środa, 23 grudnia 2015

(T)K dezerterzy


Sołtys zdjął gumiaki, a onuce rzucił w kąt po czym siadł na zydlu przed kominkiem i nalał sobie ze stojącej nieopodal bańki bimbru w szklankę. Popatrzyłem na Sołtysa i też nalałem sobie bimbru, po czym podniosłem go i przez szkło popatrzyłem na telewizor. Złocisty płyn, jakim po leżakowaniu w dębowej beczce stał się bimber, rozszczepiał obrazy na wiele fragmentów, których kilka odbijały się na podłodze przed kominkiem. Brzozowe polana co chwilę strzelały ogniem i grzały ciepłem w ręce i nogi. Sołtys też popatrzył na telewizor przez szklankę, po czym podniósł napój do ust i jednym haustem wypił całą zawartość, a wyraz błogości rozlał się po całej jego twarzy.


- Wybitni ci nasi profesorowie prawa - zaczął Sołtys. - No! - mruknąłem bez entuzjazmu, a Sołtys ciągnął dalej - i od to oni od 25 lat przygotowują nam ciągle prawne buble wymagające nieustannych nowelizacji, a bardzo często sprzeczne nie tylko z Konstytucją, ale i ze zdrowym rozsądkiem. - Popatrzyłem na Sołtysa i znów mruknąłem bez entuzjazmu - No! - Sołtys popatrzył na mnie i sięgnął po bańkę z bimbrem, po czym zamieszał w niej czerpakiem i nalał sobie kolejna porcję do szklanki. Sołtys upił łyk i gadał dalej - A większość ich tak zwanych ekspertyz to urągają inteligencji Mietka spod sklepu spożywczego i elementarnej fachowości - zakończył. - No! - mruknąłem i przypomniał mi się ekspert Budka, który chce złożyć do Trybunału "wniosek o zabezpieczenie". Może on sobie ten dyplom praw kupił, albo co, skoro nie wie, że tenże Trybunał orzekł był iż ustawy sejmowe korzystają z domniemania konstytucyjności a tym samym jakiekolwiek "zabezpieczenie" przed ich wejściem w życie jest działaniem bezprawnym. Hannah Arendt, będąca autorytetem dla budkopodobnych zjaw, a szczególnie dla KODu, która chwaliła ZSRR pod rządami Stalina,  stwierdziła iż nadmierne powoływanie się na autorytet godzi w demokrację i prowadzi do totalitaryzmu oraz prania mózgów.

- No tak - pomyślałem, a że spodobało mi się, to pomyślałem raz jeszcze. Do tej pory przeciętny Kowalski myślał, że prawo to takie cóś objawione przez samego Boga albo Biblia napisana przez mędrców, a tutaj okazało się, że to co teraz mamy w Polsce to jest tylko stos gazet przekładany plackami z gówna. Ot choćby obowiązujące prawo, a pozwalające na odbieranie dzieci rodzicom z powodu ubóstwa. - Sku..wo i barbarzyństwo! A jaką gazetę miałeś na myśli?! - odezwał się Stirlitz, który siedział w fotelu i dotąd w ciszy oglądał telewizje. - No! - mruknąłem bez entuzjazmu, i pomyślałem, że dopiero teraz to się zmieni. Dotychczas zamiast pomóc rodzinie, to zabierano jej dzieci, a potem obcym ludziom za opiekę nad nimi płacono kilkukrotnie więcej niż kosztowało by wsparcie rodziny. No ale czego spodziewać się po ludziach dla których stemplem są bezprawne działania i brak sprawiedliwości? Już Menander pisał był, że sprawiedliwość jest silniejsza nawet od prawa a Kant dodawał Der ges­tir­nte Him­mel über mir und das mo­ralis­che Ge­setz in mir.

Sołtys pociągnął spory łyk bimbru i kontynuował był - To Rzepliński jest śmiertelnie niebezpieczny, bo to Kulczyk sądownictwa i reprezentuje najbardziej wrogie Polsce interesy - zakończył Sołtys. - No! - pomyślałem bez entuzjazmu. Jeden ciołek chce wbrew wszelkim wcześniejszym orzeczeniom, wręcz łamiąc oficjalną linię orzecznictwa TK, zabezpieczyć, a w zasadzie uniemożliwić działanie Sejmu i to jest przerażające. Do tego złamanie podstawowych praw rzymskich na jakich opiera się filar naszego prawa, orzekanie we własnej sprawie i oto mamy obraz niezwykle niewygodny dla całego wymiaru (nie)sprawiedliwości i prawników, bo siła i powaga prawa się rozwiewa jak mgła, okazuje się świstkiem do podtarcia d. I tutaj wyłazi cały problem, niczym pół litra na dziesięciu chłopa, że prawo w Polsce i Konstytucja jest zła i do wyrzucenia na śmietnik historii. Kornel Morawiecki miał rację. W tym wszystkim Naród jest ponad takim prawem, bo władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu, a obecne prawo powoduje że realizuje się i chroni interesy wąskiej grupy, narzucając praktycznie siłą takie rozwiązania reszcie Narodu. I co wy na to (T)K dezerterzy?!


piątek, 18 grudnia 2015

Koniec zamachu stanu w Polsce

powered by soalann

niedziela, 22 listopada 2015

Ekonomia polityczna terroryzmu


Spojrzałem na siebie w lustrze, a Sołtys powiedział - Zarosłeś jak Marks na tej Ukrainie - Wtedy spojrzałem na Sołtysa i pomyślałem - No tak! - Spodobało mi się i pomyślałem raz jeszcze, a przy tym pomyślałem, że może lepiej było pojechać do Paryża? Tam podobno mają bombowe rozrywki. Dziwne wprawdzie przy tym jest, że pierwsze nagrania z rozrywkowych miejsc pojawiły sie dopiero w kilka godzin po całym zajściu. - Cenzura - wtrącił się Stirlitz - Stan wojenny - dopowiedział Sołtys. Dziwne to, bo jak dzwoniłem do Brunnera, to nie słyszałem w słuchawce komunikatu - Rozmowa kontrolowana - Wtedy pomyślałem, że istnieje zapewne jakaś odmiana ekonomii, ma bazie której wychodzi, że terroryzm jest opłacalny. Jednen z efektów zamachu był aż do b(u)lu przewidywalny - patriot act w wydaniu francuskim i card blanche a L'Algérie. Od razu też pojawiły się stosowne badania opinii publicznej w Le Figaro i RTL, że 84 proc. Francuzów byłoby skłonnych zaakceptować ograniczenie wolności osobistych, jeśli skutkowałoby to zwiększeniem bezpieczeństwa publicznego
Na bazie histerii Ewka B. zaproponowała ograniczenia w dostępie do broni.-)


Islamscy terroryści zanim się wysadzą to przyjdą do urzędu Ewki i Tuska po zezwolenie na kałacha i papier na odstrzał niewiernych.-) Tymczasem, jak wiemy z historii, kto rezygnuje z wolności w imię bezpieczeństwa, niedługo nie będzie miał ani wolności, ani bezpieczeństwa. Zamiast idiotyzmów Ewki B. lepiej jest poprzeć petycje do Prezydenta RP o przywrócenie swobodnego dostępu do broni. Mało kto pamięta, ale ograniczenia w dostępie do broni wprowadzili w Polsce zaborcy i dotychczas nie cofnięto tych antypolskich i anty obywatelskich przepisów. Jeszcze trochę i aby móc się bronić, to trzeba będzie zapisać się do Kalifatu. Tam po prostu kupuje się kałacha, a jak ktoś ginie, to mu jeszcze panienki na osłodę dają!-)

Tymczasem w krajach UE władza na szczeblu unijnym i krajowym sabotuje pracę straży granicznej. Przy współczesnej technice zabezpieczenie granic nie stanowi większego problemu. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni, dlaczego namierzone łódki z emigrantami nie były blokowane i odsyłane do krajów skąd przybyły, tylko holowano ich do krajów UE. Nie ma woli politycznej do walki z Kalifatem, skoro sama Francja należy do sponsorów ISIS. No, może i jest wola.-) Na F(P)ejsbuku można walczyć za pomocą francuskiej flagi, a Francja w ramach odwetu za Paryż zbombardowała szpital, stadion i muzeum w Rakkce.-) Na filozoficzne rozważania Wolniewicza o tym iż obecnie stanie jedynym rozsądnym sposobem powstrzymania fali islamskiej zalewającej EUropę jest zatapianie łodzi, tzw "otwarta rzeczpospolita", do niedawna sponsorowana obficie przez władze PO, wyrwała zdanie z kontekstu i zawiadomiła prokuraturę o popełnieniu przestępstwa tzw. "mowy nienawiści". Dochodzi do absurdów i próby zamykania ludziom ust, a w europejskich TV w wywiadzie z matką jednego z gości który się wysadził w Paryżu pada stwierdzenie, że on nie chciał zabić. Wysadził się w powietrze niechcący. Był zestresowany bo miał spuchnięte tzw jaja.-) W Szwecji, aby zapobiec terroryzmowi w efekcie opuchniętych jaj i z uwagi na niewielką populację kóz w tym kraju, obniżono kary za gwałt dla arabskich i murzyńskich emigrantów i ich potomków do 180 godzin prac społecznych. Nic tylko kupować syryjskie paszporty i hajda na Wołmontowicze, tfu Sztokholm.-)

Jak powszechnie wiadomo, w Libii i w Syrii działali i działają komandosi NATO. Ostatnio Syryjczycy wzięli do niewoli oddział IIS, któremu dowodził pułkownik armii izraelskiej. Może więc ten cały krzyk o to, że Rosja bombarduje jakiś tam "umiarkowanych terrorystów" sprowadza się do ochrony "zielonych ludzików Obamy, Hollanda, czy innego Netanjahu.Stąd zapewne bierze się i krytyka Iranu. Iran bowiem nie wspiera islamskiej kolonizacji Europy, a czyni to sojusznik USA - Arabia Saudyjska. Arabia Saudyjska w której niewolnictwo oficjalnie zniesiono w 1957 roku, zajmuje się edukacją fanatyków i ich uzbrojeniem. Państwo 26 milionowe wydaje na zbrojenia prawie tyle samo co licząca 144 miliony Rosja. Arabia Saudyjska, a w zasadzie USA, zbudowały na Bliskim Wschodzie fabrykę ekstremistów, których 99% ofiar to inni jak najbardziej umiarkowani muzułmanie. Hezbollah podobnie jak i Asad walczy z ową „umiarkowaną opozycją” sponsorowaną przez Arabię Saudyjską, a która "przez przypadek i ze strasu" wysadziła się w Paryżu. Na dodatek, wojna z terroryzmem, to znakomity biznes. Jakby terroryzmu nie było, to należało by go szybko wymyśleć. W końcu 1.5 biliona dolarów piechotą nie chodzi, a przy wzroście niekontrolowanych wydatków na (anty)terroryzm i we Francji niejedna fortunka urośnie.

- A co z ludźmi - zapytał Sołtys - A co ma być? - zagadnął Stirlitz - będzie to co zwykle, tj zostanie im nadzieja w Bogu, bo przecież jak dotychczas władza jeszcze nikogo od terrorystów nie uchroniła. No bo niby czemu miałaby chronić obywateli przed samym sobą.-) - No i tutaj potrzebny jest swobodny dostęp obywateli do broni - zacząłem. - E! To wtedy cały ten terroryzm szlag trafi - żachnął się Stirlitz. - To się ekonomicznie wtedy nie zepnie, gdy niechby obywatele sami zaczeli likwidować terrorystów, zanim ci zaczną zabijać. To żaden geszeft i dla policji, i dla władzy i dla terrorystów, no i dla telewizji chyba najbardziej.



piątek, 23 października 2015

Ruch Kontroli Wyborów


Nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy

                                          Józef Stalin


http://ruchkontroliwyborow.pl/

Telefon sekretariatu RKW – 534 569 592 – czynny jest codziennie w godz. 10.00 – 18.00
Biuro interwencyjne RKW będzie czynne w dniu 25 X w godz. 7:00 – 2:00

Telefony alarmowe:

Mira 534 569 592 czynny już teraz od 10 do 20
Agnieszka 737 476 799
Barbara 737 488 064
Bogusława 883 198 661
Maria 509 970 797
Teresa 535 376 174 od czwartku
Jerzy 787 166 473
Piotr 787 159 403

Przyjmujemy zgłoszenia zaistniałych nieprawidłowości wyborczych.
Udzielamy odpowiedzi na wątpliwości i zapewniamy porady prawne.
W razie skomplikowanych sytuacji, które nie wymagają szybkiej interwencji, prosimy o dokładne opisanie ich w mejlu i przesłanie na:
Pamiętaj o:
 
 

środa, 21 października 2015

Trzy łyki bimbru, tfu statystyki

W 2014 roku w Czechach sprzedano ponad 113 tysiecy nowych aut, a w Polsce ok. 327 tysiecy. Czechy mają 10.5 mln mieszkańców i dla porównywalnej jak w Czechach sprzedaży, to w Polsce powinno być sprzedanych ponad 400 tysięcy nowych aut. Niemcy w 2014 roku kupili ponad 3036 tysięcy nowych aut, w W. Brytanii sprzedano 2476 tysięcy nowych aut, a we Francji z 1795 tysięcy nowych aut, zaś  Włochy to sprzedaż w 2014 roku 1359 tysięcy nowych samochodów.
Współczynnik sprzedaży nowych aut w tysiącach na milion mieszkańców wynosi odpowiednio:
Polska - 8.8 (100%)
Czechy - 10.8 (123%)
Włochy - 22.7 (259%)
Francja -  27.2 (309%)
Niemcy - 37.7 (428%)
W.Brytania - 38.7 (440%)





poniedziałek, 19 października 2015

Cytat dnia


I ja was proszę, postawcie krzyżyk na Platformie Obywatelskiej.

                                                                   Michał Kamiński, PO

poniedziałek, 12 października 2015

czwartek, 8 października 2015

Czego nie wiecie o Rosji

Od drugiej połowy listopada 2014 roku, każdy obywatel Rosji ma prawo odbyć szkolenie z obsługi broni, a po jego odbyciu może kupić dowolną ilość broni i amunicji

W państwie, gdzie władza ma poparcie narodu, prawo do posiadania broni palnej jest rzeczą zrozumiałą dla samoobrony i obrony państwa na wypadek obcej agresji. Przeciwne prawu do posiadania broni są jedynie Systemy Totalitarne działające jawnie lub w podziemiu państwa.


                                                                          Piotr Moskwa


poniedziałek, 5 października 2015

środa, 23 września 2015

Krótka historia sku..wa

Fakty:
- do Europy napływa z Bliskiego Wschodu i Afryki ok 2 tysięcy emigrantów dziennie
- podzielono na poszczególne kraje ok 66 tysiecy, z czego Polsce wepchneli ok 6 tysiecy
- nie rozwiązano żadnego problemu, bo za ok miesiąc znów emigrantów do "podziału" będzie tyle samo co przedtem


Tutaj moja mała prezentacja, obrazująca jaką kłamczuszką jest Kopacz i jakimi obłudnymi kłamcami są ministrowie obecnego rządu.
Na poczatku zapewniano o zgodzie rządu polskiego na przyjęcie 2 tysięcy emigrantów (2.5%). Potem zaczęto rozmawiać o przyjęciu ok 5.6% liczby emigrantów, następnie mówiono o ok 11 tysiacach z puli 160 tysięcy emigrantów (ok 6.9%), a stanęło na 6 tysiącach z 66 tysięcy (ok 9%).

Przy okazji zdradzono w głosowaniu Czechy, Słowację, Węgry i Rumunię, chociaż obiecano rządom tych krajów zgłoszenie sprzeciwu przeciwko przyjmowaniu obowiązkowych kwot emigrantów.


Gdyby przyjąć nieszczęście, którym byłoby utrzymanie się u władzy w Polsce dla  PO i dotychczasowy podział emigrantów, to nażałoby by spodziewać się iż w ciagu najbliższego roku wcisną nam, w najlepszym wypadku, "tylko" ok 5.6%, tj 45 tysięcy z 800 tysięcy emigrantów, z których w ramach łączenia się rodzin zrobi się ok 225 tysięcy osób, a w gorszym przypadku będzie to ok 9%, tj 72 tysiące z 800 tysięcy emigrantów, z których w ramach łączenia się rodzin zrobi się ok 360 tysięcy osób. A potem będą tak wciskać co roku.-(

 

 PS.
Kraśko w "Poranku TOK FM".
Pięc tysięcy, o których usłyszelismy wczoraj plus te dwa zadeklarowane wcześniej.
Co daje 7 tysięcy z 66 tysięcy (ok 10.6%).

Czekam co dalej. Zastanawiam się i chyba będę zamawiał te kontenery z bronią na Ukrainie i zapiszę się pewnie do jakiegoś klubu kibica piłki nożnej.-)

poniedziałek, 21 września 2015

poniedziałek, 7 września 2015

Emigranci, ciag dalszy nastąpi


Kamil Bulonis popełnił był wpis:

Półtorej godziny temu na granicy Włoch i Austrii na własne oczy widziałem ogromne zastępy imigrantów... Przy całej solidarności z ludźmi znajdującymi się w ciężkiej sytuacji życiowej muszę powiedzieć, że to, co widziałem, budzi grozę..[...]
I to ma być pomysł na demografię? Te wielkie potężne zastępy dzikusów? Wśród nich właściwie nie było kobiet, nie było dzieci - w przeważającej większości byli to młodzi agresywni mężczyźni...

Teraz potrzeba tylko uzbroić owych młodych i agresywnych.-)

PS. Oficjalne dane UNHCR dotyczace emigrantów udajacych się do EUropy -  13% dzieci, 12% - kobiety, 75% -  mężczyźni (http://data.unhcr.org/mediterranean/regional.html )


wtorek, 1 września 2015

1 września, czyli zdradzona Polska

Zdecydowałem się na publikacje tego fragmentu innego punktu widzenia, aby uzmysłowic rodakom, że Murzyni z Luizjany, tak samo jak Brytyjczycy i Francuzi, nie będą umierać za Gdańsk, ani tym bardziej za jakąś tam Ukrainę.-)

https://pracownia4.wordpress.com/2015/09/01/zdradzona-polska/

[...]
W 1939 r. Hitler nie myślał o wielkiej wojnie i wcale nie śnił o władzy nad światem. Chciał być równym partnerem dla USA i Wielkiej Brytanii i nie przygotowywał się do wojny z nimi. Ale nie łatwo jest zostać dopuszczonym do klubu wybrańców Mocy. Dla Hitlerowskich Niemiec „wejściówką” miało być zniszczenie Związku Sowieckiego. Gdy Hitler odrzucił rolę w napisanym dla niego w Londynie scenariuszu (aneksja Rusi Zakarpackiej w marcu 1939, mająca służyć za casus beli do wojny z ZSRR), Zachód nagle zmienił politykę na antyhitlerowską. Przywódcy Anglii i Francji wygłaszali przemowy potępiające agresywną postawę Hitlera. Szczególnie twardymi sojusznikami Londynu i Paryża zostali Polacy.
W tym czasie było to dość dziwne, bo stosunki Warszawy z nazistowskimi Niemcami, były subtelne ale przyjacielskie, co nie powinno dziwić, bo obydwa zawdzięczały swoje powstanie Francji, Brytanii i Stanom Zjednoczonym.
[...]
Gdy rządy w Polsce w 1926 r. przejął Józef Piłsudski, rząd stał się wojskową dyktaturą nieróżniącą się od nazistowskiej. Nic dziwnego, że pomimo konfliktów z powodu Śląska, gdy do władzy w Niemczech doszedł Adolf Hitler, stosunki polsko-niemieckie bardzo się ociepliły. Polska była pierwszym krajem, z którą nowy niemiecki kanclerz podpisał 26 stycznia 1934 r., mający obowiązywać 10 lat, pakt o nieagresji. Po nim nastąpiło kilka dalszych dwustronnych porozumień, mających jedną cechę wspólną: dyskusję o wspólnej akcji przeciwko Związkowi Sowieckiemu.[...]
 Były nawet plany rozwiązania sporów terytorialnych między Niemcami a Polską w przyjacielski sposób. „W 1938 r. sojusznicy zgodzili się, że Polska zostanie satelitą Niemiec” – pisze brytyjski historyk A. J. P. Taylor. „Szczyt” niemiecko-polskich relacji – „miesiąc miodowy” – przypadł na czas zaraz po Monachium: koniec 1938 i początek 1939 roku.[...]
21 marca 1939 r. Polacy drastycznie zmienili swoje stanowisko wobec propozycji niemieckich. Tego dnia Niemcy mieli postawić ultimatum: Polska ma przekazać Gdańsk i „korytarz” Niemcom. Nie była to prawda. Niemcy nie proponowali niczego nowego, czekając na odpowiedź na stare propozycje. Odpowiedź miał przekazać minister spraw zagranicznych – Józef Beck, który tego dnia oczekiwany był w Berlinie. Ale nie pokazał się tam. Zamiast niego odpowiedź przekazał polski ambasador – Józef Lipski. Szef niemieckiego MSZ – Joachim von Ribbentrop, oczekiwał od polskiego ambasadora, że Warszawa niemieckie propozycje przyjmie, a także chciał wiedzieć, dlaczego Józef Beck zamiast do Berlina poleciał do Londynu.[...]
23 marca zarządzono częściową mobilizację polskiej armii, a na drugi dzień przekazano Niemcom „szorstkie” memorandum. 27 marca prezydent RP wydał dekret uchwalający dodatkowe 1,2 mld zł na obronę. Tak zrobił kraj mający z Niemcami pakt o nieagresji! Była to ta sama Polska, która jeszcze tydzień wcześniej uważana była za głównego partnera Führera w planowanej kampanii wschodniej.[...]
Warto zauważyć, że nic w postawie Niemiec nie wskazywało na zagrożenie dla Polski. Nie było żadnej mobilizacji w Rzeszy, ani gróźb wobec Warszawy, ani też planów ataku na Polskę! Nawet najzacieklejszy krytyk agresji Hitlera musi przyznać, że dopiero 1 kwietnia 1939 r. Hitler wydał rozkaz przygotowania planu ataku na Polskę. I dopiero w połowie kwietnia zaledwie zarys takiego planu był gotowy.[...]
Głównym celem dyplomacji francuskiej i brytyjskiej było podburzenie Niemiec przeciw Rosji. Dlatego zdecydowano się zachęcać Hitlera do ataku na Polskę, co miało być początkiem niemiecko-sowieckiego konfliktu[...]
Polska została załatwiona, Francja i Anglia skazały ją na śmierć. Minął więcej niż rok, a Francja stała się kolejnym kozłem ofiarnym polityki brytyjskiej, ze wszystkimi jej zdradami i oszustwami.[...]
Elita rządowa, która doprowadziła kraj do masakry, nie miała ochoty wykazywać bohaterstwa i już 5 września znalazła się w Lublinie, a dwa dni później przekroczyła rumuńską granicę. Za nią uciekł sztab wojska. Zamiast strzelać i strącać niemieckie samoloty i ginąć na polu bitwy, ok. 500 polskich samolotów odleciało do Rumunii, na Litwę i Łotwę.
W Polsce nie ogłoszono żadnej mobilizacji. Dwa dni przed wybuchem wojny, tj. 29 sierpnia 1939 r. rozważano taką możliwość, ale w końcu zrezygnowano. Plakaty, które zaczęto rozwieszać na murach polskich miast i wsi wzywające do wojskowej mobilizacji, zostały zerwane. Dlaczego polscy przywódcy postąpili w taki sposób? Ponieważ ambasadorzy brytyjski i francuski oficjalnie zażądali od Polski rezygnacji z jakichkolwiek działań mobilizacyjnych do 31 sierpnia. Oczywiście, rządy zachodniej demokracji dobrze wiedziały, że do inwazji niemieckiej dojdzie 1 września rano. Żądanie to miało jeden cel: umożliwić niemieckiej armii zadanie pierwszego ciosu.[...]

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Emigranci

Morze Śródziemne, jeśli weźmie się pod uwagę współczesne środki techniczne, jest stosunkowo niewielkie i łatwe do przepłynięcia, choćby większą motorówką. Przemytnicy w ostatnich miesiacach zarobili miliardy dolarów na przerzucie ludzi z Afryki i Bliskiego Wschodu do EUropy, przy okazji pokazując jak podpierając się unijna solidarnoscią do perfekcji doprowadzono hipokryzję.
Dla przykładu ostatnio Słowację skrytykował w stylu francuskim (tj mieliście okazje siedzieć cicho) niejaki Fabius. Okazało się, że na Słowacji jednak rządzi ktoś, kto w odróznieniu od naszej Kopacz ma jednaj tzw. jaja. Robert Fico przypomniał, że Słowacja nie brała udziału w nalotach i destabilizowaniu takich państwa jak Syria czy Libia, dlatego dzisiaj odrzuca francuską krytykę o braku solidarności wobec uchodźców, a na koniec dodał, że zamiast realizacji ustaleń o pilnowaniu zewnętrznych granic strefy Schengen, nie widać tam żadnej straży, ale setki tysięcy ludzi swobodnie idących do EUropy.


Nie popisała sie również na spotkaniu z imć A.Dudą frau Merkel. Mam podejrzenia, graniczace z pewnością, że chciałaby on podrzucić nam do Polski świnie, w postaci emigrantów, gdy tymczasem w Niemczech policmajstrzy rządu Merkel pałują rdzennych Niemców za to, że nie chcą u siebie przyjmować "gosci z Afryki i Bliskiego Wschodu". Zapewne niemiecka telewizja dużo chętniej pokazałaby sceny z takiego pałowania w Polsce a tyczacego przeciwników przyjmowania emigrantów w naszym kraju. Jakże by wtedy można było sobie poużywać o ksenofobach, rasistach a nawet faszystach w Polsce, szczególnie tych z flagą biało-czerwoną.

Na razie A.Duda zasłonił się widocznym na horyzoncie tłumem Ukraińców, który stoi u granic za naszymi wschodnimi granicami, ale premier Kopacz okazała się po raz kolejny, iż czegoś jednak między nogami nie ma, co w końcu, z uwagi na odmienną biologię płci, nie jest takie znów dziwne. Prawdę mówiąc, po raz pierwszy dotarło do mnie, że z ideologii gender, tak chętnie głoszonej przez PO i panią premier, mogłaby skorzystać i sama Kopacz.

Proponuję, aby Kopacz tak jawnie popierająca ideologie gender siegnęła do klasyki i zastosowała ją w praktyce na sobie, bo jak pisał był imć Spotański w Bani -


największe zasię jej marzenie:
płci obu zrównać przyrodzenie
do tego stopnia, żeby książę
także zachodzić musiał w ciążę.
[...]
Aby usunąć zła przyczynę,
trzeba przywrócić androgynę,
trzeba naprawić błąd kastracji;
być może, drogą operacji;
być może, poprzez naświetlanie;
lecz muszą mieć penisa panie

Po takiej operacji, do której nawet ja bym się dorzucił, chetnie usłyszałbym z ust Pani Kopacz, że Polska nie bombardowała Libi i Syrii, a wiec i problem uchodźców nas nie powinien dotyczyć.

Przy okazji warto zapytać o to, skąd masowo u emigrantów pojawiają się tysiace euro czy tam innych dolarów na opłacenie transportu do EUropy. W końcu przecież nie ma darmowych obiadów, a jak znam przemytników, to nie skredytują oni nikomu czegoś, co kosztuje tak z 10 tysięcy euro od łebka.-) Z drugiej strony, to nieco dziwne, że masy wyznawców Proroka płaca tak ogromne sumy, aby dostać się do krajów niewiernych, gdy tymczasem za pół ceny mogą udać się do Mekki, gdzie oprócz pożytków z pielgrzymki, z pewnością zechcą ich wesprzeć współwyznawcy.-)


PS. Piotr Kraśko popełnił był taka oto głupotę:
[...]Polakom będzie dobrze z tymi ludźmi. Bo też za lat 20-30 będziemy potrzebować tych ludzi, żeby mogli w Polsce pracować, bo nas może będzie za mało.[...]
No Piotruś, ja wiem, że czarnulki są niezłe w te klocki, ale twierdzenie, że Polakom będzie dobrze z tymi ludźmi, to juz przesada. Ja wiem, że ideałem dla Piotrusia jest praca w murzyńskim stylu, czyli tzw. wielkie opierd. się, ale czy to musi prowadzić do problemów z głową? Jeśli za 20-30 lat bedziemy mieli jakiś problem bo ludzi będzie za mało, to po co teraz wygania się na obczyznę za chlebem ponad dwa miliony Polaków? Problem ma zdaje mi się Piotruś Kraśko ze schizofrenią, na co polecam labotomię - siekierą walnij się w łeb.-)  

PS2. Polecam przeczytać: http://blogpublika.com/2015/09/03/uchodzcy-a-sprawa-murzynska/


czwartek, 30 lipca 2015

Rzeczywistość skrzeczy, czyli nowa teoria spiskowa

Przyszedł do Sołtysa znajomy Cygan, tfu Rom, a potem z flaszką bimbru i tym Cyganem Sołtys przyszedł do mnie. Pogoda jest teraz jak wiecie nieco chłodna, to dla rozgrzania na stole na tarasie pojawiła sie słonina, boczek i kolejna flaszka bimbru. Zaraz też pojawił się mój pies Szarik, który co rusz patrzył mi tak mądrze w oczy, ale że zaraz też pojawił sie na stole i ka(r)nister z bimbrem, to nie mogłem zrozumieć, czy psu chodzi o tego dość podejrzanego Cygana, czy zwyczajnie o boczek a może nawet i o ten bimber. W każdym badź razie nam robiło się coraz cieplej, a pies Szarik coraz częściej patrzył mi mądrze w oczy, aż w końcu zaczęło się ściemniać, a pies zaczął wyć. Wtedy to Cygan oparł mi głowę na piersi i zaczął płakać. No to znów coś tam wypiliśmy, a ten przez łzy opowiada o swoim, albo nawet i o cudzym cygańskim losie. - No tak - pomyslałem i wtedy przypomniało mi się, że  gdzieś we Wrocławiu Romom zburzono mieszkania.

Cygan płakał, Sołtys spał na stole, a pies wył. Podniosłem się więc ciężko z krzesła i jakos udało mi się przynieść na taras gitarę, aby połaczyć te głosy w całość, w orkiestrę, ale tutaj Cyganowi płacz przeszedł, zabrał mi gitarę i zaczął grać, a nawet coś tam śpiewać. - No tak - pomyslałem, co spodobało mi się i pomyślałem raz jeszcze. Niehybnie burzą te mieszkania Romom, bo ci umieja grać, a rządowi w jego objazdach cygańska kapela przydała by się. A może to w pani Kopacz odezwała sie jakaś cygańska cząstka i chce skompletować cygański tabor. Podobno już teraz ciąga ze sobą, oprócz ministrów, stoły i krzesła. Jak do tego dodać jeszcze cygańską orkiestrę i pomalować limuzyny w kwiaty, to byłby nawet zgrabny tabor.-)

Tymczasem Cygan przestał grać i powiedział mi na to - Ot nieszczęscie! - Popatrzyłem na chłopa i widać było, ze podróże i włóczęgi z taborem mu nie w głowie, bo Romowie w Polsce przestali być narodem koczowniczym dobrych kilka lat temu, to moze jest w tym i inny cel premierzycy. Może i w zamyśle miało być na początku przerobienie rządu w wędrowny tabor, ale chyba wyszedł jej z tego objazdowy cyrk.-) Z drugiej strony trochę zdziwił mnie kierunek tych objazdów. Na moje zdziwienie Sołtys obudził się i zabełkotał - Wiena! -  i dotarło do mnie, że rząd uciec chce z kraju, ale tym razem nie przez Rumunię, ale przez Wiedeń, po drodze pownie majac nadziej na podratowanie zdrowia w słynnych wiedeńskich szpitalach, czy może innych więzieniach. Przed oczyma stanął mi Schetyna, który pytał Kopacz pokazując jej smartfoma - Czy to jest kura? - co tak mnie to zmogło, że usnałem w fotelu.

Gdy się ocknąłem, to w radio coś brzęczało o Kulczyku. Nie będąc pewien, o co chodzi zadzwoniłem do Brunnera. Odebrał za pierwszym razem, ale wyczyłem, że jest kompletnie zalany, bo ciagle bełkotał tylko w słychawce - No wymsknął się nam, sku..yn, no wymsknął się nam z rąk. - W końcu dotarło do mnie to, że Jan umarł był podczas jakiejś operacji chyba służb specjalnych i  czeka teraz w kaplicy Amber Room na ostatnie namaszczenie, a może nawet i na powołanie w poczet swiętch.

Popatrzyłem na ciemna ścianę nocnego lasu, spod którego paulin, ojciec Kordercki niósł w jednej ręce jego teczkę TW i wezwanie od prokuratury na przesłuchanie, a w drugiej różaniec i list o tym, że Kościół gotów jest wybaczyć mu grzechy jak dopłaci 3 mld, a za kolejne 2 gotów jest nawet uznać A2 za jego święte relikwie. Nie zdążyłem jednak do końca doczytać listu, gdy wszystko zaczęło się walić. Najpierw rozpadł się wizerunek Jana, a potem wyleciała Sowa (i Przyjaciele;-) na na koniec rozpadło się tworzone przez filantropa,-) a może nawet wizjonera,-) imperium i zaczęła sie prawdziwa Apokalipsa. Las zapłanął poranną zorzą, a drogą pod lasem szła dusza Jana. Zadzwonił telefon i wizja znikła, za to głos w słuchawce zapytał mnie, czy nie chcę aby kupić całkiem nowego grila. - To ty Rysiu? - zapytałem nie będąc pewien, czy to Krauze czy jego plenipotent z Wiednia - To Ty sie teraz wyprzedajesz? - zapytałem, a w odpowiedzi głos zawołał - Żona Janka mnie prosiła, na czynsz nie ma - Potem zobaczyłem ciemność.

Rano obudził mnie Szarik swoim szczekaniem, któremu z pyska zalatywało słoniną i bimbrem. - No tak - pomyślałem - ktoś tutaj nieco przeholował


piątek, 19 czerwca 2015

Wieści z frontu wschodniego, czyli Dmowski w praktyce


Nie ma siły ludzkiej, zdolnej przeszkodzić temu, ażeby oderwana od Rosji i przekształcona na niezawisłe państwo Ukraina nie stała się zbiegowiskiem aferzystów całego świata, którym dziś bardzo ciasno jest we włas­nych krajach, kapitalistów i poszukiwaczy kapitału, organizatorów przemysłu, techników i kupców, speku­lantów i intrygantów, rzezimieszków i organizatorów wszelkiego gatunku prostytucji: Niemcom, Francuzom, Belgom, Włochom, Anglikom i Amerykanom pośpieszyliby z pomocą miejscowi lub pobliscy Rosjanie, Polacy, Ormianie, Grecy, wreszcie najliczniejsi i naj­ważniejsi ze wszystkich Żydzi. Zebrałaby się tu cała swoista Liga Narodów…
Te wszystkie żywioły przy udziale sprytniejszych, bardziej biegłych w interesach Ukraińców, wytworzyłyby przewodnią warstwę, elitę kraju. Byłaby to wszakże szczególna elita, bo chyba żaden kraj nie mógłby poszczycić się tak bogatą kolekcją międzynarodowych kanalii.
Ukraina stałaby się wrzodem na ciele Europy; lu­dzie zaś marzący o wytworzeniu kulturalnego, zdrowego i silnego narodu ukraińskiego, dojrzewającego we własnym państwie, przekonaliby się, że zamiast własne­go państwa, mają międzynarodowe przedsiębiorstwo, a zamiast zdrowego rozwoju, szybki postęp rozkładu i zgnilizny

                                                Roman Dmowski

PS. Do pocztania
http://www.bbc.com/news/world-europe-33224138

środa, 3 czerwca 2015

Z frontu południowego




Szef Komitetu Wojskowego NATO, generał Petr Pavel oświadczył, że siły zbrojne sojuszu mogą użyć przeciwko Rosji broń jądrową, ale jednocześnie zastrzegł, że stanie się to w momencie gdy państwa członkowskie NATO staną się celem „wrogiej agresji”, zaś odpowiedź w takim przypadku sił zbrojnych NATO będzie tylko przy użyciu broni „taktycznej”.



Pewnie wygladać to będzie tak, jak na filmiku powyżej, gdzie IAEA confirms "probable" Israeli nuclear attack on Yemen, May 20, 2015. 

środa, 27 maja 2015

Cytat dnia

Dla mnie typowym fanatykiem nienawiści i agresji jest Adam Michnik, aczkolwiek niewątpliwie inteligentny. Reprezentuje rodzaj fanatyzmu, którym się najbardziej brzydzę, ponieważ pod pozorami troski o człowieka, o wolność, o demokrację, lansuje twardą antykościelną i antypolską opcję polityczną.
Stefan Niesiołowski.

piątek, 22 maja 2015

In vitro, czyli ekonomiczna ściema

Nalałem dla Sołtysa bimbru do szklanki. Sołtys zamieszał w szkle i popatrzył na mnie a potem na małego szpiega.
- In vitro to ściema! - powiedział Sołtys i napił się ze szklanki - Ściema?? - zapytałem udająć, że nic nie wiem. - No ściema i tyle. Pod przykrywką pomocy dla bezdzietnych wyciąga się publiczną kasę do prywatnych kieszeni. - No to zupełnie jak z projektem ustawy o opłacie audiowizualnej - odezwał się Stirlitz. Stirlitz miał dziwny zwyczaj pojawiania się tam, gdzie go nie oczekują i na dodatek w bardzo nieodpowiednim momencie - O przyjechałeś?! - udałem zdziwionego - A co tam w temacie owej opłaty wymyślono? - zapytałem. - Ach zupełnie nic - uśmiechnał się Stirlitz - wraz z pojawieniem się opłaty spółka TVP SA zostanie pozbawiona prawa do emisji reklam i w ten sposób prawie miliard trafi do kieszeni włascicieli prywatnych telewizji.-)

Pomyślałem i napiłem się bimbru. Sposobało mi się i znów się napiłem a potem pomyślałem o in vitro. Program opiewa na 250 milionów złotych, a efektywność? - Niecałych 500 urodzonych dzieci - podpowiedział mi Stirlitz. Skupiłem się i zacząłem dzielić, ale w pamięci jakoś nie mogłem, bo plątały mi się przy tym abonamenci z wpływami z reklam. Napiłem się więc znów bimbru i sięgnąłem po kalkulator - 500 tysięcy za jedno dziecko. Trochę drogo, nawet jak na warunki europejskie, o Afryce nawet nie wspominając. Przypomniałem sobie, że miesięczny średni koszt utrzymania dziecka w Polsce kosztuje rodziców około 650 zł. Pół bańki starczyło by więc na ... i znów siegnąłem po kalkulator, który wyświetlił mi coś koło 64 lat, albo jak kto woli łaczne koszty utrzymania całej czwórki rozkrzyczanych dzieciaków od urodzenia do dorosłości.

Sołtys popatrzył na mnie a potem na kalkulator i wypił pół szklanki bimbru duszkiem, po czym odstawił szkalnkę i dodał swoim basem - Ściema, zwykła ściema!

PS0. Szpotański w tym temacie, tfu w praktyce.-)
http://literat.ug.edu.pl/szpot/bania.htm

PS1. W związku ze związkiem, że to już chyba drugi zamach na nasze konstytucyjne organy, to aż chce się powiedzieć - jaki prezydent taki zamach.-) A teraz Głosuj i nie daj się oszukać.-)

PS2. Tak wyglądał zamach na prezydenta. Podobno chciano go zabić reklamówką z ulotkami. Straszna śmierć, gdyby się udało.-)

Mecenas Trela z Torunia, który miał bronić "zamachowca": 
"Jako prawnik byłem chyba najbardziej zaskoczony tym, że człowiek, o którym media mówią, że to prawie ludobójca z Al-kaidy czy nie wiadomo skąd, po czterech godzinach jest  wypuszczany do domu".


PS2.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

System bańkowy, czyli o podstawach ekonomii z bliska

W XIX wieku jeden jegomość oskarżył był w Wielkiej Brytanii bank, iz ten bez zgody klienta zainwestował jego pieniądze. Wyrokiem sądu stwierdzono, że pieniądze klienta po wpłaceniu do banku nie należą do klienta, lecz do bankiera. W wyniku precedensu wyrok ten rozpowszechnił się i stał się podstawą do zorganizowanej kradzieży depozytów bankowych.-) Z systemów anglosaskich system ten przeniknął do kontynentalnej Europy. Skoro wiec pieniądz w banku nie jest własnością oszczędzającego, tylko staje się własnością bankiera to bankier może zrobić z tym pieniądzem co mu się żywnie podoba. Obecnie, osoba wpłacajaca pieniadze do banku dokonuje przeniesienia własności depozytu (wpłacanych pieniedzy) z depozytariusza (właściciela pieniędzy) na deponenta (na bank). Ta konstrukcja prawna w połączeniu z ograniczoną odpowiedzialnością właścicieli spółek prawa handlowego, a takimi są banki, stworzyła podwaliny przestępczości zorganizowanej którą dzisiaj znamy pod nazwą systemu bańkowego.

Prześledźmy co się dzieje w systemie bankowym na prostym przykładzie, gdzie istnieją dwa banki komercyjne i bank centralny. Bank centralny wyemitował 2000 zł w postaci gotówki i ustanowił rezerwę obowiązkową w wysokosci 10%, którą obecnie posiada bank A - 100 zł, bank B - 100 zł i oraz przedsiębiorca - 500 zł i konsument - 1300 zł. Konsument zdeponował w banku A kwotę 500zł płatne na każde żądanie. Do banku A przychodzi przedsiębiorca, który ma konto w banku B z kwotą 0 zł i chce pożyczyć na rozwój przedsiębiorstwa 300zł. Bank A nie posiada swoich kapitałow w dostatecznej ilości, ale w myśl tego, co napisałem powyżej, traktuje powierzone mu oszczędności jako swoja własność i pożycza dla przedsiębiorcy kwotę 300zł.
Po tej operacji mamy:
- W banku B kwotę 100zł
- W banku A kwotę (100+500) - 300 = 300zł
- U przedsiębiorcy w kasie 500 + 300,
- Przeświadczenie klienta banku A, że ma depozyt w banku na kwotę 500zł,-) gdy tymczasem po pierwsze primo, pieniadze w banku nie są jego własnością, a po drugie primo, w banku już ich nie ma.

Teraz klient przychodzi do banku A i chce wypłacić ze swojego konta kwotę 400 zł. Bank A ma tylko 300zł, więc zgodnie z prawem ŻĄDA od banku centralnego natychmiastowego wydrukowania i dostarczenia mu 160zł, bo inaczej zbankrutuje. Bank centralny wie, że bank B jest too big too fail i w zębach przynosi mu owe 130 zł w wyniku czego klient ma swoje 4 stówy, a bank nie zbankrutował.-)

Podsumujmy:
1. Klient banku jest przekonany, że pieniądze w banku są jego własnością,-)
2. Bankier zgodnie z interpretacją prawną wie, że pieniądze w banku są jego własnością,
3. Klient banku jest przekonany, że bank centralny stoi na straży pieniądza, gdy tymczasem,
4. Bank centralny jest na posyłki dla banków komercyjnych i nie ma większego wpływu na ilość pieniędzy na rynku.-)

W takiej sytuacji ustawa (przyjęta również w Polsce) o cypryzacji banków sankcjonuje złodziejstwo systemu bankowego.-) jak powiada imć ZeZorro, "najważniejsze przepisy unii bankowej dotyczą upadłości banków, a konkretniej przejęcia ich aktywów, czyli - mówiąc wprost - usankcjonowany na kontynentalną skalę model cypryjski. Co więcej, rozwiązanie to, sprowadzajace się do zwykłej grabieży, zaaprobowało MFW"

System bankowy w obecnej postaci powinien wrócić do założeń banku amsterdamskiego, w którym pieniądze w banku są depozytem nieprawidłowym, w tym:
- pobieranie opłat za przechowywane w nim pieniądze,
- uzyskanie przez bank zgody właściciela pieniedzy na ich pożyczenie,
- oddanie odsetek dla właściciela kapitału a zachowanie sobie prowizji za udzieloną pożyczkę
W sumie planowana reforma systemu bankowego na Islandii sprowadza sie zasadniczo do powrotu do systemu założeń banku amsterdamskiego i postulatów chicagowskich (100% rezerwa depozytów).

Prawo kontynentalne oparte jest na prawie rzymskim, a tam system bankowy rozumiany jako magazyn do przechowywania pieniędzy, które to pieniądze leżąc w owym magazynie nie mogły go bez zgody właściciela być pożyczone funkcjonował bardzo długo (mutuum, depositum). 

Jak pisał był "gruby"  na Independent Trader 
Funkcja bankiera powinna być porównywalna z funkcją magazyniera. Bankier puszczając nie swoje pieniądze w obieg jest tak naprawdę złodziejem, tyle, że jest złodziejem uprzywilejowanym i chronionym przez władze państwowe. Władze państwowe celowo mieszają pojęcie pożyczki i depozytu nieprawidłowego, aby wspierać lichwiarzy. Przykładem wspierania złodziejstwa przez państwo jest nakaz korzystania z systemu bankowego, gdy wystarczyłoby utrzymać możliwość nieskrępowanych transakcji gotówkowych łącznie z wypłatą pracownikom wynagrodzeń w gotówce oraz nieskrępowanym gotówkowym obrotem gospodarczym. Wolny rynek to również nieskrępowana możliwość wyboru formy i czasu zapłaty za towar bądź usługę, bez uzyskiwania akceptacji państwa i systemu bankowego.

Rezerwa cząstkowa spowodowała, że lichwiarz zamienił się w bankiera, wyrwał się z funkcji usługodawcy dla gospodarki i stał się samowładnym jej kontrolerem. Przy powrocie do zasady, że pieniądze w banku są depozytem niewłaściwym, a nie stają się własnością banku i przy stuprocentowej rezerwie dla depozytów płatnych na każde żądanie, następstwa bankructw banków sprowadzały by się do wyrzucenia na bruk jego pracowników i posadzenia właścicieli i dyrektorów banków  do więzienia, bez żadnej szkody dla gospodarki i klientów banku. 

W ten sposób USA i Niemcy w XIX wieku zbudowały swoją potęgę przemysłową. Mali ciułacze składali swoje grosze w lokalnych spółdzielczych kasach oszczędnościowych, które to oszczędności z kolei (za zgodą ciułaczy, do których kasy te należały) pożyczały małe sumy swoim klientom pragnącym otworzyć tak niedorzeczny biznes jak na przykład produkcja dorożek które nie potrzebują koni, statki, które potrafią płynąć pod wiatr za pomocą ogniska rozpalonego w ich wnętrzu albo niedymiące świeczki w magiczny sposób zapalające się po włączeniu pstryczka w ścianie.

 Każdy pośrednik pomiędzy pożyczającym (ciułacz) i pożyczkobiorcą (przedsiębiorca) to dodatkowe koszty. Weź również proszę pod uwagę jak drastycznie zmieniłaby się struktura innowacji w biznesie jeśli wniosek kredytowy rozpatrywany byłby przez rodzinę zgromadzoną w domu przy zupie a nie w banku przez jakiegoś anonimowego analityka z kalkulatorem który wszystko olewa, bo to nie jego pieniądze i nie jego ryzyko przecież. On tylko pracuje na etacie.

 Banki do przelewów przecież nie są w ogóle potrzebne. Tak jak Poczta Polska do wysyłania e-maili. [...]

Rezerwa cząstkowa to oczywiste oszustwo i kto tego jeszcze nie zrozumiał musi się wysilić albo nie jest dane mu zrozumieć.

PS. czyli cienka czerwona linia

Pomiędzy depozytem nieprawidłowym, a pożyczką są subtelne z których najważniejsze to:
- pożyczka jest prowadzona w interesie pożyczkobiorcy, zaś depozyt nieprawidłowy w interesie deponenta,
- umowa depozytu jest kontraktem dwustronnie zobowiązującym, a pożyczka kontraktem jednostronnie zobowiązujacym

Depozyt nieprawidłowy, choć bardzo zbliżony do pożyczki, różni się od niej tym, że jest zawierany w interesie składającego (powierzam komuś moje pieniądze, bo tam będą bezpieczniejsze itp.-).  W umowie rachunku bankowego występują elementy depozytu nieprawidłowego (art. 845 k.c.) Dodatkowo art. 726. K.C. - Bank może obracać czasowo wolne środki pieniężne zgromadzone na rachunku bankowym z obowiązkiem ich zwrotu w całości lub w części na każde żądanie, chyba że umowa uzależnia obowiązek zwrotu od wypowiedzenia.

Oznacza to, że bank ma tak obracać pieniędzmi, aby w każdej chwili mógł zwrócić pieniadze jego posiadaczowi.

Tymczasem na skutek nadinterpretacji prawa na rzecz banków mamy do czynienia z interpretacjami, w myśl których, (nie)dopuszczalne jest ograniczenie czasowe do zwrotu pieniędzy. Najlepszym tego przykładem są zapisy w regulaminach banków, z których wynika, że bank może przedłużyć zwrot pieniedzy dla ich właściciela do aż 5 dni, co oczywiście nijak się ma do zwrotu na każde żądanie.-)

Na skutek zmian prawa bankowego na korzyść banków obecnie dopuszczalne staje się również obciążenie klientów banków kosztami ratowania upadających banków. Przepisy te bez rozgłosu przyjęto nie tak dawno również i w Polsce. Od pewnego też czasu sądy interpretują przepisy w taki sposób, że  poprzez umowę rachunku bankowego bank nabywa prawo właśności do zdeponowanych pieniędzy, a posiadaczowi rachunku przysługuje roszczenie o zwrot zdeponowanej kwoty. Oczywiscie o ile nie będzie potrzeba uzyć tych pieniędzy do ratowania d..y bankierom.-)

Teraz do oksymoronów w stylu posiadam mieszkanie na kredyt trzeba dodać kolejny - posiadam pieniądze w banku i pewne jak w banku.-)

Przywróceniu normalności ma służyć postulowane przez specjalistów bankowych na Islandii wprowadzenie 100% rezerwy dla depozytów. Inaczej "posiadacze pieniędzy w bankach" obudzą się pewnego dnia z ręką w nocniku.-)

PS1. Czyli co prawo w Polsce na to
Tytuł XX. UMOWA RACHUNKU BANKOWEGO
Art. 725 K.C.  Przez umowę rachunku bankowego bank zobowiązuje się względem posiadacza rachunku, na czas oznaczony lub nieoznaczony, do przechowywania jego środków pieniężnych oraz, jeżeli umowa tak stanowi, do przeprowadzania na jego zlecenie rozliczeń pieniężnych.

Inaczej mówiąc, mamy tytaj przypadek depozytu nieprawidłowego, a nie pożyczki środków pieniężnych dla banku, co reguluje ten własnie przepis.


Tymczasem interpretacja o pożyczce środków pieniężnych dla banku w momencie ich wpłaty na rachunek bankowy ma całkiem świeżą historię, którą najlepiej oddaje wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 27 października 2010 roku (sygn. akt I ACa 733/10), gdzie stwierdzono, że poprzez umowę rachunku bankowego bank nabywa prawo własności do zdeponowanych pieniędzy (sic!), a posiadaczowi rachunku przysługuje roszczenie o zwrot zdeponowanej kwoty. Sąd ów potwierdził jednoczesnie, w wyroku z dnia 18 kwietnia 2007 roku (sygn. akt I ACa 201/07), że w umowie rachunku bankowego występują elementy depozytu nieprawidłowego (art. 845 k.c.), ale poprzez art. 845 k.c. także przepisy o pożyczce, w tym art. 720 k.c.

Tytuł XIX. POŻYCZKA
Art. 720. § 1. Przez umowę pożyczki dający pożyczkę zobowiązuje się przenieść na własność biorącego określoną ilość pieniędzy albo rzeczy oznaczonych tylko co do gatunku, a biorący zobowiązuje się zwrócić tę samą ilość pieniędzy albo tę samą ilość rzeczy tego samego gatunku i tej samej jakości. 
No i teraz oczekuję od @xxxpl umowy o prowadzenie rachunku bankowego i regulaminu bankowego, która jasno określa, że osoba wpłacająca środki na rachunek bankowy pożycza dla banku pieniądze.-) Nadmieniam przy tym, że twierdzenia rodem z Szechter Zaitung, iż wyroków sądów się nie interpretuje, mam głeboko w d, tj w poważaniu.-)
  
PS2. Czyli o tym, że system bańkowy można ucywilizować.

Przykład z Niemiec, dla przemyślenia dla każdego, kto chce w banku wziąć kredyt. Sąd Najwyższy zabronił bankom pobierania jakichkolwiek opłat z tytułu udzielania kredytów. Mogą zarabiać tylko na odsetkach.-)

piątek, 10 kwietnia 2015

Cytat dnia

Myślę, że ta ostatnia wrzutka medialna ma na celu przypomnieć Polakom, jacy to jesteśmy niekompetentni i nieodpowiedzialni i jak wielką winę ponosimy za Smoleńsk. Po to, żeby to śledztwo umorzyć. Na drugiej konferencji smoleńskiej zaprezentowałam analizę, w której porównywałam katastrofy lotnicze, w których ginęły głowy państwa. Wszystkie okazały się aktami sabotażu i politycznym morderstwem. Historia uczy, że póki mordercy są przy władzy, póty niewiele można zrobić. Tak więc należy liczyć na to, że potrzebny jest okres od dziesięciu do dwudziestu lat, żeby ekipa zaangażowana w takie morderstwo odeszła od władzy, żeby można było w miarę obiektywnie wrócić do ustalenia przyczyn takich właśnie akcji, politycznych morderstw

 Maria Szonert-Binienda.

czwartek, 2 kwietnia 2015

Dymi na Islandii

Nad Islandia pojawił się znowu jakiś dym i swąd i nie był to dym z wulkanów.-) Ostatnio taki dym pojawił się gdy upadały islandzkie banki, a teraz pojawił się dym z powodu opublikowania raportu ekspertów dla rządu islandzkiego.

Dziwnym trafem owi eksperci doszli do podobnych jak ja wniosków:
- bank centralny nie kontroluje podaży pieniądza, a robia to banki komercyjne tworzące pieniądz (dłużny z niczego) w momencie udzielania kredytu (to dla tych naiwnych, którzy myślą iż banki pożyczaja kasę z depozytów,-)
- akcje kredytowe banków komercyjnych są jedym z zasadniczych powodów generowania baniek, bo w czasach dobrej koniunktury udzielają zbyt dużo kredytów (kreują b.dużo pieniadza dłuznego), a w recesji, kiedy własnie potrzebny jest pieniądź, to ograniczają dostęp do niego (ograniczając akcje kredytową i doprowadzając firmy do utray płynności i bankructw). Z punktu widzenia procesów automatyki, banki działają jak sprzężenie zwrotne dodatnie, co ZAWSZE generuje problemy. Dla przypomnienia właśnie mechanizm dodatniego sprzężenia zwrotnego był przyczyną katastrofy czarnobylskiej.-)
- państwo wyzbywa się sporych przychodów, oddając kreację pieniądza bankom komercyjnym, a w zamian za utracone dochody jest zobowiązane do gwarantowania depozytów.-) Nota bene, w Polsce konstytucja gwarantuje monopol NBP na emisję pieniadza i konstytucja w tym zakresie jest permanentnie łamana, za co co najmniej kilka osób już powinno wisieć i jeszcze większe grono siedzieć w więzieniu.
- państwowe gwarancje oraz możliwość emisji pieniadza dłużnego, powodują nieuczciwą przewagę konkurencyjną, jaką bańki mają nad innymi firmami, a na dodatek bankowy fundusz gwarancyjny jest nieskuteczny w przypadku upadku jakiegokolwiek dużego banku (to dla tych, którzy wierzą w zapewnienia Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.-)

Uśmiechnałem się i nalałem sobie do szklanki bimbru.
- A ciebie co tak bawi? - zainteresował się Stirlitz. Wtedy to wzrokiem wskazałem mu dwa neseserki, które stały pod telewizorem pełne rubli, dolarów, franków szwajcarskich i innego papierowego śmiecia oraz srebrnych i złotych monet.
- Nie niepokoi ciebie, że te walizki pod telewizorem są bez państwowych gwaracji bankowych? - zapytałem Stirlitza. Stirlitz popatrzył na mnie zdziwionym wzrokiem, po czym nalał sobie bimbru w szklankę i wypił duszkiem - A uchowaj mnie Boże od rządowych i bankowych gwarancji! - wykrzyknał, po czym zaklął i jako ateista splunął na podłogę trzy razy i to przez lewe ramię, po czym ni to dodał ni zapytał - Mało to złodziei wokół, żeby jeszcze jakieś państwowe gnidy zapraszać do usankcjonowanego prawem złodziejstwa w zamian za iluzje gwarancji?!



środa, 25 marca 2015

Minister spamerem roku

Wczoraj przysłał był mi znajomy dziwnego e-maila, którego otrzymał od jakiegoś tam ministra. Mail ten był podobny do tego, co publikował był swego czasu niebezpiecznik.pl i skąd pochodzi poniższy obrazek



W roku 2013 znowelizowano ustawę spamerską.
Zgodnie z art. 6 pkt 2 ustawy o zmianie ustawy Prawo telekomunikacyjne oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2012 r. Nr 0, poz. 1445) zmieniającym brzmienie art. 10 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. z 2002 r. Nr 144, poz. 1204 z późn. zm.) od dnia 21 stycznia 2013 r. zakazane jest jedynie przesyłanie niezamówionej informacji handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy będącego osobą fizyczną. Zgodnie zatem ze znowelizowanym brzmieniem art. 10 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną – dozwolone jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej na firmowy adres poczty elektronicznej przedsiębiorstwa

Konia z rzędem temu, kto w tym polityczno-agitacyjno-propagandowym spamie wysłanym do tysiecy odbiorców doszuka się informacji handlowej.

Znajomy skarżył się, że  wysłał prośbę o usunięcie z listy spamowej  bezpośrednio do ministra Piechocińskiego, na jego pejsika, tfu fejsika, do Ministerstwa Gospodarki i do GIODO. Nikt nie zareagował, potwierdzając tym samym fakt, że ów przypadkowy minister, jego służby i Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych ma pisma od obywateli i zapewne samych obywateli w d., tfu w głębokim poważaniu.-)

Proponuję aby w ramach rewanżu, w najbliższych wyborach, pokazać dla ministra Piechocińskiego, jego służb i formacji środkowy palec.-)


czwartek, 19 marca 2015

50 pytań do kandydata na prezydenta, a w zasadzie odpowiedzi


Parlamentarny Zespół ds. skutków działalności Komisji Weryfikacyjnej zorganizował ciekawą konferencje prasową, równie zamilczaną jak zadyma we Frankfurcie.

video

Teraz chyba należałoby oczekiwać jakieś zamachu zorganizowanego przez chopaków ze WSI.-)

PS. Szacuje się, że 5-letnia kadencja obecnego prezydenta będzie kosztowała polskiego podatnika około 875 mln zł. Więcej w Europie wydaje się jedynie na utrzymanie brytyjskiej monarchii, kancelarii prezydenta Włoch oraz Francji.

czwartek, 12 marca 2015

50 pytań do kandydata na prezydenta

Cytat dnia:
w demokracji nie ma świętych krów
            Bronisław Komorowski

Za http://szymonzyberyng.pl/?p=554

Aleksander Ścios znany publicysta sformułował 50 pytań do Bronisława Komorowskiego. Pytania zostały opublikowane na blogu A.Ściosa 16 maja b.r. Oczywiście wszystkie mainstreamowe media zignorowały te, jakże istotne pytania. W opinii publicznej przedmiotowe pytania nie funkcjonują. Dyskusja o tych pytaniach toczyła się tylko w internecie. Warto rozpowszechniać te pytania. Dyskutować na temat tych pytań.
Do tej pory  B.Komorowski oraz jego sztab nie udzielili  odpowiedzi na te pytania. Także do tej pory  B.Komorowski nie złożył wobec A.Ściosa  pozwu o naruszenie dóbr osobistych.

 
1. W jakich okolicznościach podczas internowania w roku 1982 Bronisław Komorowski poznał późniejszego współpracownika WSI o pseudonimie „Tomaszewski”(stomatolog leczący internowanych) i jak długo trwała ta znajomość?
2. Czy prawdą jest, że w latach 1991-92, gdy był wiceministrem ON B. Komorowski powierzył WS „Tomaszewski” dużą kwotę pieniędzy (260 tys.DM), aby ten wpłacił je do tzw. „Banku Palucha” za pośrednictwem płk. Janusza Rudzińskiego i skąd pochodziły środki przeznaczone na tę lokatę?
3. Czy odzyskaniem tych pieniędzy, za pośrednictwem WS „Tomaszewski” zajmował się Kontrwywiad WSI? (Raport w Weryfikacji WSI str.77 i nast.)
4. Czy prawdą jest, że będąc wiceministrem ON, po pierwszej turze wyborów prezydenckich w roku 1990 informował Krzysztofa Wyszkowskiego, że otrzymał od WSW szczegółowe informacje w sprawie zawartości tzw. „czarnej teczki” Stana Tymińskiego - czyli dokumentów potwierdzających współpracę Lecha Wałęsy z SB?
Jakiego rodzaju informacje otrzymał wówczas od służb wojskowych?
5. Na czyją prośbę lub polecenie działał w roku 1992, gdy zwrócił się do dr. Andrzeja Grajewskiego (późniejszego szefa Kolegium IPN) z propozycją, by ten podjął się opracowywania na rzecz WSI analiz na temat zewnętrznych zagrożeń państwa?
Jak wynika z Raportu z Weryfikacji WSI, oficerowie tej służby zamierzali wykorzystać Grajewskiego także do typowania i werbunku dziennikarzy.
6. Z jakich powodów na początku lat 90 zdecydowano o wynajęciu przez Departament Wychowania MON (podległy wiceministrowi Komorowskiemu) budynku przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie na salon sprzedaży mercedesów firmy Sobiesława Zasady oraz o zakupie samochodów tej marki na potrzeby armii?
Transakcję nadzorował gen. Adam Tylus, który po otrzymaniu szlifów generalskich odszedł z wojska i został dyrektorem biura obsługi zamówień publicznych i specjalnych w firmie Sobiesław Zasada Centrum S.A.. Firma ta współpracowała z Fundacją Pro Civili. W dokumentach informacyjnych Fundacji „Pro Civili” z 1998 roku, podpisanych przez Krzysztofa Werelicha wymienia się wśród dostawców różnych towarów firmy Sobiesław Zasada Centrum SA., Volvo Poland i Pati Soft sp. z o.o., a wśród „odbiorców strategicznych” Ministerstwo Obrony Narodowej.  Następnie Tylus został zastępcą prezesa firmy Ster-Projekt i Ster-Projekt Technologie C4I, zajmującej się projektowaniem i wdrażaniem systemów dowodzenia i kierowania, przeznaczonych dla wojska. Jednocześnie był stałym doradcą sejmowej Komisji Obrony Narodowej, której przewodniczył Bronisław Komorowski. Jak informowała prasa „zdaniem Bronisława Komorowskiego, przewodniczącego komisji, regulamin Sejmu nie zabrania być doradcą osobie, która zasiada w zarządzie firmy, oferującej wojsku sprzęt i usługi.”
7. Co zdecydowało o zatrudnieniu gen. Adama Tylusa jako doradcy w gabinecie politycznym ministra MON Komorowskiego oraz powierzeniu mu roli stałego doradcy sejmowej Komisji Obrony Narodowej, której przewodniczył Bronisław Komorowski?
8. Co zdecydowało, że w roku 1991 awansował byłego szefa Zarządu WSW WOPK płk. Lucjana Jaworskiego na stanowisko szefa Kontrwywiadu Wojskowego?
W latach 80. płk. Jaworski, odznaczał się szczególną gorliwością w zwalczaniu opozycji, niszczył prasę podziemną, ścigał współpracujących z opozycją filmowców, tropił „obce pochodzenie” członków opozycji, zakładał podsłuchy, werbował agenturę. To na skutek jego działań w więzieniu znalazła się min. Hanna Rozwadowska, kierująca logistyką „Wiadomości”. Po nominacji na szefa KW, płk. Jaworski w latach 1991-93 prowadził działania operacyjne, skierowane przeciwko środowiskom opozycji niepodległościowej oraz przeciwko rządowi Jana Olszewskiego. Nadzorował również SOR „Szpak” – dotyczącą rozpracowania Radosława Sikorskiego.
9. Czy w latach 1990 – 93, jako wiceminister ON odpowiedzialny za nadzór nad kontrwywiadem wojskowym wiedział o działaniach płk. Jaworskiego w ramach SOR „Szpak” dotyczącą Radosława Sikorskiego oraz o działaniach operacyjnych podejmowanych przez WSI  przeciwko środowiskom opozycji niepodległościowej?
10. Czy będąc ministrem ON w roku 2001 znał właściciela firmy Auto-Hit Krzysztofa Strykiera – dealera Fiata z Tychów, dzierżawcę wilii położonej w miejscowości Władysławów 24 km od Janowa Lubelskiego i czy przez wiele lat bywał na polowaniach w tej miejscowości wraz z rodziną i znajomymi?
11. Czy prawdą jest, że za czasu ministrowania Komorowskiego, MON zakupiło 48 samochodów Fiatów Seicento od firmy Fiat Auto Poland z przeznaczeniem dla Żandarmerii Wojskowej oraz 10 Fiatów bezpośrednio od firmy Auto-Hit ?
12. Jaka była przyczyna usunięcia ze stanowiska dyrektora Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON Krzysztofa Borowiaka w roku 2001 i czy fakt ten ma związek z rozpoczęciem (w budynkach Wojskowej Akademii Technicznej) działalności prywatnej Szkoły Wyższej Warszawskiej, założonej przez Fundację Rozwoju Edukacji i Techniki, która okazała się biznesem kierowanym przez oficerów WSI.
(Raport z Weryfikacji WSI rozdział 10. „Działalność oficerów WSI w Wojskowej Akademii Technicznej”)
13. Czy prawdą jest, że w 2001 roku dyrektor Krzysztof Borowiak  zwracał uwagę ministrowi Komorowskiemu na kryminogenną prywatyzację WAT, dokonywaną rękoma członków władz tej uczelni, na co  Komorowski miał nie reagować?
14 .Jaki przebieg miała i czym się zakończyła reforma szkolnictwa wojskowego, dokonywana pod kierunkiem protegowanego ministra Komorowskiego, radcy w jego gabinecie  – gen. Bogusława Smólskiego?
15. Czy prawdą jest, że zlecił Wojskowym Służbom Informacyjnym prowadzenie działań operacyjnych wobec R.Szeremietiewa i Z. Farmusa?  (Życie Warszawy" -07.05.2004.-. – „Zleciłem WSI objęcie działaniami Zbigniewa F. (asystenta wiceministra) i Romualda Sz. - mówi były szef MON Komorowski.) i jakie były racjonalne powody podjęcia tej decyzji?
16. Z jakich przyczyn, w roku 2001 po zdymisjonowaniu Romualda Szeremietiewa posadę stracił płk Janusz Zwoliński dyrektor Departamentu Zaopatrywania Sił Zbrojnych MON, któremu bezpośrednio podlegała kontrola nad przetargami, a na stanowisku tym zastąpił go oficer szkolony w Moskwie płk Paweł Nowak - protegowany Komorowskiego?
17. Co zdecydowało że, po nominacji płk. Nowaka podjęto natychmiast procedurę przetargową na zakup transportera kołowego (KTO) i rakiety przeciwpancernej, choć wcześniej minister Komorowski nie chciał wyrazić zgody na przetarg?
W roku 2004 oskarżono Nowaka i jego podwładnych o spowodowanie niemal 10 mln zł szkody, w związku z tzw. „aferą bakszyszową”. Sąd Okręgowy uniewinnił wszystkich podsądnych, nie dopatrując się w ich działaniach przestępstwa. W roku 2007 Sąd Najwyższy uchylił wyrok uniewinniający Nowaka z zarzutów w sprawie nieprawidłowości przy realizacji umowy na pociski przeciwpancerne dla polskiej armii. Gen. Nowak ma też zarzuty w śledztwie w sprawie nieprawidłowości przy zakupie kołowego transportera opancerzonego. Wojskowa prokuratura zarzucała mu niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień.
18. W jaki sposób, podpisując w 2001 roku umowę zakupu wojskowych samolotów transportowych CASA (za 211 mln. dolarów) od hiszpańskiego koncernu EADS zabezpieczył kwestię serwisowania tych maszyn w Polsce?
W zamian za zamówienie spółki EADS CASA i Avia System Group kupiły wówczas większościowy pakiet PZL Warszawa-Okęcie. Miało tam powstać centrum serwisowe dla samolotów. Centrum to nigdy nie powstało, a samoloty musiały wszystkie przeglądy i naprawy przechodzić w Hiszpanii, co zwiększało koszty eksploatacji i ryzyko użytkowania maszyn. 25.02.2008 r., po katastrofie CASY (w której zginęło 20 oficerów WP) Prokuratura Wojskowa wszczęła śledztwo, w trakcie którego badano czy nie doszło do korupcji przy zakupie samolotów oraz kwestie związane z wyborem dostawcy, zawarciem umowy i jej aneksowaniem.
Jak zakończyło się śledztwo w tej sprawie?
19. Dlaczego zakupu samolotów CASA dokonano bez zastosowania procedury przetargowej ?
20. Czy prawdą jest, że w roku 2001, gdy był ministrem ON doszło do największej zapaści finansowej w wojsku polskim  po 1989 roku?
21. Czy prawdą jest, że to wówczas wydatki majątkowe wynosiły 9,5% budżetu MON, zabrakło pieniędzy na żołd dla żołnierzy, kolejka kadry oficerskiej czekającej na mieszkanie wzrosła do 17 tys. osób., a eksport uzbrojenia spadł do 20 mln dolarów rocznie?
22. Czy prawdą jest, że w roku 2001 kwota 89 mln złotych, przeznaczona na zakontraktowanie nowoczesnych systemów bezpiecznego lądowania, z powodu kłopotów z negocjowaniem offsetu została niewykorzystana i zwrócona do państwowej kasy, a tym samym nie zrealizowano umowy offsetowej i nie wykonano zobowiązań wobec NATO?
23. Czy we wrześniu 2001 roku podjął decyzję o przekazaniu kwoty 50 mln zł na rzecz jednej z nowo powstałych spółek, z przeznaczeniem  na zakup amfibii dla wojsk lądowych?
Jakiej spółce zostały przekazane te fundusze i czy zostały zwrócone wojsku?
Od kiedy spółka ta istniała na rynku i jakie miała doświadczenie na rynku związanym z zaopatrywaniem wojska w skomplikowany sprzęt, jakim jest amfibia?
Jakie zabezpieczenia finansowe przedstawiała ta spółka?
24. Z jaki przyczyn, w ostatnich dniach urzędowania na stanowisku ministra ON  w październiku 2001 r. wydał rozporządzenie o drastycznym obniżeniu zarobków żołnierzy jednostki GROM (miesiąc po atakach terrorystycznych na Nowy Jork i Waszyngton) ?
Na skutej tej decyzji, w lutym 2003 r. odeszło z GROM 40 doskonale wyszkolonych żołnierzy (połowa składu jednostki). Koszt wyszkolenia jednego komandosa z tej jednostki to dwa miliony złotych. Osiągnięcie takiego poziomu wyszkolenia zajmuje 5 - 6 lat. Na emeryturę odeszli wówczas żołnierze w wieku 34 - 38 lat.
25. Jakie były koszty tej decyzji dla budżetu MON i czy miała ona związek z naciskami generałów ze Sztabu Generalnego WP?
26. Dlaczego w roku 2001 nie unieważnił decyzji poprzedniego ministra ON  o sprzedaży gruntów Wojskowego Instytutu Medycznego do firmy Euro-Medical Lilianny Wejchert (byłej żony współwłaściciela ITI) - choć wskazywano na szkodliwość tej decyzji?
W 2007 roku „Gazeta Polska” pisała: „w wyprowadzeniu gruntu do Euro-Medicalu brał udział jego[Komorowskiego] zaufany człowiek, wieloletni pracownik Agencji Mienia Wojskowego Krzysztof B. – szef kampanii Komorowskiego do parlamentu w 2001. Według dokumentów, do których dotarła „GP”, B. przejmował w imieniu AMW działkę przy ul. Szaserów w Warszawie od Stołecznego Zarządu Infrastruktury MON.”
27. Jakie związki łączyły Komorowskiego z Krzysztofem Bucholskim, radnym Platformy Obywatelskiej  w warszawskiej Białołęce, szefem kampanii parlamentarnej Komorowskiego w roku 2001, a następnie szefem warszawskiego oddziału Agencji Mienia Wojskowego, aresztowanym w lutym 2007 pod zarzutem korupcji?
W sprawie zatrzymano 17 osób: urzędników AMW, w tym Bucholskiego, oraz przedsiębiorców. Wszyscy otrzymali zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a Bucholski ponadto o jej kierowanie
28. Czy zna płk. Henryka D -  byłego logistyka w 3. Warszawskiej Brygadzie Rakietowej, oskarżonego w roku 2002 przez Prokuraturę Wojskową o korupcję, jaka miała miejsce w jednostce wojskowej na Bemowie i z tego powodu wydalonego z wojska ?
29. Czy to z poręczenia Komorowskiego Henryk D. – jeden z głównych podejrzanych  w aferze korupcyjnej w AMW w 2007 roku został dyrektorem terenowego oddziału Agencji Mienia Wojskowego w Warszawie?
30. Czy wiedział, że w 2004 roku płk. Aleksander L. przedstawiając się jako rzecznik prywatnych interesów Bronisława Komorowskiego oferował dziennikarzowi Leszkowi Misiakowi informacje o wypadku syna Komorowskiego Piotra, potrąconego w Warszawie przez auto znanego biznesmena? Czy jest mu wiadome: skąd Aleksander L. posiadał szczegółową wiedzę o kulisach zdarzenia, skoro nie informowały o nim media?
31. Skąd posiadał niejawną wiedzę na temat procesu tworzenia nowych służb Wywiadu i Kontrwywiadu Wojskowego, gdy w wypowiedzi dla „Trybuny” w dniu 02.02.2007 roku stwierdził: „Poza tym tam się ciągle odbywa nabór nowych ludzi. Częściowo są to pewnie agenci ze starych służb. A reszta to pewnie studenci, harcerze itp. Zanim te służby będą w stanie działać skutecznie, upłynie 10, 15, a może 20 lat” ?
Twierdzenie to jest zbieżne z tezą zawartą w sporządzonym rok później tzw. raporcie płk. Grzegorza Reszki, o którym informowały media w dniu 20.02.2008 roku. Przekaz ten zawierał uwagę: „w SKW zatrudnieni zostali też dawni harcerze i działacze partii, z którymi związany był Macierewicz.”
32.  Czy prawdą jest, że we wrześniu 2007 roku spotkał się z Jerzym G. – byłym oficerem WSI, obecnie  prezesem warszawskiej spółki zajmującej się systemami telekomunikacyjnymi?
Czy Jerzy G oferował mu zakup aneksu do raportu i czy jest mu wiadome, że rozmówca nagrał treść tej rozmowy?
Jak podaje Leszek Szymowski w artykule „Polityczna prowokacja” – „Najwyższy Czas” nr.25 (966) z 20 czerwca 2009r: „ ABW wszczęła przeciwko Jerzemu G. śledztwo dotyczące jego udziału w nielegalnym handlu bronią oraz przeszukała jego mieszkanie i biuro, poszukując nagrania rozmowy z Komorowskim. Ponieważ nagrania nie znaleziono, sprawa stanęła w miejscu”.
33. Dlaczego, w  październiku 2007 roku, mając możliwość złożenia wyjaśnień i ustosunkowania się do treści aneksu odmówił stawienia się przed Komisją Weryfikacyjną WSI ?
34. Czy spotykając się z płk. Aleksandrem L. miał wiedzę, że ten były szef kontrwywiadu WSW jest rozpracowywany przez ABW na okoliczność kontaktów z wywiadem rosyjskim?
35. Dlaczego przez ponad dwa tygodnie ukrywał fakt spotkań z oficerami byłej WSI, którzy ofiarowali mu zdobycie i dostarczenie tajnego aneksu do raportu o WSI?
36. Dlaczego natychmiast nie powiadomił organów ścigania lub którejś ze  służb specjalnych, choć oficerowie ci mieli mu też oferować dowody na domniemaną korupcję w komisji weryfikacyjnej?
Zgodnie z art. 304 § 2 k.p.k.: „Instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub Policję (...)”.
37. Dlaczego, pełniąc obowiązki marszałka Sejmu przystał na propozycję płk. Aleksandra L. nielegalnego uzyskania informacji stanowiących tajemnicę państwową  i umówił się z nim w kwestii dalszych kontaktów?
W dniu 27.07.2008r., składając zeznania w Prokuraturze Krajowej w Warszawie w sprawie sygnatura akt PR-IV-X-Ds. 26/07 Bronisław Komorowski pod rygorem odpowiedzialności karnej zeznał: „Ja wyraziłem wstępnie zainteresowanie jego propozycją. Umówiliśmy się, że on odezwie się, gdy będzie miał możliwość dotarcia do tych dokumentów”.
Tym samym - pod pozorem zdobycia dowodów popełnienia przestępstwa przekroczył swoje uprawnienia  i mógł naruszyć  normę art. 231 § 1 kk, zastępując powołane do tego służby i organy państwowe, takie jak prokuratura lub Policja. Mógł także nakłaniać do popełnienia przestępstwa z art. 265 § 1 kk (gdyż dalsza część aneksu do raportu o WSI miała dopiero zostać zdobyta przez płk. Aleksandra L. i mu przekazana), działając przy tym na szkodę interesu publicznego, jaką spowodowałoby ujawnienie tajemnicy państwowej, czym mógł  wyczerpać znamiona art. 18 § 1 i 2 kk.
38. Z jakimi jeszcze oficerami WSW/WSI (poza płk. Aleksandrem L. i płk. Leszkiem Tobiaszem) spotykał się w okresie od października do grudnia 2007 roku?
39. Czy jest mu wiadome, by jego wieloletni współpracownik z czasów, gdy był ministrem obrony narodowej gen. Józef Buczyński spotykał się z byłymi oficerami WSI w sprawie aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI ?
40. Czy spotkania te były realizowane na polecenie Komorowskiego?
41. Z jakiego powodu nie zawiadomił "o prowokacyjnych działaniach oficerów WSI" ówczesnego szefa komisji weryfikacyjnej premiera Jana Olszewskiego?
42. Z jakiego powodu w lutym 2008 roku stwierdził: „muszę zobaczyć aneks przed publikacją” i jakimi informacjami, potencjalnie zawartymi w aneksie był osobiście zainteresowany?(wypowiedź Komorowskiego dla prasy z 05.02.2008r.)
43. Dlaczego w dniu 27.07.2008r., składając zeznania w Prokuraturze Krajowej w Warszawie w sprawie syg. akt PR-IV-X-Ds. 26/07 zataił istotną informację mogącą świadczyć, że działając wspólnie i w porozumieniu z Krzysztofem Bondarykiem (Szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego), Grzegorzem Reszką (p.o. Szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego), Pawłem Grasiem (zastępcą przewodniczącego sejmowej komisji ds. Służb Specjalnych) oraz płk. Leszkiem Tobiaszem (negatywnie zweryfikowanym oficerem b. Wojskowych Służb Informacyjnych) mógł starać się zdyskredytować członków Komisji Weryfikacyjnej kierując na nich podejrzenie o przestępstwo korupcji?
Jak zeznał płk.Leszek Tobiasz, na początku listopada 2007 r. doszło do jego spotkania z w/w osobami, a na  spotkaniu poczyniono ustalenia w zakresie postępowania z członkami Komisji Weryfikacyjnej. Biorąc pod uwagę dalsze zdarzenia w zakresie szeroko zakrojonych działań wobec członków Komisji i jej pracowników można stwierdzić, iż poczynione ustalenia były realizowane przy udziale płk. Leszka Tobiasza, jako jedynego świadka w śledztwie w sprawie domniemanej korupcji w Komisji Weryfikacyjnej.
Poseł Paweł Graś oraz płk Leszek Tobiasz (jak wynika z informacji prasowych) zeznali, iż takie spotkanie miało miejsce.
Fakt ten nie pojawił się natomiast w zeznaniach Bronisława Komorowskiego.
44. Dlaczego w swoich zeznaniach w dniu 27.07.2008r., złożonych w Prokuraturze Krajowej w Warszawie w sprawie sygnatura akt PR-IV-X-Ds. 26/07 zataił informację o rzeczywistych kontaktach płk Leszka Tobiasza z ABW twierdząc, iż płk Tobiasz stawił się do dyspozycji ABW w grudniu 2007 r., natomiast sam płk. Tobiasz oraz poseł Paweł Graś twierdzą, iż pierwsze spotkanie z ABW miało miejsce na początku listopada 2007 r.?
Jak donosiła prasa  („Nasz Dziennik, 13 października 2008 r., nr 240) z zeznań płk Leszka Tobiasza wynika, iż spotykał się z Bronisławem Komorowskim ponad miesiąc wcześniej niż podawał to marszałek.
45. Dlaczego w swoich zeznaniach w dniu 27.07.2008r., złożonych w Prokuraturze Krajowej w Warszawie w sprawie sygnatura akt PR-IV-X-Ds.26/07 podał nieprawdziwą informację w kwestii terminu i okoliczności poznania płk Leszka Tobiasza zeznając: „po kilku dniach pani Jadwiga Zakrzewska, poseł PO, przekazała mi, że chce się ze mną spotkać pułkownik z WSI, który jest jej sąsiadem” podczas gdy posłanka Jadwiga Zakrzewska zaprzeczyła tej informacji ?
46. Dlaczego w swoich zeznaniach w dniu 27.07.2008r., złożonych w Prokuraturze Krajowej w Warszawie w sprawie sygnatura akt PR-IV-X-Ds. 26/07 pod rygorem odpowiedzialności karnej zeznał: „nazwisko Wojciecha Sumlińskiego kojarzę jedynie z prasy. Nie znam go osobiście”, podczas gdy w listopadzie 2008 roku Wojciech Sumliński składając wyjaśnienia przed sejmową komisją ds. służb specjalnych oświadczył, że spotykał się wielokrotnie z Komorowskim w roku 2007, a tematem ich rozmów był przygotowywany dla programu „30 minut" w TVP Info materiał o Fundacji Pro Civili?
47. Czy może potwierdzić lub zaprzeczyć, że w roku 2007 spotykał się z dziennikarzem Wojciechem Sumlińskim, a tematem ich rozmowy była m.in. działalność  Fundacji Pro Civili ?
48. Dlaczego, podczas wywiadu dla programu I PR w dniu 1.08.2008 roku, odpowiadając na pytanie o treść zeznań w Prokuraturze Krajowej i znajomość z Wojciechem Sumlińskim stwierdził nieprawdę mówiąc: „o panu Sumlińskim nic nie wiem, chyba nie znałem tego pana, więc moje zeznania dotyczyły byłego czy pułkownika dawnych służb komunistycznych.”?
49. Czy prawdą jest, że podczas spotkania z płk. Leszkiem Tobiaszem jesienią 2007 roku obiecywał rozmówcy, że po zeznaniach obciążających Wojciecha Sumlińskiego pomoże mu załatwić posadę attache wojskowego w Tadżykistanie, a po skończeniu tej rozmowy płk. Tobiasz został przewieziony do siedziby ABW służbowym samochodem Agencji oddanym do dyspozycji jej szefostwa i złożył tam zeznania?
50. Czy po objęciu stanowiska p.o. prezydenta zapoznał się z treścią Uzupełnienia nr 1 do Raportu Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej, tj. tzw. aneksu do raportu o WSI ?

-------------------------------
PS. Zapraszam @xxx i @xxxpl do komentowania, bo jeśli nie to podniosę cenę dolara do 4 zł, a może i wyżej.-)

środa, 21 stycznia 2015

Pora po "frankach" posprzątać


Imć Modzelewskim, w Polska The Times popełnił był w temacie banków i franków: Co należy robić? Tylko i aż tyle: ustawowo nakazać spłacenie tych kredytów w wysokości rzeczywiście zaciągniętej, bo nikt tam żadnych franków nie pożyczał: był to bowiem typowy instrument spekulacyjny, najbardziej zbliżony do zakładu bukmacherskiego. A gdy bank pożycza pieniądze, to kapitałem do zwrotu jest tylko kwota rzeczywiście pożyczona plus odsetki i prowizja. A gdy wielkość spłacanego kapitału zależy od zdarzenia losowego, to jest to działalność hazardowa, której nie można utrzymać pod pozorami udzielania kredytów. Tak stanowi nie tylko polskie, ale również europejskie prawo, które, jak widać, nie znajduje poparcia wśród najbardziej proeuropejskich polityków.

Tym samym Modzelewski potwierdził był to, co po cichu głosi KNF, iż ponad 80% tzw. kredytów frankowych to kredyty indeksowane do franka szwajcarskiego, co oznacza, że kredytobiorcy nigdy nie dostali kredytu we frankach szwajcarskich.-) Kredyt był udzielony w złotych, który poprzez nielegalne klauzule indeksacyjne, nota bene zakazane przez prawo, odnosił wartość wyrażoną w złotówkach do kursu franka szwajcarskiego. Ostatnio potwierdził był to Sąd Okręgowy w Szczecinie blokując w grudniu 2014 roku owe kuriozum w postaci bankowego tytułu egzekucyjnego mBanku. W uzasadnieniu sąd podniusł był iż kredyt we "frankach" jest wart tyle, ile klient dostał w złotych.

Mamy w Polsce zachwianą równowagę w relacjach gospodarczych na korzyść banków i nalezy przywrócić im równowagę, co można załatwić jedną ustawą. Teraz jest okazja do ucywilizowania kredytów, nie tylko we "frankach". Podstawą takiego działania powinno być zniesienie bankowego tytułu egzekucyjnego i ograniczenie odpowiedzialności klienta banku tylko do kredytowanej nieruchomości, tak, jak to bywa w cywilizowanych krajach. O okradaniu klientów w formie polisolokat i pseudoubezpieczeń, nie wspominając, z urzędu, banki i ich szefowie, za nielegalne zapisy w umowach powinni być stawiani do pionu wysokimi karami finansowymi, najlepiej proporcjonalnymi do wartości kredytu, w którym umieścili owe zgniłe jaja.

Tymczasem banki czując nosem swąd, uruchomiły swoje zastępy łgarzy rozpaczających, jak i ile to banki stracą gdy coś się postanowi zrobić z "frankowym" problemem. Jakoś na Węgrzech, gdy zrobiono porządek z frankowymi kredytami na nieruchomości, to żaden bank nie upadł ani nawet nie wycofał się z Węgier. Przy okazji lamentów nad "stratami" banków próbuje się odwrócić uwagę poprzez wskazywanie problemu wysokości rat, gdy tymczasem tkwi on w rosnącym zadłużeniu "frankowych" klientów banków. Na dodatek problem ten pojawił się przy ujemnych stopach procentowych, które mogą przecież wzrosnąć do 5-6% notowanych już nieraz dla franka szwajcarskiego, doprowadzając kredytobiorców do czarnej rozpaczy, w której komornicy i windykatorzy będą ich straszyć upadłością konsumencką, która jest kolejnym potworkiem legislacyjnym w Polsce.

PS. Jak głosi plotka i praktyka sądowa, w raportach rocznych banków jest podana ilość posiadanych przez nich depozytów i kredytów walutowych. Podobno w tych raportach znajduje się ukryty syndrom Kubusia Puchatka - im bardziej szuka się tam franków, złozonych w depozytach lub pożyczonych, tym bardziej tam tych franków nie ma.-) Może nawet ich tam nigdy nie było?-)

PS2. Reakcja mediów na problem kredytów "frankowych" wygląda na bicie piany, która ma przesłonić masowy, rozciągnięty na dekady, drenaż kieszeni klasy średniej, zaś cały przekaz koncentruje się na odwróceniu uwagi od istoty problemu - wielokrotności spłaty kapitału w stosunku do udzielonego kredytu, nie licząc odsetek. Kredyty te z uwagi na niedozwolone prawem mechanizmy kwalifikują się do unieważnienia lub jako odious debt.

PS3. Udzielanie kredytu na zmienny procent, oraz w obcej walucie powoduje, ze kredytobiorca w zasadzie nie zawiera z bankiem umowy kredytowej, ale jakąs formę zakładu, która łamie podstawowe zasady gospodarcze i wolnościowe. Umowa "frankowa" skonstruowana jest w rzeczywistości w ten sposób, że nie jest określona w niej kwota do spłaty, ba nawet nie jest w niej określona maksymalna kwota do spłaty. Tym samym osoba podpisujaca taka umowę zaprzedaje się bankom w niewolę, a w przypadku polskiego prawa, rówież i swoje dzieci. Umowa taka łamie podstawowe prawo do wolności osobistej, a tym samym tego rodzaju praktyka jest niedopuszczalna i sprzeczna z cywilizowanym rozumieniem prawa i zdrowym rozsądkiem. Oczywistym rozwiązaniem kwestii wielu takich umów, które produkują zniewolonych "frankowych chłopów pańszczyźnianych, przypisanych do kredytu" jest wprowadzenie do wszystkich (w tym zawartych już) umów kredytowych ograniczenia maksymalnej kwoty kredytu w postaci ograniczenia odpowiedzialności kredytobiorcy jedynie do wartości zabezpieczenia lub wartości kredytu w złotych w dniu jego udzielenia.-) O czymś takim wypowiadał się był imc Jakubiak z KNF, który po tej wypowiedzi znalazł sie na czarnej liscie w bankach i zapewne już żadnego kredytu, tfu roboty tam nie dostanie.-)

czwartek, 15 stycznia 2015

Frank przebił 5zł, WIG 2% w dół

W dół lecą notowania na światowych giełdach. WIG20 traci prawie 2 procent. Wyprzedaż dotknęła przede wszystkim banki. Akcje BZ WBK i mBanku tracą blisko 8 procent. Niewiele lepsza sytuacja jest w przypadku PKO BP i Pekao.
Skutki decyzji odczują nie tylko rynki finansowe. Dramatyczny wzrost kursu franka to fatalne informacje dla kredytobiorców, którzy zadłużyli się we franku. Raty kredytów będą sporo większe.Trudno jednak o dokładne szacunki, bo nie wiadomo na jakim poziomie będzie kurs w kolejnych dniach.
Eksperci w pierwszych komentarzach raczej uspokajają. Podkreślają, że pierwsza reakcja na rynkach jest przesadzona i z czasem sytuacja się ustabilizuje na nieco niższych poziomach niż 5 złotych. Kilkanaście minut po 11:00 kurs jest na poziomie 4,22 zł.

Money.pl

PS.

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP