niedziela, 30 grudnia 2018

List na koniec roku

Pijemy z Sołtysem i Stirlitzem bimber. Zaprosiliśmy do pica Brunnera i Tuwima, ale Tuwim nie przyszedł, tylko list przysłał, chyba otwarty był.-)


Absztyfikanci Grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraelitcy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę !
Którzy chlipiecie z “Naje Fraje”
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Werzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści, i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę,
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy… wileński
(Pan wie już za co, profesorze !)
I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwie
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że “szumią jodły w Tel-Avivie”,
I wszechsłowiańscy marzyciele,
Zebrani w malowniczą trupę
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I ty fortuny skurwysynu,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rętę,
O, łapiduchy z Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I wy, o których zapomniałem,
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość,
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!…

wtorek, 18 grudnia 2018

Kompromitacja, czyli ze świeczką szukamy sprawiedliwości

Przyszedł do mnie Sołtys i zapytał czy mam wolną beczkę. Wstałem od stołu, rozglądam się, a nawet zajrzałem do piwnicy, ale tam wszystkie beczki były zajęte, a to winem, a to bimbrem, a to siwuchą, która też wymagała leżakowania. Pogłówkowałem, spodobało mi się i pogłówkowałem raz jeszcze a potem poszliśmy do stodoły i dalej beczki szukać. W jednej zacier, w innej też zacier ale w końcu udało nam się nadobyć pustą.
- Masz - powiedziałem - bimber będziesz pędził? - zapytałem przyjaźnie i tak po sąsiedzku. Na te słowa Sołtys oparł się rękami o beczkę, wziął zamach i wskoczył do środka.
- Po... cię! - zawołałem z przejęciem o stan zdrowia psychicznego Sołtysa, a ten mi zaraz wylatuje że Diogenes też był z beczki.
- Znaczy się kiszony?! - zapytałem nieśmiało.
- A gdzie tam! - zawołał Sołtys i równie zgrabnie wyskoczył z beczki, po czym sięgnął do kieszeni i wyciągnął stamtąd świeczkę oraz zapalniczkę. Spojrzałem na świeczką, a ona w moich oczach zdała się być małym ogarkiem, który to ogarek Sołtys zapalał w mojej stodole. Przetarłem oczy i sięgnąłem za pazuchę po piersiówką ze wzmocnionym bimbrem, pociągnąłem solidnego łyka i znów przetarłem oczy. W mojej stodole nadal był Sołtys, który łaził z ogarkiem zapalonej świeczki tam i z powrotem wołając - Szukam człowieka! -
- Tutaj jestem! - zawołałem. Sołtys popatrzył i z obłędem w oczach zapytał - Czy tutaj jest Sąd Najwyższy?! -
Podszedłem do Sołtysa i powolutku wyjąłem mu z reki świeczką, po czym ostrożnie ją zgasiłem, bo przecież wcale ciemno nie było. Potem rozejrzałem się po stodole. Skrzynki z amunicją zdawały się nadal być pod wązkami siana, a i żelazny zapas bimbru na wypadek wojny też był chyba nienaruszony i przykryty słomą przed ciekawskim okiem. Podałem Sołtysowi piersiówkę, którą ten przytknąwszy do ust natychmiast opróżnił. Sołtys nadal z obłędnym wzrokiem patrzył ma mnie, a z pod rozpiętej kurtki widać było podkoszulek z napisem OTUA albo KONSTYTUCJA.
- Chodź do domu. Mam tam co nieco w barku i trochę jałowcówki na zagryzkę - powiedziałem z troską i dodałem - Ty się Sołtys jakimś tam TSUE nie przejmuj, bo my tutaj do poważniejszych spraw jesteśmy, a i bimber sam się nie wypije - dodałem już nieco ciszej, a sam pomyślałem - Kompromitacja!


free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP