poniedziałek, 26 maja 2014

Wyniki wyborów, czyli debata, której nie było.

Trzeba być wyjątkowym idiotą by władzy, której strach dać parasol do potrzymania powierzyć swoją i dzieci przyszłość bez patrzenia na złodziejskie i oszukańcze ręce tej władzy.
Targalski:
W wielu postkomunistycznych krajach praktyką jest fałszowywanie wyborów w granicach od 3 do 5%. Takie oszustwo uznawane jest za bezpieczne, nie rzuca się w oczy. Fałszerstwa na większą skalę oznaczają ryzyko wyjścia ludzi na ulicę. W 1995 r. będąc w Istambule, oddałem głos w wyborach prezydenckich na Jana Olszewskiego. Potem dowiedziałem się, że zgodnie z ogłoszonymi wynikami nikt tam na niego nie głosował.-) 

Śleszyński:
Wybory w Polsce sfałszować jest dość łatwo właśnie poprzez dopisywanie dodatkowych krzyżyków na kartach, na których oddano głosy na niewłaściwych kandydatów. I jak wiele wskazuje, istnieją lokalne sitwy, które już wpadły na ten pomysł. Niebezpieczne może być także wystawianie zaświadczeń, pozwalających na głosowanie poza miejscem zamieszkania. W Rosji fałszerstwo to nazywane jest karuzelą – autokary obwożą posiadaczy takich zaświadczeń po lokalach i głosują oni dziesiątki razy.


Targalski:
Oprócz najniższego szczebla, na którym może dojść do oszustw, czyli komisji wyborczych, możliwe jest także fałszowanie wyborów za pomocą odpowiedniego algorytmu wprowadzonego do systemu komputerowego PKW, który „poprawi” wyniki w czasie ich przeliczania. 

Hansklos: 
Tak jak zadziałały "ruskie" serwery w PKW.?-)

Targalski:
Nie będę się o tym wypowiadać, bo podobno w okolicy krąży seryjny samobójca.-)

Śleszyński:
Na jednej z mapek sporządzonych przeze mnie, kolorem wiśniowym zaznaczono gminy, w których głosów nieważnych z powodu dwóch krzyżyków było 10–27%, na czerwono takie, gdzie było ich 7–10%, a na pomarańczowo 5–7%. Jak się okazało, niemal całe Mazowsze pokryte było tymi trzema kolorami. Tuż za granicą owego województwa zjawisko znikało, jak ręką odjął. Sprawa pozostała w zawieszeniu, nigdy nie została wyjaśniona, ani nie zainteresowała PKW.

HansKlos:
A jaki procent głosów nieważnych nie budziłby Waszmości zdziwienia?

Śleszyński:
2-3% to jest próg mojej akceptacji, ale może się on zmienić w zależności od tego, czy zaproponują mi samobójstwo, czy psychuszkę.-)

Targalski:
Podobnych sygnałów po ostatnich wyborach było wiele. Sąd przyjmuje jednak w takim przypadku formułkę, że pomyłka, owszem, była, ale nie miała wpływu na wyniki głosowania.-)


Śleszyński:
W wyborach samorządowych w 2010 r. działacze Platformy Obywatelskiej w Wałbrzychu kupowali głosy, oferując za nie po 20 złotych. Gdy afera stała się głośna na całą Polskę, odbyły się tam ponowne wybory. Znów wygrała je PO, zdobywając aż 45% głosów.

Targalski:
Wnioski z punktu widzenia możliwości przyszłego fałszowania wyborów w Polsce na większą skalę są zatrważające - okazało się, że dla zwykłych obywateli oszustwa wyborcze nie są czymś specjalnie dyskwalifikującym. Zresztą brak jest pewności, że powtórnych wyborów nie sfałszowano

Śleszyński:
W mediach głównego nurtu istnieje przekonanie, że w Polsce trudno byłoby dokonać oszustw wyborczych, bo jesteśmy w UE i NATO. Ale ktokolwiek pytany o realne mechanizmy i działania uniemożliwiają oszustwa, przyznaje, że trudno je wskazać.

HansKlos:
Czy nie istnieją mechanizmy zabezpieczające przed oszustwami wyborczymi?

Śleszyński: 
Istnieją zarówno modele matematyczne, które można byłoby wykorzystać, jak i proste mechanizmy, np w postaci publicznego liczenia głosów i jednomandatowych okręgów wyborczych. 

Targalski: 
Nikt z władzy i z PKW nie jest zainteresowany uczciwymi wyborami. Wybory mają być takimi igrzyskami demokracji i legitymizować władzę, a nie oddawać ją w ręce obywateli. Widać to po tym, jak władza boi się referendów, tej soli demokracji. Dlatego w Polsce chyba nie doczekamy się wyborów prokuratorów, komendantów policji czy dyrektorów szkół.

PS.

HansKlos:
Obawiam się, że uczciwych wyborów też możemy się nie doczekać.

PS2: Życie dopisało epilog. Łamiąc zasady głosowania w Warszawie w Zespole Szkół nr 26 na warszawskiej Ochocie, w obwodowej komisji wyborczej nr 232 otwarto w trakcie głosowania urnę i każdy z obecnych mógł sobie w niej pogrzebać.-).

 

2 komentarze:

  1. Dobrą ilustracją mechanizmu wyborów niech będzie przykład, gdy (zdaje się) Wyborcza zrobiła konkurs na osobowość roku - czy jakoś tak - i napisane było że "kapituła wybrała kandydatów, na których można teraz głosować".
    Ważyła sroczka kaszkę. Temu dała, temu też, temu troszkę, temu wesz, a temu nic nie dała i seryjnego samobójcę mu przysłała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hans jak Boga kocham - w 2005 roku miałem to samo co Ty w Istambule. Jestem rocznik 87, to były moje pierwsze wybory w których mogłem wziąć udział. Głosowałem wtedy na UPR wraz z osobą z rodziny, a pow wyborach liczba oddanych głosów jak wół - ZERO! To był kubeł zimnej wody na głowę. Bić kurwy i złodziei.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP