środa, 12 października 2016

CETA, czy wszystko w rodzinie

- Stirlitz to sowiecki agent - rzekł Müller do Schellenberga - Musimy go
zdemaskować. Niech pan stanie. Jak wejdzie, proszę go uderzyć polanem w
głowę. Jeśli jest Rosjaninem zaraz się wygada.
Po chwili wszystko przebiegło według zaplanowanego scenariusza.
- Ach, job twoju mat'! - zaklął Stirlitz.
- Ubit'! - rozkazał Müller.
- Ciszej, towarzysze - syknął Schellenberg - Niemcy dokoła!

No zupełnie jak w przypadku CETA - PIS z PO gotowe się nawet pozabijać, byleby CETA i TTIP weszły w życie. Polskie żarcie pojedzie na tzw Zachód, a w zamian ludzie dostaną jeszcze więcej taniego śmieciowego żarcia, teraz z gratisem w postaci GMO i antybiotyków.

Wtedy ze szlamu z beczki w ogrodzie wyszedł trup Tuska i zakrzyczał
- Panowie! Policzmy głosy!
Ma ich być w Sejmie aż 2/3.

Ciekawe do poczytania (http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/980577,co-to-jest-ceta-10-rzeczy-ktorych-nie-wiecie-o-umowie-ue-kanada.html)


piątek, 23 września 2016

"Polski" antysemityzm


Może na pozór zabrzmi to niezbyt logicznie, ale kandydatami na dyżurnych „żydożerców” staliśmy się w XIV wieku, kiedy Kazimierz Wielki sprowadził Żydów do Polski.
Żydzi bowiem od dwóch i pół tysiąca lat gojów, którzy udzielali im gościny, zawsze nazywali Hamanami (od okrutnika Hamana z Księgi Estery, który chciał wymordować Żydów w Persji). Istnieją dowody na to, że w starożytności Hamanami byli goszczący Żydów Rzymianie, w średniowieczu Anglicy, ale od XIV wieku już przede wszystkim Polacy. W połowie XIX wieku Niemcy wymyślili pojęcie antysemityzmu. Żydzi przyjęli je za własne i od tamtego czasu narody, które udzieliły im gościny, zamiast Hamanami, nazywają antysemitami, bo to bardziej nowoczesne i zrozumiałe dla świata. Miano dyżurnych antysemitów przypadło nam, bo do drugiej wojny światowej Polska była znaczącym ośrodkiem żydowskiej diaspory. Przypisywanie Polakom antysemityzmu wynika zatem nie z naszej postawy na przestrzeni co najmniej siedmiuset lat, lecz z faktu, że jesteśmy gojami i gospodarzami ziemi, na której osiedlili się Żydzi.

Na starożytną żydowską fantazję i tradycję nazywania goszczących ich narodów Hamanami‑antysemitami sto lat temu nałożyły się żądania Żydów polskich, aby odrodzone państwo polskie przyznało im autonomię narodową. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że reprezentanci ich organizacji stanęli przed marszałkiem Piłsudskim z takim roszczeniem już 12 listopada 1918 roku, a więc dzień po przejęciu przezeń władzy wojskowej. Piłsudski stanowczo odmówił. To samo uczynił później Sejm Rzeczypospolitej. W odmowie utworzenia państwa żydowskiego w państwie polskim wsparli Polaków zarówno prezydent Stanów Zjednoczonych Wilson, jak i premier Wielkiej Brytanii Lloyd George.

Żydzi polscy autonomii na naszych ziemiach nie uzyskali, dlatego przez całe dwudziestolecie międzywojenne krzyczeli o strasznym polskim antysemityzmie i wypisywali o nas piramidalne głupoty. Potem przyszła wojna. Żydzi polscy wymarzoną autonomię żydowską zbudowali sobie w Polsce sami – pod auspicjami Niemców. Za powszechną współpracę i posłuszeństwo Niemcy odpłacili jednak polskim Żydom zagładą. Po wojnie trzeba było jakoś ukryć przed światem fakt, że getta były tak naprawdę żydowskimi autonomiami. Trzeba było także ukryć rolę Żydów w zagładzie własnego narodu.

Ponieważ Polska w komunistycznej niewoli przez pół wieku w świecie zachodnim nie istniała, to znaczy nie miała w nim głosu, Żydzi wymyślili własną opowieść o zagładzie i starodawnym zwyczajem największe winy przypisali rzekomym antysemitom – Polakom. Chronili w ten sposób dobre imię Żydów europejskich i chronili Niemców. Do dziś wielu z nich nazywa antysemityzm niemiecki antysemityzmem subtelnym. Zupełnie, jak gdyby można było subtelnie mordować ludzi! Nie ma w tym wszystkim logiki. Ba, brak tu nawet zwykłej przyzwoitości. Nam, Polakom, pozostaje jedynie nie przejmować się zbytnio tymi kłamstwami. Walczyć z nimi i cierpliwie czekać, aż Żydzi odium antysemityzmu przerzucą na jakiś inny naród, który udzielił im gościny. W chwili obecnej najpoważniejszymi kandydatami na dyżurnych antysemitów są, moim zdaniem, Amerykanie.

 

poniedziałek, 12 września 2016

Teczki Stirlitza

Stirlitz codziennie po powrocie do domu miał zwyczaj, iż upewniwszy się, że jest sam, otwierać drzwiczki ukrytego za obrazem sejfu, z którego wyciągał harmonie i butelkę wódki. Nalewał szklankę, wypijał i piec minut grał na harmonii. Potem odkładał wszystko na miejsce i zamykał sejf.
Tego wieczora jednak sejf był pusty.
Po chwili wahania Stirlitz wykręcił numer Müllera.
- To wy Stirlitz? - raczej dla formalności spytał Müller. - Pewnie
telefonujecie w sprawie harmonii i wódki?
- Tak.
- Nic z tego! Nie tylko wy tęsknicie za ojczyzną! - po czym odłożono słuchawkę.

Zdenerwowany Stirlitz otworzył kredens i wyciągnął z dolnej szafki bańkę z bimbrem.
- Żelazny zapas - pomyślał. Spodobało mu się i pomyślał raz jeszcze, po czym z trudem podniósł bańkę do góry i przeczytał na wieku tajny szyfr do szafy pancernej w podziemnym bunkrze. Szyfr był trudny do zapamiętania bo składał się z aż 10 cyfr. Stirliz powoli przeliterował:
- ... zero, jeden, dwa, trzy, cztery ...  dziewięć! - po czym przeczytał szyfr jeszcze kilka razy i na koniec dla pewności jeszcze raz. Zapamiętał, po czym uśmiechnął się zadowolony sam z siebie. Był geniuszem i zapamiętanie 10 cyfr nie sprawiło mu żadnego problemu. Ten idiota Müller miał wszystkie szyfry tylko pięciocyfrowe. Stirlitz zapamiętał z jednego ze szkoleń w NKWD, że normalni ludzie zapamiętują na raz do siedmiu cyfr, upośledzeni, jak Müller do pięciu, a geniusze powyżej dziewięciu.
Stirlitz uśmiechnął się raz jeszcze, po czym nalał sobie szklankę bimbru i ostawił bańkę na miejsce,  a myślami wrócił do tajemniczej szafy w bunkrze pełnej równie tajemniczych teczek. Za jedną z takich teczek Stirlitz miał dom, za inną kształcił swoje dzieci w Londynie. Inna z teczek dała mu miejsce w radzie nadzorczej, a za jeszcze jedną "odzyskał po przodkach" pewną kamienicę w Warszawie. Znajdzie się pewnie i teczka na Müllera.
- Pora skończyć z tym złodziejstwem - powiedział na głos Stirlitz i zaśmiał się. Nikt mi bezkarnie nie będzie kradł harmonii z dedykacją samego Józefa Wissarionowicza. - ..a i na tych twoich uchodźców też się sposób znajdzie - dokończył Stirlitz.

poniedziałek, 11 lipca 2016

Wołyń, 1943


Za pierwszy masowy mord rzezi wołyńskiej uznaje się masakrę w dniu 9 lutego 1943 w polskiej kolonii Parośla Pierwsza, gmina Antonówka, powiat sarneński. Oddział UPA Hryhorija Perehijniaka "Dowbeszki-Korobki" zamordował tam 173 Polaków. 23 kwietnia 1943 oddział UPA zabił około 600 osób w Janowej Dolinie, gmina Bereźne, powiat kostopolski[...].




środa, 29 czerwca 2016

Brexit a sprawa polska

Imć Ścios popełnił był artykuł Brexit a sprawa polska z którego pozwoliłem sobie podać co ciekawsze fragmenty. Kłania się tutaj madrość ludowa, która głosi, że:

Jak świat światem nigdy Niemiec i Ruski Polakowi nie będzie bratem
[...]jednym z polskich nieszczęść jest dominacja niewolniczej klasy politycznej, która od początku ułomnej państwowości III RP próbuje narzucić przeświadczenie, jakoby suwerenność Polski była oparta na „integracji” z państwami europejskimi i zależna od wypracowania „georealitycznego konsensusu” między Rosją i Niemcami. To rozumowanie doprowadziło Polaków do zguby w wieku XVIII, zdecydowało o narzuceniu okupacji sowieckiej w roku 1945 i do dziś niweczy wszelkie próby wybicia na Niepodległość.
[...]

Łatwo dostrzec, że w obliczu takich wydarzeń, cała tzw. klasa polityczna III RP mówi jednym, całkowicie zgodnym głosem. Nie ma różnicy, między biadoleniem Andrzeja Dudy, lamentami Kwaśniewskiego i wywodami poprzedniego lokatora Belwederu.
W takich dniach, nie tylko widać realną wspólnotę establishmentu politycznego III RP, ale prawdziwy charakter tego państwa, zbudowanego na dwóch, szalbierskich dogmatach.
 Pierwszym jest pogląd, jakoby zdradziecka konstrukcja okrągłego stołu była jedyną, na której można budować państwowość. Próba podważenie tego fundamentu jest traktowana niczym herezja i zamach na Polskę. [...]
Drugim łgarstwem jest przeświadczenie, jakoby „integracja” z Unią Europejską była idealną i niezastąpioną formą naszej obecności w Europie, zaś „budowanie dobrosąsiedzkich relacji” z   Rosją i Niemcami obowiązkiem, wynikającym z polskiej racji stanu.[...]
W III RP nie wolno głosić prawdy, że nie mamy interesu w popieraniu prorosyjskiej i proniemieckiej polityki przywódców UE. Nie wolno również przypominać, że  akces unijny nie jest formą nierozwiązywalnego sakramentu i winien być oceniany wyłącznie według polskich, narodowych racji.
[...]W oczach Zachodu, koegzystencja z Rosją jest możliwa, jeśli państwo to otrzyma „należną” strefę wpływów i zaspokoi swoje mocarstwowe ambicje.  Dlatego „ceną spokoju” brukselskich eurołajdaków jest dziś Ukraina, a jutro być może Polska.[...]
Doświadczenia historyczne nadto udowadniają, że „budowanie dobrosąsiedzkich relacji” z Rosją i Niemcami, musi być skazane na klęskę. Podejmowane po roku 1989 próby prowadzenia takiej polityki, dowodzą (w najlepszym przypadku) skrajnego infantylizmu i nieznajomości historii. Podobna sztuka nie powiodła się w okresie międzywojennym, gdy mieliśmy autentyczną niepodległość i polityków na miarę mężów stanu. Tym bardziej jest to nierealne dziś, gdy hybrydą PRL-u rządzą polityczne miernoty i zabobonni tchórze. Podobne mrzonki kosztowały nas zbyt wiele, by można sobie pozwolić na kolejne eksperymenty.
Niezależnie, ile pustych deklaracji złożą politycy, Moskwa i Berlin zawsze  będą wrogami Polski. Historycznym dążeniem tych państw jest ustanowienie na Wiśle granicy rosyjsko-niemieckiej i wymazanie nas z mapy świata.  To, czego nie sformułuje dziś żaden polityk niemiecki, jest już realizowane na mocy sojuszu Merkel-Putin i dokonywane przy współudziale europejskich „elit”.
Realizm oparty na doświadczeniach historii i zrozumieniu polskich powinności nakazuje uznać, że Polska nie potrzebuje „przyjaźni” Rosji ani Niemiec. Sąsiedztwo tych państw jest dla nas źródłem nieustannych konfliktów, wojen i ograniczeń państwowości. Jeśli syta i próżna Europa „potrzebuje Rosji” – niech brata się z nią na własny rachunek. Jeśli chce ulegać dominacji Niemiec, niech pozwala na rządy Berlina we własnych państwach. Nigdy zaś kosztem Polski i naszej niepodległości.[...]
 

środa, 15 czerwca 2016

ABW stara się

Od kiedy szef Mossadu dostał polskie obywatelstwo, a PIS objął władzę ABW odnotowuje same sukcesy. Pierwszym "poważnym" sukcesem było odnalezienie rosyjskiego szpiega w osobie Mateusza Piskorskiego. Po śmiechu, którego Stirlitz nie mógł opanować przez pół dnia mniemam iż najbardziej zaskoczony był tym sam Piskorski. Zapewne wydawało mu się, że zna on sam siebie, a tymczasem od dawna tkwił w nim ruski szpion. No zupełnie jak w średniowieczu, kiedy to odkrywano w kobiecie czarownicę i tym faktem była ona równie zdziwiona jak obecnie imć Mateusz. Tymczasem walka z ruskimi szpionami nasila się, bo jak napisał by imć Sol, Rosja to ten kraj, który przejął w Polsce banki, hipermarkety i kierunek polityki zagranicznej.

Teraz kolejny sukces ABW, która przeszukała mieszkania Sławomira Marczewskiego i Marka Mareckiego z Krakowa i zarekwirowała laptop, nośniki danych, telefony komórkowe i zabawki. Na razie nie wiadomo czy jest to kara za wymachiwanie dmuchanym krzesłem podczas wiecu prezydenta Bronisława Komorowskiego, czy też za ich domniemany ich udział w zniszczeniu pomnika Stepana Bandery na Ukrainie w 2014 roku. Jedno jest pewne teraz ABW czuwa i za wspomnienie rzezi na Wołyniu dokonanej na Polakach przez UPA (którego twórcą był Bandera) można pożegnać się z zabawkami, a nawet trafić do więzienia za zdradę tajemnicy państwowej.

Wygląda na to, że niektórzy, w tym Ukraińcy dostali od Amerykanów licencje na nacjonalizm. Dla przykładu Iwanna Kłympusz-Cyngadze, wnuczka Dmytro Kłympusza, który był najbliższym współpracownikiem Romana Szuchewycza, człowieka odpowiedzialnego za śmierć przynajmniej 100 tys. Polaków w czasie Rzezi Wołyńskiej jest wicepremierem Ukrainy. Tyle, że jak twierdzi wnuczka, jej dziadek może i coś tam mordował, ale się przy tym nie zaciągał. Na dowód tego pokazuje książkę i dodaje - Włoskie wydanie.-)

Teraz czekam na kolejny sukces ABW, to jest zatrzymanie paralotniarza, który planował uderzyć w Pałac Kultury i Nauki im Stalina w Warszawie z zamiarem jego zniszczenia. Gdyby to się nie udało, to może chociaż podpalenie budki przed rosyjską ambasadą, jak zrobił był to za pomocą swoich psiaków niejaki Sienkiewicz i zwalenie tego na rosyjskich motocyklistów, albo nawet i kibiców. Jak powszechnie wiadomo zjawiający się w Polsce a nawet Francji kibice i motocykliści to przebrani dla niepoznaki żołnierze specsnazu, który potrafią dać w mordę, w odróżnieniu od metropolitalnych chłopaków z UE, paradujących z damską torebką i w rurkach.

Od nadmiaru sukcesów ABW aż rozbolała mnie głowa i napiłem się bimbru. Być może dlatego tak w oczy kłuje brak reakcji na nawoływanie w polskojęzycznej gazecie jednego Ukraińca, aby rozstrzelać Polaków na Litwie. Cóż począć, taki mamy klimat. W tym klimacie nawoływanie do rozstrzeliwania to przecież nic w porównaniu z piłowaniem na Wołyniu Polaków piłami, za to dobrze wpisuje się w hasło Bandery - Zabij każdego Polaka w wieku od 16 do 60 lat.


poniedziałek, 23 maja 2016

Niewygodne pytania

Podniosłem się z fotela i nalałem sobie szklaneczkę bimbru. Złocisty płyn trącany od czasu do czasu promieniami wiosennego słońca skrzył się niczym jantar. Spojrzałem w telewizor pomyślałem. Spodobało mi się, więc napiłem się bimbru i pomyślałem raz jeszcze. PIS przejął władze prawie pół roku temu i część osób (łże-)elity przystąpiła już do procesu kanonizacji Lecha Kaczyńskiego. Tymczasem po pół roku zabawy w chowanego nowa władza, gdy na nią patrzyłem przez szklaneczkę bimbru, okazywała się być równie infantylna co stara, tyle, że próbowała stroić się w narodowe i patriotyczne piórka. Tymczasem prawda, jak zły szeląg nieustannie wygląda z pudełka i puszczała oczko na świat na przekór nowej władzy. Tą prawdą okazał się był fakt wstrzymania ekshumacji w Jedwabnem przez Lecha Kaczyńskiego, gdy tylko  zaczęło być widać, iż liczba ofiar może być zdecydowanie mniejsza od wszelkich dostępnych szacunków, a jak już odkryto na miejscu zbrodni łuski i wersja Grossa zaczęła się dokumentnie walić. To wtedy ekshumacje przerwano, aby fakty nie mogły podważyć wielu lat opracowywania fikcji, o czym można poczytać w raporcie Koli ukrytym w czeluściach IPNu, a sporo do tematu również wnosi rozmowa z autorem raportu. Na skutek działań Lecha Kaczyńskiego mamy do dzisiaj proces powolnego grilowania Polaków i ciągłego ich obwiniania o współudział w holokauście zamiast jednorazowego ośmieszenia polityków wyrzucenia do kosza ałtoryterów.

Innym grzechem Lecha Kaczyńskiego było podpisanie "traktatu" lizbońskiego i  działanie na rzecz utworzenia "armii" europejskiej. Teraz podane powyżej fakty przykrywa się falą milczenia. Można by rzec, że jest nieco lepiej niż było, ale ważne jest, aby plusy nie przysłoniły nam minusów. Minusy wynikają natomiast z zaniechania i braku działania tam, gdzie ono jest najważniejsze. Do tej pory brakuje działań zarówno prezydenta w kwestii upublicznienia aneksu do raportu WSI, do czego zobowiązuje go ustawa, ale również brak jest działań w sejmie w stosunku do ustawy nr 1066 dającej uprawnienia policyjne obcym służbom mundurowym, w tym uprawnienie do strzelania do Polaków. Zamiast tego w pałacu prezydenckim pojawiła się "tradycja chanuki". 

Nie ma też działań w sejmie w sprawie nowej ustawy dającej Polakom swobodny dostęp do broni, zaś działania Macierewicza w kwestii oddziałów obrony terytorialnej wydają się być pozorowane i mające na celu spacyfikowanie tych, którzy samoorganizują się i zbroją na własny koszt, bez czekania na łaskę pańską. Prawdziwie polski będzie ten Sejm, który nam prawo do broni przywróci.  

Podobnie na pozorowane wyglądają działania w sprawie tzw. ustawy frankowej, zwłaszcza, że ustawę cypryzacyjną sejm przyjął bez większych problemów. Do banków popłynął sygnał, że złodziejom i oszustom nikt nic nie zrobi o ile są bankierami lub pracują dla banków.

Do tego dochodzi ustawa "antyterrorystyczna", której zasadniczym celem jest złapanie Polaków za tzw. mordę, a nie walka z rzeczywistym, czy wyimaginowanym terroryzmem. Terroryści bowiem, co pokazano we Francji, mają w d. czy ktoś rejestruje pre-paidy czy też nie, ale owa rejestracja drastycznie ogranicza swobody obywatelskie Polaków, no może za wyjątkiem tych, którzy masowo zostają "Polakami" w Izraelu.

Z kolei działania w gospodarce w jawny sposób biją w gospodarcze interesy Polaków. Już na pierwszy rzut oka widać, że ustawa o ograniczeniu płatności gotówkowych nie służy żadnemu zwalczaniu szarej strefy, ale kontrolowaniu obywateli i nabijaniu kabzy bankom. Główną przyczyną powstawania szarej strefy to nadmiar regulacji oraz wysokie koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Gdzie są działania władz związane z upraszczaniem systemu podatkowego, obniżeniem obciążeń fiskalnych, ograniczeniem pozapodatkowych kosztów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, zmniejszeniem liczby regulacji, ograniczeniem do niezbędnego minimum liczby i zakresu dopuszczalnych kontroli w firmach? Przecież jak ograniczy się płatności gotówkowe w złotych polskich, to można je zastąpić frankami szwajcarskim i a nawet rosyjskimi rublami. I co wtedy zrobi władza? Będzie ścigać cinkciarzy i posiadaczy franków, rubli i złota? A co zrobi minister finansów, kiedy firma zarejestruje się w krajach UE, które nie posiadają żadnych limitów dla transakcji gotówkowych pomiędzy firmami, a wbrew pozorom nadal sporo jest takich krajów. Uprasza się więc obecne władze w Polsce, aby prymitywną propagandę w tej kwestii wsadziła sobie w d.

W sejmie ciągle słychać jakieś walki o trzeciorzędne sprawy, gdy tymczasem brak jest sensownej ustawy umożliwiającej wzorem cywilizowanych państw na obrót wytworzonymi i przetworzonymi we własnych gospodarstwach rolnych produktami spożywczymi. Ograniczenie obrotu ziemią? OK, ale nie w tak restrykcyjnej postaci, która wręcz ociera się o stalinizm. Z kolei pod pozorem porządkowania OZE i walki z obcą (tj niemiecką) technologią wykańczane są w bezprzykładnie głupi sposób wiatraki w Polsce oraz firmy, które opracowały rodzime rozwiązania technologiczne w tej materii. Całość obrazu dopełnia bezkrytyczne poparcie władzy dla TTIP oraz wyrzucenie ponad 4 mld zł w błoto w postaci wsparcia dla Ukrainy. Na to nakłada się brak jakiejkolwiek sensownej współpracy Polski z Białorusią. Odnieść by można wrażenie, że na mapach polityków będących obecnie u władzy zamiast Białorusi jest biała plama, a za to graniczymy z Iranem, bo podobno przeciw jego rakietom budowana jest amerykańska instalacja w Radzikowie.

Piłsudski popatrzył na mnie z portretu i rzekł do telewizora w którym Szydło coś tam przemawiała a Kaczyński się uśmiechał - „Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić!”

środa, 30 marca 2016

GMO nowe fakty

Siadłem do komputera i przeczytałem byłem, że żarcie GMO szkodzi. Ów truizm został potwierdzony przez naukowców z The University of Sherbrooke Hospital Centre z Quebec w Kanadzie, a opublikowany w „Reproductive Toxicology”. Z analizy wyników badań wynika, że pomimo twierdzeń firm w stylu Monsan(d)to, zjedzone świadomie lub nieświadomie produkty transgeniczne nie są skutecznie usuwane z organizmu w procesie trawienia i wydalania, co nam od lat uporczywie wmawiano. Podczas badania w Kanadzie ujawniono, że u wszystkich badanych kobiet w ciąży i ich nienarodzonych dzieci wykryto obecność toksyn GMO we krwi i niemal u wszystkich wykryto ich obecność w nerkach, śledzionie i nadnerczach.

Podobnie wskazują dane firmy Monsan(d)to, ktore zostaly upublicznione wyrokiem sądu europejskiego w 2005 roku, oraz francuskie i rosyjskie badania zwierząt karmionych GMO. Nie dość, że elementy transgeniczne kumulowane są w organizmie, to jeszcze wpływają one na zmniejszenie płodności.

Wśród zwolenników GMO można spotkać się z tezą, że genetyczna modyfikacja, to jedynie „przyspieszenie” natury, bo przecież człowiek od dawna dokonywał krzyżowania i selekcji roślin. Przy takiej tezie zawsze zastanawiam się w jaki to sposób geny myszy krzyżują się w naturze z kukurydzą, bo geny osła są do łatwej identyfikacji w niektórych ludziach.-) Fakt poniekąd nieco łatwiej wytłumaczalny patrząc na „genetyczną odległość” osła od człowieka, niż na „genetyczną odległość” myszy i kukurydzy.-) Teraz po masowej emigracji do EUropy z Bliskiego Wschodu i Afryki spotkać się można z tezą, że to jednak nie nie geny osła, ale kozy występują u ludzi. Nie wiem, nie wnikam w to. Ja tam do płodzenia dzieci i spożywania pokarmów oraz picia mam stosunek dalece tradycyjny i nie zamienię tego ani na in vitro, ani na GMO, ani na wódkę z akcyzą "na myszach pędzoną". Innych również zachęcam do kultywowania tradycji, puki jest to jeszcze możliwe.

środa, 23 marca 2016

Je suis belge

Nie ma co wpadać w panikę - oświadczył Sołtys i poszedł do piwnicy, a po chwili wrócił ze starą pepeszą, którą zaczął starannie czyścić. Popatrzyłem na to i stwierdziłem, że i dla mojego kałacha przydała by się odrobina troskliwości. Wtedy usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Sołtys popatrzył na mnie i kiwnął głową. Poszedłem otworzyć, a w drzwiach stał nasz nowy komendant posterunku policji, który spytał - Sołtys doma? 
- Zachodźcie komendancie -  zaprosiłem i dodałem - Może i do mnie zajrzycie przy okazji? - Komendant popatrzył na mnie a potem na wchodzącego Sołtysa z flaszką bimbru w rękach i odpowiedział - Nie wiem, czy dam radę dzisiaj, ale kiedyś na pewno zajrzę - po czym przełknął łapczywie ślinę, a oczy mu się zaświeciły wesołym blaskiem. Widać było, że komendant, jak przystało na potomka sowieckiej swołoczy postu raczej nie przestrzega, a już z pewnością nie potrafi powstrzymać się od wypicia darmowego bimbru. Po Sołtysie zaś było widać, że chce oddać cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie, bo kobiety swojej nie zawołał i jadła nie szykował. Znaczy się po komendanta znów będzie musiał przyjechać policyjny patrol i jak zwykle jeden odwiezie komendanta a drugi odstawi jego radiowóz. Ciekawe czy i tym razem komendant zechce czastuszki śpiewać i zwali się na podłogę przy kazaczoku.

Wyszedłem przed dom i spojrzałem na drogę pod lasem. Słońce świeciło i czuć było wiosnę w powietrzu, ale zmiany w kraju zapowiadały się jakieś takie zbyt wolne i niemrawe. Wszędzie po urzędach i na posterunkach policji siedziała po ubecka miernota, a nie było na horyzoncie widać żadnych zmian odnośnie powszechnego dostępu do broni. Ludzi takich jak Sołtys i ja było niewielu, a w stolicy doliczyli się raptem 50 tysięcy sztuk broni, przeważnie myśliwskiej i sportowej. Antek też jakoś zbyt żwawo nie brał się za Obronę Terytorialną, a i jej zapowiadana ilość - po sto chłopa na powiat - też nie była jakaś imponująca. Może trzeba by było zacząć jakieś kontenery z Ukrainy do Polski ściągać, czy co? Ale co potem? Przecież żelastwa za pół darmo też nie będę rozdawał. Przyjdzie na lepsze czasy poczekać i co najwyżej teraz wrzucić na swój pejsik jakieś zdjęcie profilowe z filtrem z brukselki i kupić kredę. Kredę się poświęci, a potem coś narysuje na asfalcie na drodze do wsi i złe moce się nie dostaną. Ale to chyba nie odstraszy terrorystów. Może by jakąś grupę kiboli zorganizować i dać im na wszystkich jeden widelec?

- Nie panikujmy. Zamachy to nic nowego - odezwała się do mnie z gazety Julka P. a Bony i to wcale nie M dodał, ze pracuje nad dyrektywą, że nikt nie może być uważany za zamachowca, puki nie wybuchnie lub nie da komuś w mordę w europarlamencie oraz że aby starać się o dofinansowanie zamachu, to trzeba mieć wkład własny na poziomie 35% - Je suis belge- pomyślałem i poszedłem czyścić swojego kałacha.

PS. A pamiętacie Waszmości niejakiego Brunona z Kwerfurtu, tfu z Kwietnia? Siedzi sobie biedaczek za to, że najpierw się przygotował z zacną pomocą kolegów z ABW do zamachu, a potem nie chciał owego zamachu dokonać. Już pojawiły się informacje, że wdrożone zostanie nowe prawo i każdy kto kupi saletrę amonową albo potasową będzie na podsłuchu "służb", a na dodatek znów w Poznaniu zwoła się chłopaków do komanda śmierci, aby mogli postrzelać do ludzi na ulicy, a może nawet jakiś porządny zamach w Polsce się zorganizuje, teraz już ze 100% obsadą z ABW. No bo wicie, rozumicie - taka opona to tylko pogrożenie palcem, a nie zamach. Prawdziwy terrorysta musi przede wszystkim posiadać przy sobie paszport, potem się ładnie do kamery ustawić i nagrać zamach dla zaprzyjaźnionej telewizji. A jakby, nie daj Boże obywatele mieli broń, to mogliby przez przypadek takiego terrorystę albo abwerowca postrzelić, a nawet zastrzelić. No bo, jak głosił był Noam Chomsky, terroryzm jest bronią polityczną stosowana przede wszystkim przez silnych i przez państwa. Dla przykładu, terrorystą, z którym większość ludzi najczęściej się styka, jest urząd skarbowy.-) Czasami zaś, jak ktoś ma pecha, w Kwietniu, to trafi na ABW albo nawet i na seryjnego samobójcę.

Na koniec, jak mawiał był wielki czarny ojciec - Obama z Barraka - blogi internetowe zagrażają demokracji.-)

środa, 24 lutego 2016

69 rocznica likwidacji Prus

25 lutego 1947 nastąpiła ostateczna likwidacja Prus.  W myśl dekretu nr 46 podpisanego przez The Allied Control Counsil w osobach generałów Luciusa D. Claya, Sir Briana Robinsona, Josepha Pierre Koeniga oraz  marszałka  Wasilija Sokołowskiego 25 lutego 1947 r. w Berlinie w paragrafie I postanowiono, iż Państwo Pruskie podobnie jak jego rząd centralny oraz wszystkie instytucje zostają  zlikwidowane. W paragrafie II stwierdza się, iż terytoria, które były częścią Państwa Pruskiego otrzymują status krajów lub zostaną włączone do krajów.  Prusy które uchodziły, według słów Winstona Churchilla, za korzeń wszelkiego zła musiały zniknąć.  W preambule zaznaczono, iż powodem decyzji o likwidacji  jest fakt, iż Prusy od samego początku swego istnienia były siedliskiem militaryzmu. Z przeklętego przez Boga i ludzi państwa Prusaków dzisiaj już nic nie pozostało. Miasto koronacyjne Kaliningrad (Królewiec) należy do Rosji, zaś południowo-wschodnia i zachodnia część Prus prawie w całości przynależy Polsce. Ostatni król pruski z rodu Hohenzollernów, Wilhelm II musiał abdykować pod koniec I wojny światowej i zmarł na wygnaniu w Holandii. Prusy, uosobienie militaryzmu i zaślepienia, które poprowadziły Niemcy do I i II wojny światowej zniknęły z mapy świata co przypieczętowano oficjalnym aktem w 1947 roku. Od tej pory, pomimo płaczu potomków Prusaków, nikt w Niemczech nie może zgłaszać pretensji do byłych ziem pruskich.

Może nadeszła pora aby w 70 rocznice likwidacji Prus zlikwidować i zjednoczone Niemcy, owego pruskiego bękarta i powrócić do niepodległości niemieckich krajów związkowych. Mówię to wam ja, Hans Klos, germanofil.-)


wtorek, 9 lutego 2016

Prawo do broni


Prośba o poparcie projektu nowej ustawy o broni i amunicji, autorstwa FRSwP i ROMB
 
http://prawodobroni.org/

Prawdziwie Polski będzie ten Sejm, który nam prawo do broni przywróci.

Człowiek wolny to taki, który ma broń.

  W. Suworow  



Wprawdzie Pan Bóg stworzył ludzi wolnymi, ale dopiero pułkownik Colt uczynił ich równymi


  powiedzienie amerykańskie
Byłem tam, doświadczyłem tego. Wy nie wiecie, czym jest wolność, bo tak naprawdę nigdy jej nie utraciliście. Nie byliście torturowani. Nie podpisano na was wyroku śmierci. Nie widzieliście matek błagających o życie swoich synów tylko dlatego, że chcieli być wolni. A oni i tak potem zabili te matki i zabili ich synów. Kontrola broni nie chroni nikogo, nie chroni obywateli. Jedynym powodem, dla którego zaostrza się przepisy, jest ochrona rządu przed ludźmi.

  Manuel Martinez

Z pew­nością le­piej jest ne­goc­jo­wać niż strze­lać, ale często ty­ranie nie dają się do ne­goc­jacji zmu­sić, trze­ba więc chwy­tać za broń. 

 L. Kołakowski

Kiedy obywatele boją się państwa, mamy tyranię; gdy państwo boi się obywateli, mamy wolność.

  Jefferson

Jeśli broń zabija, to długopisy robią błędy ortograficzne.

  Julius

PS.

Statystyka ilości posiadanej broni i zabójstw dokonywanych z uzyciem broni palnej

czwartek, 4 lutego 2016

Nieco o historii, konferencja w Jałcie

Od 4 do 11 lutego 1945 w pałacu Potockich w Liwadii leżącej pod Jałtą na Krymie trwała Konferencja Jałtańska. Churchill i Roosevelt uznali działania NKWD za zgodne z konwencją dotyczącą prowadzenia wojny na lądzie, a tym samym zezwolili na mordy dokonywane przez NKWD na terenach polskich na "żołnierzach wyklętych". 

W takcie konferencji podjęto decyzje o wysiedleniu Niemców z terenów Polski, Węgier, Czechosłowacji oraz z obszaru Prus. Ustalono, że Polska granica wschodnia przebiegać będzie na linii Curzona. 

Churchill i Roosevelt, w przeciwieństwie do Stalina nie byli zwolennikami przesuwania granicy Polski zbyt daleko na zachód. Churchill we wspomnieniach „Druga Wojna Światowa” napisał był "Byłoby nieszczęściem tak przekarmić polską gęś niemieckim jadłem, żeby zdechła z niestrawności

Jedynym działaniem "pro polskim" Churchilla i Roosevelta była propozycja pozostawienia Lwowa w granicach Polski, na co nie wyraził zgody Stalin.

Obecnie tereny dawnej I Rzeczypospolitej i jej lenna (Prus, Kurlandy) zajmują państwa Polska, Litwa, Łotwa, Białoruś i Ukraina.

wtorek, 26 stycznia 2016

Trochę o państwie


3r3 popełnił był wpis:


Aparat fiskalny nie musi istnieć, jest aparatem alimentacyjnym [HK. W Niemczech część poboru podatku odbywa się np poprzez cechy (izby) gospodarcze, które robią za aparat skarbowy]. Państwo nie musi być oparte o alimentację przymusową, widły działają bez tego narzędzia. Rzecz doskonała to ta, która nie ma żadnego zbędnego elementu.[..]

Państwo jest monopolem na przemoc. Aby stosować przemoc nie jest konieczna alimentacja [..]
Państwo nie dysponuje żadnym innym narzędziem niż niszczące. Państwo działa jedynie stosując przemoc i nie ma żadnych innych zadań. Próba realizacji przez widły jakiejkowliek funkcji kulturowej, propaganadowej, dobroczynnej z definicji oznacza, że trzeba kogoś do zrealizowania tych zadań przymusić grożąc mu działaniem niszczącym, gdyż innego państwo nie ma w palecie środków.

Opieka społeczna, czyli miłosierdzie nie ma źródeł w przymusie państwa, a w dobrowolności moralnej. Z definicji nie może być przymusowa, nie jest wtedy przecież okazaniem miłosierdzia.
Sztuka jest rezultatem natchnienia, nie można nikogo zmusić do bycia natchnionym (choć Rosjanie osiągnęli postęp produkując w łagrach pisarzy-Noblistów).

Przekazanie wiedzy jest dobrowolnością mistrza pragnącego aby jego doświadczenie przetrwało, wobec ucznia obowiązującego się temat pojąc i kontynuować. Nie da się przymusić do pojętności i rozwoju.

W rezultacie mamy pozory opieki społecznej, pozory sztuki i pozory edukacji. Wszystko dlatego, że użyliśmy do tego niewłaściwego narzędzia. Jedzenie zupy młotkiem nie jest najlepszym pomysłem.


Funkcja szamańsko-sądownicza nie wynika z państwa, wynika z organizacji plemiennej (czyli wyższej niż jednokrewna), właściwym organem sądowniczym jest społeczność lokalna. Dlatego orzeczenie o winie powinno być zbiorowe. Natomiast sprawstwo słowne (magiczna funkcja słowa) będące wyrzeczeniem wyroku przynależy sądowi. Ta rozdzielność funkcji do dziś zachowała się w wielu systemach prawa.

Mieszanie do tego państwa jest zbędne. Państwo nie powinno zajmować się sądami, ponieważ nie jest to funkcja państwa. Państwo ma stworzyć armię, aby żadni inni organizujący się w państwa nam nie bruździli.

Funkcje policyjne nie są państwowe, są to funkcje lokalnych aparatów przemocy i sprowadzają się do stosowania przemocy w obronie. Państwo stosuje przemoc w napaści.


Rozsądnym podatkiem jest obowiązek posiadania broni (i dopuszczenie do udziału w działaniu państwa, choćby w głosowaniu) za okazaniem uzbrojenia.
Kto jest zdolny zbrojnie stanąć w obronie prawa ma prawo o prawie decydować. Na cóż pytać niezbrojnych gołodupców?


Rozsądnym podatkiem państwowym jest obowiązek udziału w wojnie. Żadne inne alimentacje nie są państwu niezbędne.

Przecież to i tak obywatele wytwarzają środki uzbrojenia, bądź owoce swojej pracy na środki uzbrojenia wymieniają jeśli wytwarza je ktoś inny. To i tak obywatele służą w armii, więc nie ma co kłopotać państwa organizowaniem środków przemocy. Państwo to tylko wehikuł polityczny, w ramach którego obywatele podejmują decyzje o zastosowaniu przemocy w sposób zbiorowy, wspólnie i w porozumieniu.

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP