wtorek, 6 sierpnia 2019

Zaraza

Sołtys przyniósł był butelkę dojrzałego bimbru i kolorowe wstążki dla dzieciaków. Tradycyjnie postawiłem też swoją butelkę bimbru na stół, a Stirlitz tradycyjnie przyniósł nieco bimbru w kance i podsunął nogą pod stół. Tylko Brunner, jak zwykle przyszedł na krzywy ryj. Jak widać czasy się zmieniają, ale przyzwyczajenia są silniejsze od upływu lat.
Córka Sołtysa widząc co się święci postawiła miskę kaszanki na stół i drugą michę z kiełbasą oraz dwa bochenki chleba, zakręciła się na pięcie i wyszła z dziećmi do mamy. Uśmiechnąłem się, spodobało mi się i uśmiechnąłem się raz jeszcze - ot są jeszcze kobiety, które dbają, aby dzieci nie narażać na kontakt ze zgnilizną moralną i pomyślałem wtedy o Brunnerze.

Brunner to była istna mozaika podłości i wyrachowania. W młodości członek NSDAP, by w późnych latach siedemdziesiątych zostać zielonym ekologiem. W latach osiemdziesiątych ta świnia poznała się z Cohn-Benditem i podobno zaczęła nurzać się w pedofilii. Sam Brunner, jak i inni znani "intelektualiści" z Francji i RFN w 1977 roku stanęli murem za trzema osobnikami oskarżonymi o molestowanie nastoletnich dzieci. Wtedy, jak powiedział Cohn- Bendit w wywiadzie dla Spiegla, pedofilia była u Zielonych na porządku dziennym, a podobno i nocnym. W 1980 roku Zieloni na zjedździe partyjnym wystosowali oficjalne żądanie usunięcia dwóch paragrafów z prawa niemieckiego, właśnie tego, które zabraniają kontaktów seksualnych z dziećmi. Zieloni chcieli, by znieść wszelkie ograniczenia wiekowe a powstała wtedy partyjna grupa robocza „Geje i pederaści” finansowana była z budżetu partyjnego. Oficjalnie grupę rozwiązano w 1987 roku, a nieoficjalnie Stirlitz śmiał się, że dołączone do niej козлолюбители. Teraz Brunner przywoził do Polski zielone partyjne pieniądze i tęczowych działaczy, za co już kilka razy dostał od Sołtysa i Stirlitza po gębie. No ale jak widać, na wychowanie było już za późno, zwłaszcza teraz, kiedy podobno homoseksualizm nie jest chorobą i chorobą od niedawna przestała być pedofilia. Trzeba więc na każdym kroku nazywać po imieniu tą neobolszewicką patologię i ją tępić. Stirlitz proponował był, aby Brunnera zakopać żywcem, ale mi ciągle córka Sołtysa o miłosierdziu ględzi. Kiedyś jednak wyczerpią się i we mnie owe niezgłębione jej, słowiańskie, pokłady.

Nalałem bimbru do kieliszków dla siebie, Sołtysa i Stirlitza, a dla Brunnera na dno w stary cynowy wojskowy kubek, który podobno dostał od samego Hitlera. Potem poczłapałem do kredensu po wódkę, którą nalałem dla Stirlitza do szklanki, aby miał czym zapijać.
Wypiliśmy, po czym raz jeszcze wypiliśmy i jeszcze raz, aż pomieszało mi się od rachunków. Kaszanka zniknęła z talerza, chleba nie było, a w misce leżały ostatnie kawałki kiełbasy. Sołtys chrapał na leżance, Brunner leżał z ryjem na półmisku usmarowany musztardą, a Stirlitz grał na bałałajce cygańskie motywy. Szarik wył, więc rada nie rada wykopałem go za drzwi i ciężko opadłem na fotel. Świat wirował, co potwierdzało teorię kopernikańską i to, że wszystko jest w ruchu i wtedy usłyszałem głos -KOŃ-stytucja, koństytucja.
- No tak - pomyślałem a potem pomyślałem raz jeszcze. Konstytucja to taki pouczający zbiór bajek. Ot choćby zakaz kar cielesnych i Jaśka, którego chłopaki przynieśli do domu spałowanego przez policmajstrów ochraniających marsze LGBT.  Albo to, że rodzice mają prawo do wychowania dziecka zgodnie ze swoimi poglądami, a jednocześnie próbuje się tym rodzicom odebrać dziecko za to, że pobyło się z ukraińskim dzieckiem. O prostowaniu dzieciom w szkole zwojów mózgowych nie wspomnę. Do tego jeszcze paragraf konstytucji, że małżeństwo, to związek kobiety i mężczyzny znajdujący się pod ochroną Rzeczpospolitej i jednoczesne pałowanie tych, którzy rzeczywiście rodziny przed zgorszeniem bronią. Fikcja utworzona przez gęgaczy przy jednoczesnym praktycznym rozbrojeniu społeczeństwa. Jak mawiał był imć Jędraszek - Czerwona zaraza już po naszej ziemi nie chodzi. Co nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha - neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa.
Wtedy to nagle Stirlitz przestał grać, a wskoczył na stołek i zakrzyknął - W ręce łap szable i kij i tęczowych bij, bij, bij! - po czym zwalił się z hukiem na podłogę i już nie wstał. Szarik jakoś usłyszał łomot ciała o podłogę i dostał się do środka, a potem lizał po ręce Stirlitza, ale ten nie miał zamiaru wstać. - Ot! - pomyślałem - obrońcy, psia ich mać! - jeszcze tylko brakuje, aby przed tęczowymi bronili nas Ruskie, bo naszych chłopów wykastrowano. A może wszyscy zapisali się do Wiosny?!
Chyba myślałem zbyt głośno, bo Brunner z talerza wyseplenił- We Wiośnie są normalne chłopaki - i znowu zasnął. Wtedy to Stirlitz postanowił wstać i klął pod nosem co rusz przerywając przekleństwa stwierdzeniem - Tylko nie normalni, Brunner, tylko nie normalni! -




2 komentarze:

  1. Jak zawsze doskonale obserwacje zycia wspolczesnego.

    OdpowiedzUsuń
  2. https://plus.nto.pl/gmina-strzelce-opolskie-przegrala-prawna-batalie-o-kamienice-w-centrum-miasta/ar/c9-14301025
    takie rzeczy są dla nas ważniejsze

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP