim odczuciu owe umocnienie nie potrwa dłużej niż do listopada i nie bedzie jakieś szczególnie znaczace.W kazdym bądź razie franka po 3 zł nie uświadczymy-)

      Usuń
    2. @Michal:
      ale porownuj moze WARUNKI tych kredytow sprzed lat i obecnych frankowych. Pomysl.
      Czy jesli zloty poleci na pysk i bedzie inflacja rekordowa (a nawet hiperinflacja) to czy da sie kredyt we FRANKACH splacic tak jak ten, ktory byl udzielony w zlotowkach i na stale raty? (no, one niedokladnie mialy oprocentowanie fixed ale wobec narzucanych warunkow obliczania oprocentowania na NBP, nie nadazajacych za realna inflacja, w praktyce prawie tak to wygladalo)

      Chyba ze co - sugerujesz, ze PLN umocni sie tak, ze bedzie powyzej kursu 1:1 w stosunku do franka?

      Ludzie myslcie, to nie boli...

      Usuń
    3. @HansKlos
      wiem wiem;) To ciągle dla mnie bankowe wahania - można skorzystać dysponując wielkim lewarem a ja nie jestem z półki lubiących ryzyko.
      Myślę sobie, że Frank po związaniu na sztywno z Euro jest zależny od polityki monetarnej naszych zachodnich sąsiadów a kto wie co wymyślą.
      Swoją drogą czytam z niedowierzaniem artykuły w GP. Czeka nas wojna domowa??

      @Futrzak
      Chyba jednak boli - rozejrzyj się wokół;)Tak, mnie czasem też ;P

      Ludzie generalnie przestali się słuchać i poruszają się wokół (często absurdalnych) tez bez głębszej refleksji vide "mini ratka - zakupy pójdą jak z płatka". Co więcej, zaczynają być wobec siebie (a nie swoich tez) agresywni.

      Kto w latach 90 tych trzymał złotówki w banku a kto kupował "zielone", którymi potem można było w dosłownie w piecu napalić? Porównaj proszę siłę nabywczą 15k dolarów w 87 roku i 10 lat później. Pamiętasz "dolar to zawsze dolar"?

      Ja się na poważnie zastanawiam czy jako niezakredytowany i oszczędny działam na korzyść swojej rodziny czy też na jej szkodę. I stąd wspomniany dysonans poznawczy.

      Odnośnie kursu - zapytałem z przekorą wiedząc, że nie ma mądrego, który WIE jaki będzie kurs czegokolwiek w krótkim czy długim okresie (z wyjątkiem może znanego polityka, który zresztą po zakończeniu kadencji wycofał środki z giełdy pomimo niespotykanej zyskowności dotychczasowych posunięć i przynajmniej dla mnie - słuch o nim zaginął;)).

      A zgadywać może każdy;)

      @All
      Ciekawy jestem bardzo na kogo będziecie głosować w kolejnych wyborach, serio, i może jeszcze z uwagi na jakie kryterium ;)

      Usuń
    4. >Ja się na poważnie zastanawiam czy jako niezakredytowany i oszczędny działam na korzyść swojej rodziny czy też na jej szkodę. I stąd wspomniany dysonans poznawczy.

      Bingo. Mam podobny dysonans ;)

      Usuń
    5. Ja się na poważnie zastanawiam czy jako niezakredytowany i oszczędny działam na korzyść swojej rodziny czy też na jej szkodę. I stąd wspomniany dysonans poznawczy.

      Bingo. Mam podobny dysonans ;)


      To zależy na co pożyczasz/bierzesz kredyt.-) Dla przykładu. Jeśli wziąłeś kredyt i kupiłeś mieszkanie w 2008 roku, bo tak robili "wszyscy", to podejrzewam iż to nie był dobry pomysł w odróżnieniu od pożyczki/kredytu w tym samym czasie na kruszce lub cukier.-)

      W moim odczuciu zaciąganie zobowiązań na konsumpcję (telefon, auto, wakacje itp) to działanie ekonomicznie nierozsądne. Jeśli kogoś nie stać na konsumpcje, to niech nie konsumuje owych dóbr. Nie wszyscy muszą odwiedzić Egipt, czy mieć nowe auto.-)

      Z kolei zaciąganie zobowiązań długookresowych jest sensowne wtedy, kiedy koszt alternatywny jest wyższy. W przypadku mieszkań warto przeczytać chocby http://independenttrader.pl/82,nieruchomosci_-_co_nas_czeka_w_2013r.html
      Optymalny okres na kupno mieszkania mozna wyznaczyć sobie np obserwując stosunek średniego wynagrodzenia do ceny m2.

      Usuń
  6. @Michal
    Tydzien temu poslanka Szydlo przedstawila swoją propozycję dotyczącą rozwiązania problemu kredytów frankowych, po której wszystkim byłoby gorzej... Chyba niezależnie od tego na kogo zagłosujesz, problem jest po prostu nierozwiązywalny. Błędem było pozwolenie na udzielanie tych kredytów...
    pozdr

    OdpowiedzUsuń
  7. A po cholerę ten problem rozwiązywać? Ileś tam ludzi ma do spłaty więcej niż myślało, no to se bedą płacić i cześć. Samochodu sobie najwyżej nie kupią. Nie rozumiem po jaką cholerę reszta kraju się z taką 'troską' pochyla i 'niesie pomoc' tam gdzie akurat niepotrzebna. Przecież jak ktoś gołodupiec to mu nie dali miliona kredytu - dostał dwieście tysi max więc nawet jak ma do spłaty trzysta to sobie da radę. A jak nie da rady to pewnie by i w PLN nie spłacił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w pełni się z Tobą zgadzam. Nie widzę sensu pomagać, szczególnie, że takiej potrzeby po prostu nie ma. Jak na razie spłacalność nie jest zła, raty nie są wcale większe. Problemy mogą pojawić sie później, ale nie za bardzo rozumiem, czemu Państwo miałoby tutaj ingerować. Zresztą pisałem o tym u siebie na blogu, więc nie będę tu zajmował miejsca.

      Usuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP