czwartek, 22 sierpnia 2019

Polowanie

Brunner zaprosił nas na polowanie. Sołtys wymigał się, bo niby zwierzaków mu szkoda. No to ostaliśmy się tylko ja i Strirlitz. Na polowanie mieliśmy ruszyć ze starej leśniczówki Brunnera, którą ten dostał za jakieś zasługi dla NSDAP, a później po wojnie musiał ją odkupić u jakiegoś leśniczego za PRLu. No bo, wicie rozumicie, Brunner był Niemcem, ale takim jakby trochę spolszczonym, albo jak kto woli Polakiem, ale takim prawie zniemczonym.

   No to szukamy tej leśniczówki Brunnera i jedziemy. GPS pokazuje, że to już blisko i nagle, pośrodku lasu kończy się nam droga. Licznik stanął na 300 metrach od celu. Stirlitz zaklął coś pod nosem i wyciągamy z auta plecaki, ka(r)nister bimbru i sztucery. Obładowani jak turyści na Mazurach ruszamy wąską ścieżką do celu. Samochód zostaje.
   Stirlitz idzie pierwszy i raz klnie, a zaraz potem nuci czastuszki.Nagle, po przejściu jakichś stu metrów staje i pokazuje mi palcem w niebo - Видел такое дело! - ni to zapytuje, ni to objaśnia. Patrzę w górę, a tam dzik powieszony na szelkach na brzozie. Z wrażenia aż usiadłem. Stirlitz widząc moją niemoc podaje mi manierkę z wódką, a po chwili wyjmuje dwa kubki i nalewa nam bimbru. Patrzymy z niedowierzaniem na wiszącego dzika. - Wiesz ty co? - zapytuje Stirlitz i zaraz sam sobie odpowiada - Ten dzik to się powiesił, jak usłyszał, że jest zarażony AFS, no na jak mu tam po angielsku było,  afrykańskim fascynującym szwindlem, czy jakoś tak. Pewnikem całą rodzinę mu wybili, to się był i powiesił - zakończył Stirlitz i wypił kubek bimbru duszkiem, po czym nalał sobie z ka(r)nistra. - Wiesz! - odezwał się znowu, bo go wspomnienia dopadły - Byłem ja ci niedawno na wycieczcie w Wenezueli z kumplami z KGB, no i też idziemy po lesie, a tam powieszone, jak ten dzik na drzewie, cztery worki z boliwarami. No i wtedy to się zastanawiałem, czy ktoś inflacje, czy też sobie ognisko przygotował. - zakończył opowiadanie Stirlitz.
   Pociągnąłem łyk bimbru z kubka i tak mi się spodobało, że pociągnąłem raz jeszcze raz, a potem jeszcze raz. Wtedy to wylazł na ścieżkę z krzaków inny dzik, popatrzył na nas, a potem do nas zagadał - Asinus asinorum. - Stirlitz popatrzył na dzika, podniósł sztucer z ziemi i wycelował, ale dzik przezornie czmychnął w krzaki. Sztirlitz odłożył broń, wypił drugi kubek bimbru i też po łacinie powiedział - Absentem laedit, qui cum ebrio litigat!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP