poniedziałek, 18 maja 2020

Cudowne rozmnożenie kasy, czyli cud mniemany

Przyszedł do mnie pijany Stirlitz mówiąc, że naukowcy radzieccy są najlepsi. - No! - pomyślałem -Radzieccy naukowcy nie takie cuda odkrywali. Dla przykładu odkryli schizofrenię bezobjawową. Kto miał taką schozofrenię, to nie mógł dostrzec ani uroków komunizmu, ani wiecznej przyjaźni z ZSRR. No i wtedy trafiał na kwarantannę na wiele lat. - Stirlitz przerwał mi wywód - Teraz jest tak samo. Jak nie widzisz uroków Adrjana i jedynie słusznej partii, to na kwarantannę. Bo to nasz minister od odbierania zdrowia odkrył koronowirusa bezobjawowego i izoluje. 
Zza płotu wychylił się Sołtys, mruknął pod nosem - Szczęść Boże! - i wlazł mi na podwórko jak na swoje i od razu wtrącił - A to minister nie wie, że ten Covid-19 to nie spełnia postulatów Kocha? - Stirlitz podumał i rzecze - No nie wie, bo w wyższej  szkole szczepionkarstwa i komunizmu im. Billa Gatesa tego nie wykładali. Przecież tutaj nie chodzi i wirusa, no bo go jeszcze nie wyodrębnili, tutaj chodzi o szczepionkę na tego wirusa co go na razie nie ma. Co tu do rozumienia jest.
Sołtys zburzył się - Na medycynie postulatów Kocha nie wykładali. A co wykładali? - To proste odparł Stirlitz - Wykładali jak to zamienić 5 tysięcy w 40 milionów. Sam na wykładzie byłem. Robi się to tak - Po pierwsze primo musisz zmienić nazwisko na Szujewski, a potem po dwóch latach od założenia spółki z kapitałem 5 tysięcy patrzysz, a tu spółka ma już 40 milionów. Twoja żona to lekarka, biedna i głupia, no bo tylko głupi by pracował za 6 tysięcy. No to teraz ona ma 12 milionów. - Sołtys zdjął czapkę i podrapał się w głowę - A co na to urząd skarbowy i prokurator generalny? -Skarbówka nic nie widzi, no bo widzisz, oni tam bez maseczek, a za to po 30tyś o ryjka zapłacić trzeba. - wtrąciłem -No to prokurator generalny Ziobro?! - ciągnął Sołtys - A on właśnie przygotował ustawę o konfiskacie super rozszerzonej.  Na  podstawie nowych przepisów każdemu można skonfiskować wszystko. - roześmiał się Sołtys - I pewnikiem są tam jakieś warunki dla tej konfiskaty! - zakończył zwycięsko. Stirlitz golnął bimbru ze szklanki i znów zaczął swoje - Po pierwsze trzeba mieć, bo temu co nie ma, to nie da się skonfiskować, a po drugie wystarczy mieć koronowirusa. - Tutaj Sołtys zatroskał się chwilę - No ale co te testy tak naprawdę wykrywają skoro wirusa nie ma? - Jak to co? - odezwał się Stirlitz - Zawartość kozy i papaja w organizmie. Prezydent Tanzanii sprawdził, to wie. - No ale to jest problem - odezwał się Sołtys - Nie mam kozy i nie jadam papaji. - To żaden problem! - wykrzyknął Stirlitz - W tamach tarczy antykryzysowej dostaniesz kozę, no, w zamian za żonę. Potem skonfiskuje ci się majątek, no bo masz kozę, tfu, koronowirusa w tej kozie, potem konfiskuje ci się kozę, no w ramach walki z koronowirusem odstawi się i kozę i takiego przedsiębiorcę do kozy. Co tu niejasne? - Chyba właśnie państwo polskie udowodniło, że jest największym producentem fake-newsów w tej części świata. - wtrąciłem - A na dodatek  zorganizowano w Polsce radio Erewań. Wystarczy zerknąć na https://fakehunter.pap.pl/ Ktoś tam pyta radio Erewań - czy to prawda, że Szumowski mówi że maseczki nic nie dają - radio odpowiada - To prawda, gdy się nie ma udziałów w firmach produkujących i sprzedających maseczki.-) Teraz jednak maseczki już coś dają, szczególnie ministrowi Szumowskiemu.

- A to nie może Ziobro posadzić do kozy Szumowskiego? - zapytał Sołtys - No nie za bardzo. - odparł Stirlitz - No bo widzisz, kiedyś Chrystus dokonał cudownego rozmnożenia chleba i ślad po tym nie został. No wszystko zjedli. Teraz Szumowski dokonał cudownego rozmnożenia wirusów, pandemi i zmarłych oraz kasy. Wszyscy leżą pokotem i umierają. Jedni ze strachu, a inni ze śmiechu. No to Adrjan też chce dokonać takiego cudu. - Przez rapowanie? - zapytał coraz bardziej skołowany Sołtys - On chce rozmnożyć kasę nie w spółce prywatnej ministra od odbierania zdrowia, ale w budżecie, poprzez ostry cień mgły. Wtedy będzie mógł każdemu dać po 1000+, 5000+, a nawet po 10000+. No bo Adrjan stworzony jest do rozdawania i do podpisywania. - wyjaśnił Stirlitz - No ale wtedy, to już nic za tą kasę się nie kupi! - zastopował go Sołtys - No właśnie! To taki sprytny sposób, aby zmusić Chrystusa do powtórnego przyjścia, aby znów rozmnożył chleb i go porozdawał i nakarmił ludzi. - odezwał się Stirlitz, który od zawsze był bezbożnikiem, jak każdy komunista. - Coś ci się pomyliło! Najpierw przecież musi pojawić się Antychryst. - odpowiedział Sołtys - No przecież już pojawił się! W osobie ministra od odbierania zdrowia. No bo sam rozumiesz że Chrystus romnaża chleb, by nakarmić ludzi, a Antychryst rozmnaża pieniądzie, których się przecież zjeść nie da, ale za to ładnie wyglądają na wyciągu z KRSu i pochwalić się przed innym nimi można! No same korzyści! A jak jeszcze połączy się koronowirusa z bimbrem, to może da się stworzyć bezobjawowego kaca! - rozmarzył się Stirlitz - To dopiero byłoby coś! Przy tym to blednie nawet koronowirus bezobjawowy!

środa, 6 maja 2020

Cytaty tygodnia - czyli strach wyparował

Wyścig, kto wprowadzi bardziej restrykcyjny lockdown[...] to były decyzje polityczne, a nie naukowe, w tym mnóstwo niepotrzebnych[...] Możecie mieć problem z demokracją, bo autorytarni przywódcy w takich czasach poszerzają władzę, [...] i nie wiadomo, co z nią zrobią. To mnie naprawdę niepokoi.[...]Jeśli przechorowanie COVID-19 nie daje odporności, nie mamy szansy stworzyć szczepionki [...] Różnica rzeczywiście może dotyczyć wydolności systemu zdrowia, ale liczba zachorowań i zgonów będzie taka sama, przy dużym lockdownie może ich być nawet więcej. Nie uważam, że to my (Szwecja) podejmujemy ryzyko, robią to pozostałe kraje i jest to wielkie ryzyko.
    Johan Giesecke  (do.radca Szwedzkiej Agencji Zdrowia Publicznego i WHO)

Wypuście naród z kwarantanny. Jeśli to teraz uczynicie, to wykręcicie się jakoś sianem i może nie wszyscy staną przed Trybunałem Stanu. Być może minister Szumowski nie zostanie powieszony na latarni przy placu Trzech Krzyży przez lud Warszawy
    Grzegorz Braun (p.oseł) 


Mam wrażenie, że strach przed wirusem wyparował razem ze słońcem i dobrą pogodą.
    Łukasz Szumowski (mini.ster od odbierania zdrowia)

Ten urzędas na państwowym wikcie powinien być odwołany przez społeczeństwo[...] Pan minister tak dzielnie walczy o nasze zdrowie na pierwszej linii frontu – należy o niego zadbać! Ja proponuję, niech on pierwszy przyjmie prototypową szczepionkę, na wszelki wypadek w potrójnej dawce (kawał chłopa z niego, a chcemy mieć pewność, że zadziała, nie?)
    Wojciech Cejrowski (włóczykij)

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Maseczki w kropeczki

Minister (od odbierania) zdrowia zarządził obowiązkowe noszenie maseczek.
Dla przypomnienia, zakrywać nosa i ust oraz noszenia maseczek nie muszą:
-dzieci do 4 lat,
-osoby, które mają problemy z oddychaniem a okazanie orzeczenia lub zaświadczenia nie jest wymagane

W Polsce szacunkowo, ok 60% ludzi ma zaburzenia zdrowia, które powodują, że nie powinni oni nosić maseczek. To są alergicy, osoby z nadciśnieniem i chorobami serca, osoby z chorobami związanymi z oddychaniem.

Istnieje generalna zasada, że maseczka nie powinna być noszona dłużej niż 15-30 minut, ponieważ noszenie maseczki sprzyjają zakażeniu wtórnemu przez noszącego, mieszanina wydychanych szczątków białek z osiadającymi wirusami, bakteriami, grzybami. Każdy dorosły organizm ludzki zawiera ok 1.5-2 kg bakterii, grzybów i wirusów, np w gardle praktycznie każdej osoby występuje bardzo niebezpieczny gronkowiec złocisty. Organizm je wydala, nie po to, aby osiadały one na maseczce i tam się namnażały.

Maseczki zaburzają rytm oddechu poprzez nienaturalną różnicę ciśnień powietrza co prowadzi to do niedotlenienia mózgu spadku sprawności intelektualnej i fizycznej a także zaburzeń pamięci. Aby nie powstały nawykowe uszkodzenia płuc, np. rozedma, należy jak najkrócej nosić maseczkę (15-30 minut). Długotrwałe noszenie maseczek powoduje wtórne zakażenia płuc osadami biologicznymi. Mechanizm działania jest dokładnie taki sam, jak w autach, w których działa klimatyzacja i nie jest ona co roku odkażana i nie wymieniane są filtry w klimatyzacji.

Aby nie mieć zaburzeń świadomości z powodu niedotlenienia mózgu nie należy biegać w maseczce ani wykonywać większego wysiłku, np. dźwigania toreb z zakupami. Również, ze względu na zaburzenia świadomości z powodu niedotlenienia, nie wolno w maseczkach kierować pojazdami mechanicznymi, nie wolno pracować przy maszynach lub w warunkach niebezpiecznych, np. na wysokości, przy dużym ruchu ulicznym, itp.

Dwanaście lat temu, po poprzedniej akcji noszenia maseczek z powodu SARS-1, bardzo wiele osób korzystających z maseczek, przez kilka lat leczyły grzybicę oskrzeli i nawracające zapalenia płuc.

Minister (od odbierania) zdrowia nakazując noszenie maseczek dla milionów osób chce mieć pewność zwiększonej zachorowalności na choroby układu oddechowego jesienią, które już będzie można zarejestrować jako Covid-19.

Emeryci i renciści - wspierajcie partię czynem, umierajcie przed terminem i najlepiej w samotności.

Każdy socjalizm musi mordować na miarę swoich możliwości. 


-------------------------------------------------------------------------------

https://gazetakrakowska.pl/koronawirus-jak-nie-zadbacie-o-swoja-odpornosc-maseczki-nie-pomoga-rozmowa/ar/c1-14919962? 

[...]
Czyli kij ma dwa końce. Niedawno w naszej gazecie mieliśmy wywiad z ratownikiem medycznym, który się skarżył na to, że przyjeżdża pomóc, a na dzień dobry słyszy pytanie: „A pan mnie czymś nie zarazi”?
No i to jest ta panika. Natomiast myślę, że skoro ludzie nie wychodzą na dwór…
Panie doktorze, błagam, u nas wychodzi się na pole
Ja jestem nauczony mówić na dwór (śmiech). W Małopolsce i na Podkarpaciu nie wolno wychodzić na dwór, ale wolno na pole. Ale na poważnie. Jest okres wiosenny. Ludzie powinni zażywać ruchu, a jesteśmy tego pozbawieni. Nauczyli się ostrożności. Nawet taka prosta rzecz, ludzie w sklepie sami dbają o to, żeby blisko siebie nie stać. Nikt ich do tego nie zmusza. Jeśli widzą celowość jakiegoś działania, sami się temu podporządkują. Natomiast jeśli widzą bezsens, to się buntują, bo mają świadomość, że ktoś chce im utrudnić czy ograniczyć życie i wolność w sposób kompletnie bezsensowny. Gdzie jest logika, gdy ludzie mają w hipermarkecie stać dwa metry od siebie, a w kościele już nie? Logicznym byłoby tak, gdybyśmy powiedzieli: „Zachowujemy odległość. W co drugiej ławce siada człowiek”. Gdyby były logiczne i rozsądne uzasadnienia, świadomość ludzi byłaby większa. 
Ale wiemy bardzo dobrze, że „Gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania”. Może więc lepiej wziąć to na pewien reżim?To niech mi pan uzasadni, że małżonkowie, którzy są ze sobą na co dzień, na dworze mają być dwa metry od siebie.
Trudne.
Właśnie, a nawet śpią w jednym łóżku. I jeszcze za spacer zostaną ukarani mandatem… O to pytają mnie pacjenci, a ja nie potrafię im odpowiedzieć

[...]
Jakie są jeszcze bezsensy tych wszystkich ograniczeń?
Na przykład w zakładach pracy nakazuje się chodzić cały czas w rękawiczkach. To niczemu nie służy, bo rękawiczki nie chronią przed wnikaniem wirusa. Prosta rzecz, oddychanie skóry, które naturalnie zwalcza wirusy. Nie ma pan tego czynnika. I jeszcze jedno - nie ma pan tych rękawiczek, dotyka różnych rzeczy, ale pamięta, że ręce trzeba często myć, nie dotykać nosa i ust. A jak pan założy te rękawiczki, to w podświadomości zostaje komunikat: „Jestem zabezpieczony”. A potem w rękawiczkach wykonujemy odruchy bezwarunkowe: drapanie oczu, tarcie nosa… Zapewniam, że nie zrobiłby pan tego, nie mając rękawiczek. Bo byłaby większa ostrożność.
Maseczki?
One nie chronią przed niczym. Od wczoraj musimy je nosić i będzie to „sztuka dla sztuki”. Ta maseczka nie będzie broniła przed wnikaniem wirusa. Absolutnie. Ktoś ponosi tę maseczkę kilka godzin, na jej powierzchni zbiera się wilgoć, namnażają się bakterie. Taką maseczkę po kwadransie powinno się zmienić.

 

Obłęd ministra (od odbierania) zdrowia narasta


Rząd walczy z problemami, które sam tworzy.


niedziela, 19 kwietnia 2020

Minister (od odbierania) zdrowia

Objawy choroby spowodowanej emisją elektromagnetyczną(EMS) są b.podobne do objawów grypy i covid-19. Teoria niespiskowa mówi, że minister (od odbierania) zdrowia, bez konsultacji społecznych (np. "ekspertem" ministra była pielęgniarka) podniósł normy emisji 100x. Dodatkowo, kolejna teoria niespiskowa mówi o tym, że co najmniej kilkaset masztów z antenami 3,4 i 5G jest postawionych i eksploatowanych z rażącym naruszeniem prawa. No ale tutaj ochrona zdrowia przez ministra polegała na zwiększeniu 100x dopuszczalnych norm, które i tak bywają jeszcze 10x przekroczone.
Oczywiście kolejna niespiskowa teoria i praktyka głosi, że bakterie i wirusy mutują szybciej w obszarach podwyższonej emisji elektromagnetycznej.

Ministerstwo (od odbierania) zdrowia potwierdza, że istnieje związek przyczynowo-skutkowy pola elektromagnetycznego emitowanego przez telefon z glejakiem.
https://prawodozycia.pl/wp-content/uploads/2019/04/Ministerstwo-Zdrowia-glejak-IV-2019.pdf 

Co robi minister i jak chroni zdrowie Polaków? Podwyższa 100x normę na emisję elektromagnetyczną anten telefonii komórkowej i sieci 3,4,5 G, bo zdaniem ministra zbyt mało ona szkodzi zdrowiu. No wprost genialne!

Tak samo o maseczkach - do 14 kwietnia minister (od odbierania) zdrowia twierdził autorytatywnie, że maseczki nie chronią, a wręcz szkodzą, a od 14 kwietnia pomagają, tak mocno, że aż od 16 kwietnia stają się obowiązkowe.

sobota, 18 kwietnia 2020

Kłamczuszek

Kupił z kumplami maseczki w Chinach, a teraz nakazał je nosić. Przez miesiąc polskie firmy mogły uszyć więcej, ale nie byłoby lądowania Antonova, ani nie zarobiłby kto trzeba na maseczkach.


środa, 15 kwietnia 2020

Nowe

Prawidłowo zasłonięte usta.


wtorek, 14 kwietnia 2020

RPO, czyli lany poniedziałek

Ustawowa podstawa ograniczeń praw i wolności

Adam Bodnar ponownie zwraca uwagę, że nawet w stanach nadzwyczajnych, o których mowa w Konstytucji, zakres ograniczeń konstytucyjnych wolności i praw musi wynikać z ustawy. Mimo  przesłanek, o których mowa w art. 230 Konstytucji, w  zakresie zwalczania choroby zakaźnej wywołanej wirusem SARS-CoV-2 - a więc szczególnego zagrożenia dla bezpieczeństwa obywateli i porządku publicznego - nie zdecydowano się dotychczas  na wprowadzenie stanu nadzwyczajnego. Uchwalono zaś ustawę z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.  Na jej podstawie – w przypadku stanu epidemii lub stanu zagrożenia epidemiologicznego  - Rada Ministrów może określić rozporządzeniem:
  • zagrożony obszar wraz ze wskazaniem rodzaju strefy, na którym wystąpił stan epidemii lub stan zagrożenia epidemicznego,
  • rodzaj stosowanych rozwiązań.,

Zakaz przemieszczania się

Rada Ministrów nie ma uprawnienia do wprowadzenia generalnego zakazu przemieszczania się.  Mimo to, działając poza granicami  upoważnienia ustawowego, w § 5 rozporządzenia wskazała, że poza wyjątkami,  od 1 kwietnia 2020 r. do  11 kwietnia 2020 r. zakazuje się na obszarze RP  przemieszczania się osób. Narusza to m.in. art. 92 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym rozporządzenia są wydawane przez organy wskazane w Konstytucji, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Stanowi to jednocześnie o naruszeniu art. 31 ust. 3 Konstytucji, wskazującym warunki ograniczenia w zakresie korzystania z praw i wolności, do których nieodzownie należy ustanowienie ograniczeń w drodze regulacji ustawowej.
§ 5 rozporządzenia nie został zatem wydany w celu wykonania ustawy, ta bowiem uprawnia Radę Ministrów wyłącznie do wprowadzenia ograniczeń określonego sposobu przemieszczania się. W ramach  tego upoważnienia można było wskazać jedynie sposób przemieszczania się oraz zakres jego ograniczenia. Niedopuszczalne było natomiast wprowadzenie generalnego zakazu przemieszczania się.
Oznacza to, że § 5 rozporządzenia jest także niezgodny z art. 52 ust. 1 i 3 Konstytucji przez to, że wyłącza wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej nie na podstawie ustawy, lecz na podstawie rozporządzenia nie mającego w tym zakresie żadnego umocowania w ustawie.
Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji ustawowe ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Czasowe zawieszenie możliwości korzystania z określonych konstytucyjnych praw jest więc możliwe jedynie po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego. Z uwagi na fakt, że go nie wprowadzono, dla oceny konstytucyjności wprowadzanych ograniczeń aktualne pozostają więc standardy wynikające z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Ograniczenia uprawiania kultu religijnego

Rozporządzenie wprowadza czasowe ograniczenia w sprawowaniu kultu religijnego w miejscach publicznych. W trakcie sprawowania kultu religijnego, w tym czynności lub obrzędów religijnych, na danym terenie lub w danym obiekcie może znajdować się łącznie nie więcej niż:
  • 50 osób, wliczając w to uczestników i osoby sprawujące kult religijny lub osoby zatrudnione przez zakład pogrzebowy przypadku pogrzebu – w okresie od 20 marca do dnia 24 marca 2020 r. oraz w okresie od dnia 12 kwietnia do odwołania;
  • 5 uczestników, oprócz osób sprawujących kult religijny lub osób zatrudnionych przez zakład pogrzebowy w przypadku pogrzebu – w okresie od dnia 1 kwietnia 2020 r. do dnia 11 kwietnia 2020 r.
Przepisy te wkraczają w konstytucyjną sferę wolności religii (art. 53 ust. 1 Konstytucji). A wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób. Wolność religii została wymieniona w art. 233 Konstytucji jako jedna z wolności, które nie mogą podlegać ograniczeniom w stanach nadzwyczajnych.
A uczestniczenie w obrzędach religijnych może zostać ograniczone jedynie w ustawie. W konsekwencji żaden organ władzy wykonawczej, w tym Rada Ministrów, nie może  określać granic wolności uzewnętrzniania religii.
Poza tym wszelkie ograniczenia wolności uzewnętrzniania religii nie mogą mieć formy zakazu. Stanowi to bowiem ograniczenie istoty wolności z art. 53 Konstytucji.

niedziela, 12 kwietnia 2020

Słowo na niedzielę

Niedawno zakończony XX wiek charakteryzował się poziomem łamania praw człowieka nieporównywalnym w ludzkiej historii. W swojej książce "Śmierć przez Rząd", Rudolph Rummel szacuje około 170 milionów zgonów spowodowanych przez rządy w XX wieku. Historyczne dowody wydają się wskazywać, że zamiast ochrony życia, wolności i dążenia do szczęścia swoich obywateli, rządy muszą być uznane za największe zagrożenie dla ludzkiego bezpieczeństwa.

Hans-Herman Hoppe

wtorek, 7 kwietnia 2020

środa, 25 marca 2020

Państwo, czyli ś-wirus w akcji

Stirlitz i Brunner weszli mi do chałupy śpiewając czastuszki. Jak zwykle pijani ledwie trzymali się na nogach. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jeszcze przedwczoraj byli oni w Berlinie, a potem, jak wybełkotał Stirlitz, przez Austrie i Czechy wrócili do Polski, a jakieś dwie godziny temu zaczęli poddawać się kwarantannie. Zgodnie z zaleceniami napotkanego po drodze lekarza, mieli płukać gardło solą rozpuszczoną  w wodzie z dodatkiem spirytusu, ale jak zwykle coś im się pomieszało. Podobno soli nigdzie nie było, wiec spirytus zapijali wódą. Niby mieli to wypluwać, ale z drugiej strony to byłoby wielkie marnotrawstwo i szczególnie tego nie mógł przełknąć Stirlitz. Z przełykaniem spirytusu szło mu już całkiem sprawnie. Jak ich zobaczyła córka Sołtysa, to zaraz nakroiła wędlin, aby spowolnić u Stirlitza i Brunnera proces upijania się, co umożliwi nam z nimi rozmowę. Nie miałem wieści ze świata odkąd wyłączyłem telewizor i radio, aby uchronić się od koronowirusa. Na razie brak telewizji, bimber zagryzany swojską kiełbasą i mycie rąk chroniło nas przed wirusem.

Gdy goście podjedli, to jeden przez drugiego zaczęli opowiadać. Z Niemiec do Austrii przejechali bez przeszkód, tyle, że nie autostradą, a jakimiś mniejszymi drogami. Potem w Austrii wypisano im dw mandaty, jeden za przekroczenie prędkości, a drugi za pobyt poza miejscem zamieszkania. Stirlitz twierdził, że to tylko dlatego, że Brunnerowi mapy Austrii i Generalnej Guberni się pomyliły. Mandaty wystawiono na jakiegoś Millera, którego dowód osobisty całkiem przypadkiem zawieruszył się w kieszeni Brunnera. Potem były Czechy i już prawie był kolejny mandat, ale Stirlitz tym razem zmiękł i wyciągnął pięciolitrową bańkę becherovki i od razu zrobiła się taka rodzinna atmosfera, że pożegnań z dwuosobowym patrolem nie było końca. Na polskiej granicy nikogo nie było, za to dalej napatoczył się najpierw jakiś lekarz, który wypił ze Stirlitzem jedną flaszkę, a potem trafił się nieprzekupny patrol milicji obywatelskiej, fru, policji, który obum wystawił mandaty po 10 tys. złotych polskich. Mandatu ani Stirlitz, ani Brunner nie przyjęli, za co mają mieć sprawę skierowaną do sądu. No ale sądy nie działają. Nie ma terminów w jakichkolwiek sprawach cywilnych ani tym bardziej nie przyjmowane są sprawy karne. Stirlitz jak już to objaśnił nieprzekupnym policmajstrom, to pokiwał nad nimi z politowaniem głowami i zapytał, czy pójdą sobie, czy ma im zabrać pistolety i wpieprz spuścić. Nasza dzielna policja spuściła ze wstydu głowy, więc Stirtlitz, aby im już tak stydno nie było, wręczył po pół litra na głowę becherovki i pojechali. No ale wiadomo, że Stirlitz to ś-wirus, bo Brunner już od razu chciał ich zastrzelić, krzycząc coś po niemiecku, a potem po rosyjsku i na koniec po polsku, o ustawie 1066.

Potem w jakimś zajeździe, który był nieczynny, zjedli i przespali się nieco. Kelnerka to nawet chciała na rurze zatańczyć, ale Stirlitz wyjaśnił, że wystarczy, jak go do snu utuli. Po przebudzeniu ostatnie kilometry przejechali w trybie kwarantanny. Brunner to nawet próbował wypluwać ten spirytus, tak, jak zalecał doktór, ale przy próbie plucia przez okno auta w czasie jazdy tylko cały się sam opluł. Dalej więc, dezynfekcja szła, ale już bez marnotrawstwa, aż Stirlitz zmierzył o siebie 1.5 promila i stwierdził, że dalsza dezynfekcja wyprowadzi ich w pole, przez co mogą do mnie nie trafić. Pod drodze jeszcze Brunner złamał palec, ale że służba zdrowia za którą odpowiada państwo nie działa, to Stirlitz raz dwa założył mu gips na ten palec, przez co Brunner wyglądał w swoim garniturze, jakby przed chwilą odszedł od tynkowania. 

- Całe szczęście - pomyślałem - że rząd panuje nad sytuacją - Trochę te przepisy często się zmieniają, bo tam rządzi albo ten, kto pierwszy wstanie, albo ten, kto ma dłuższy nos. Po wczorajszej zmianie przepisów rząd najpierw stwierdził, że nie można chodzić na spacery, a potem, że jednak można oby nie w grupach,  najpierw nie większych niż dwie osoby, a potem nie większych niż pięć. No ale jak ja z Szarikiem mam niby stworzyć grupę pięcioosobową?


niedziela, 22 marca 2020

Bajka o Wirusie, czyli Pinikio i Długopis w akcji

Przed niewielką sceną domu kultury zasiedli rodzice i znajomi dzieci, Sołtys, a w ostatnim rzędzie znalazło miejsce i dla mnie, Stirlitza, Brunnera oraz zaproszonych gości z Włoch i Ameryki. Atmosfera była podniosła, bo to było premierowe przedstawienie kukiełkowe przygotowane przez dzieci i panią uczycielkę. Drogie takie przedstawienie zaplanowano dopiero na jesień, a może nawet i za rok na kolejna wiosnę. Przedstawienie miało nawiązywać do obecnej sytuacji we wsi i Sołtys bardzo się denerwował, bo uczycielka nie lubiła go i mogła w treści przedstawienia przemycić nieprzychylne mu treści.

   Sołtys dumał i ze zdenerwowania co rusz sięgał za pazuchę wyciągając butelkę oranżady przepisowo wzmocnionej prądem. Z zamyślenia wyrwał go głos uczycielki, bo właśnie przedstawienie się zaczynało a na scenie zjawił się Pinokio. 
Pinokio był bardzo przejęty swoją rolą i co rusz zacinał się, ale już po dwóch minutach zaczęło wszystko iść gładko. Po scenie skakał rozbrykany Wirus i przewracał postawiane z dykty fabryczki, a nawet wziął się za stojący pośrodku centralny port. Pinokio skoczył za Wirusem i opętał go papierowym sznurkiem naprędce powycinanym z gminnych ustaw. Potem dla  dla zatroskanych przedsiębiorców i rzemieślników wsi i miast ogłosił pakiet pomocowy. Na scenę wyskoczyły cyferki i zaczęły tworzyć długi rząd. Wszystko tak migało przed oczyma, że nie tylko Sołtys poczuł się skołowany, ale i stojący w kącie Długopis z wrażenia ciągle pstrykał i zmieniał kolory swojego wkładu. Potem na scenie ukazał się Rzemieślnik, który oblał cyferki kubłem zimnej wody i stwierdził, że nie będzie się już bawił, ale zawiesza swoją działalność i wywala wszystkich na bruk. Ze sceny powiało grozą. Mokre cyferki wpływów zaczęły szybko znikać za kulisami, a nastrój zgrozy pogłębiała smętna muzyczka. Już miałem się rozpłakać, kiedy na środek sceny wyszedł z kąta Długopis i powiedział, że ma lepszy pomysł, tylko dalej muszą go wybrać na gospodarza klasy, a może nawet i na Sołtysa wsi. Sołtys pobladł i cicho odezwał się - Ale jak to? Przecież ja to już u Proboszcza byłem i u Popa -
   Ci ci siedzieli bliżej pokiwali z politowaniem głową nad niedolą Sołtysa i z uwagą zwrócili się w kierunku sceny. Długopis ciągnął opowieść - Być może wielu z was zbankrutuje, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotów! - i obiecał nie zabierać Rzemieślnikowi przez trzy miesiące jego pieniędzy. Uradowane cyferki zaczęły wychodzić zza kulis i klaskać, i znów na scenie pojawił się Pinokio mówiąc - To wszystko dla narodu ... - i tutaj zaciął się i nastała niezręczna cisza. W tej ciszy Długopis podszedł do Pinokia i zaczął my podpowiadać - To wszystko dla narodu ... - ale i jego widać było zdjęła trema, bo zapomniał, co miał podpowiadać. 
   Cisza trwała i trwała, a stojąca obok sceny uczycielka stawała się coraz bardziej czerwona. W tej ciszy słychać było tylko, jak Pinokio kłóci się z Długopisem. Długopis nie wytrzymał i krzyknął na cały głos - Jesteś tylko małą drewnianą kukiełką. Jaś tobą steruje! - Na co Pinokio wykrzyczał jeszcze głośniej - Nie jestem kukiełką! Jestem małym chłopcem! - a nos mu się wydłużał i wydłużał. Wreszcie Pinokio odwrócił się do Długopisa przewracając go nosem na deski sceny i wysyczał nad nim - A tobą to kieruje Zuzia! Taki jesteś samodzielny! I w majtki sikasz! -
Wtedy to Sołtys wstał. Podszedł do uczycielki i zaczął klaskać przekrzykując dzieciaki - Wspaniałe przedstawienie! Wspaniałe przedstawienie! - i na oczach całej wsi wycałował uczycielkę w oba policzki. Sołtysowa zerwała się z miejsca i już miała Sołtysowi przylać, ale ludzie zaczęli wstawać i klaskać a potem powolutku wychodzili z sali. Powstało małe zamieszanie wokół szatni, gdzie nie mogli doszukać się płaszcza Włocha. Nikt już nie patrzył na scenę po której chodziła kukiełka małego Rzemieślnika i wołała swoim cienkim głosikiem - Rozpieprzyliście przedstawienie! Kto teraz będzie sprzątał ten bajzel! Tylko nie myślcie, że ja! Za to macie u mnie bęcki jak w banku! -

czwartek, 19 marca 2020

Koronowirus - spojrzenie z oddali




Krótkie podsumowanie wypowiedzi Roberta Dawida Steele.

Prawda obniża koszty działania.

Choroba popromienna (5G) i wszystkie formy grypy mają zbliżone lub nawet jednakowe objawy.

Emitery 5G to czynnik, którego nie wolno ignorować. W wielu krajach normy na emisję promieniowania w obszarze 5G podniesiono 100x (np. w Polsce), bez badań wpływu elektrosmogu na zdrowie ludzi.

Chińczycy zignorowali 5G i koncentrowali osoby chore na grypę z osobami, których organizm był osłabiony poprzez radiacyjne działanie sieci 5G.

Medyczna diagnoza jest podejrzana, ponieważ testy są niewiarygodne, a osoby, które chorowały na grypę lub są grypą zarażone mogą w testach na koronowirusa dawać wynik dodatni.

Nie można ufać USA, ponieważ CIA rozsiewa pogłoski dla wzniecenie strachu. To nie jest normalne działanie. Normalne działanie to uspokajanie ludzi, a nie zachęcanie ich do paniki.

Trumpowi można zaufać, ale potrzeba informacji o spotkaniach grup z otoczenia rządu i wielkiego biznesu USA dotyczących przymusowych szczepień, zwłaszcza, że żadna szczepiona nie była nigdy przetestowana pod kątem skuteczności i bezpieczeństwa w sposób naukowy, a w przygotowywanej szczepionce przeciw koronawirusowi są proponowane składniki, które w Afryce, podczas wykonywanych tam szczepień, były ujawnione w szczepionkach jako czynniki powodujące masową i trwałą bezpłodność.

Koronowirus - fakty podawane za oficjalnymi czynnikami we Włoszech - 80 % zarażonych ludzi zdrowieje sama, 15% potrzebuje lekarstw, a 5% umiera zazwyczaj na powikłania, które nie są związane z koronawirusem.

Drakoński akt kwarantanny niszczy tylko gospodarkę, a powinniśmy się jedynie bać strachu rozsiewanego w społeczeństwie, a nie koronowirusa.

Ingerencja rządu w biznes prowadzi do ogromnych szkód a propaganda strachu powoduje kolejne ogromne szkody. Liczba osób zmarłych na koronowirusa jest niewielka w stosunku do zmarłych od innych chorób. Dodatkowo przestawienie służby zdrowia na zajmowanie się koronowirusem powoduje zmniejszenie troski o innych chorych i tym samym zwiększa ogólną śmiertelność i pogarsza stan zdrowia w społeczeństwie.

Potrzebne jest ogólnonarodowe śledztwo w celu zbadania, kto stoi za wzniecaniem paniki i sianiem strachu w społeczeństwie oraz kto odpowiada za działania rujnujące gospodarkę.

Robert D. Steele z chęcią pocałuje się z języczkiem z, podobno zarażoną koronawirusem, prezenterkę jednej z telewizji w USA, aby udowodnić, że epidemia koronowirusa, to jedno wielkie oszustwo na światową skalę.



kunta kinte, u tradera 21 skomentował to tak:
@Coronavirus
Jak podaje EuroMOMO nie mamy w tym roku żadnej szczegolnej epidemii ani pandemii. Całkowita liczba zachorowań na choroby górnych dróg oddechowych jest mniejsza niż w poprzednich latach w tym samym czasie. To samo dotyczy śmiertelności.

@Gospodarka
Dlaczego dobre rządy chcą wszystko zastopować i dawać nam pieniądze gratis?
Mi się nasuwa jedynie:
-wyeliminowanie pieniądza (gotówkowego)
-wzbudzenie strachu
-ograniczenie swobód(obywatelskich)

@rynki
Ja rozumiem ze spada Boening czy Tesla, bo to były wydmuszki, ale dlaczego spada Roche czy Novartis, lub Facebook? O złocie czy srebrze nawet nie wspominam. Ja uważam ze to cudowna ustawka polegająca na zabraniu kasy inwestorom i zmuszanie ich do sprzedaży akcji i (planowe) zubożenie klasy średniej

@wnioski końcowe
1. Nie ma jakiejś większej zachorowalności czy śmiertelności na choroby górnych dróg oddechowych niż w latach ubiegłych
2. Wiele inwestorów indywidualnych musiało zamknąć (giełdową) pozycje ze stratą
3. Zostaje zatrzymana gospodarka, aby większość społeczeństwa wpadła w zapaść finansową
4. Rządy ustawiają się w roli wybawców oferując nam wszystko gratis.  Co znaczy gratis?

Winston Churchill
Każdy rząd, który jest dość silny, by dać ci wszystko czego potrzebujesz, jest dość silny by zabrać ci wszystko co posiadasz.


Do poczytania:
https://www.heartcom.org/5G-CV.htm

PS.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27692860  

Ibuprofen (i najprawdopodobniej inne leki przeciwgorączkowe) powoduje nadciśnienie płucne w zapaleniu płuc.



poniedziałek, 16 marca 2020

Koronowirus, czyli mapa nieszczęścia

Siedzimy przed butelką bimbru, ja , Stirlitz i Sołtys. W tle telewizja nadaje i przez chwilę pokazuje mapę zarażonych województw. Wolne od zarazy jest tylko toruńskie, zwane dla niepoznaki kujawsko-pomorskim i Podlasie.
- No tak - mruknął Sołtys - od złego ochroni już tylko Opatrzność Boska i bimber.
Stirlitz popatrzył w telewizor i jak to ateista, splunął trzy razy przez lewe ramie. Sołtys się przeżegnał, a pies Szarik zaczął wyć. I wtedy do chałupy wpadła Sołtysowa - Policmajstry we wsi! - wykrzyknęła. - Strzelby myśliwskie zabierają! - 
Stirlitz popatrzył na Sołtysową i się przeżegnał, a Sołtysowa splunęła trzy razy przez lewe ramię. Potem przez chwilę łapała oddech i już spokojniej dodała - Są bez komornika i tylko dwóch -
Sołtys pomyślał chwilę, po czym kiwnął na mnie - Spić ich trzeba. Dług wdzięczności mieć będą - zakończył.

W tym samym czasie syn Sołtysa razem z Edkiem sąsiada, który miał wysoką gorączkę zjawili się w izbie przyjęć powiatowego szpitala. Pielęgniarka rutynowo wszystkim mierzyła temperaturę i zapisywała - 36.2, pomimo, że Edek od gorączki ledwie siedział na ławce. Potem założyli dla syna Sołtysa pulsoksymetr a w okienku wyskoczyło 93%. Lekarz już chciał go podpinać do respiratora zupełnie nie zważając, że to Edek jest chory. Ocknął się dopiero, gdy syn Sołtysa oświadczył, że na żadne respiratory nie ma czasu, bo jak odwiezie Edka, to idzie pobiegać. Lekarz popatrzył w edkowe oczy i wskazał palcem drzwi krzycząc - Obaj won! I z grypą mi tu nie przychodzić! -

Poczłapałem za Sołtysem do jego chałupy, bardziej z obowiązku niż z potrzeby. U siebie miałem jeszcze w zapasie ze dwie beczki siwuchy, ale ciekawiło mnie, co też Sołtys dzisiaj na stół postawi. Poza tym po przerwaniu logistyki nie było co wybrzydzać. Dwa milicyjne pistolety też się przydadzą, a przy okazji uchronią tych chłopaków od jakichś głupich czynów, które pewnikiem chodziły im po głowie.

niedziela, 15 marca 2020

WHO i NBP, czyli pomagam

Dzisiaj z Sołtysem postanowiliśmy pomóc WHO i NBP w walce z zanieczyszczoną koronowirusem gotówką. Najpierw zdezynfekowaliśmy się porządnie, bimbrem, a potem eksperymentalnie wrzuciliśmy banknoty do pralki. Pranie w 60 stopniach zdezynfekowało gotówkę, ale zacząłem mieć wątpliwości, bo Sołtys twierdził, że jest to nielegalne pranie brudnych pieniędzy. Mnie też naszły wątpliwości, i aby przejaśnić myśli znowu wypiliśmy po kieliszku bimbru, tym razem w postaci nalewki na Andrographis paniculata. Pomogło. Oddech stał się mniej świszczący, a i myślenie dużo składniejsze. 
Teraz kolej poszła na mikrofalówkę. Wrzucona gotówka test przeszła pozytywnie i zdezynfekowała się porządnie, ale fale mikrofalowe usmażyły chipy w banknotach i znów Sołtys zaczął wybrzydzać, że niby zeszliśmy do podziemia i walczymy z NWO. Partyzantka też mi się nie uśmiechała, ale bardziej nie podobały mi się dziury w papierkach. Pewnie kasjerzy zaczną wybrzydzać w sklepach. Cóż było robić - znowu wypiliśmy po bimbrowej nalewce, pomogło i znowu rzuciliśmy się w wir pracy.
Sołtys nagrzał piekarnik do 80 stopni, a ja wrzuciłem banknoty do brytfanny cichcem podprowadzonej z kuchni. W obawie przed nalotem płci pięknej eksperyment ruszył. Po pół godzinie i wypitej jednej flaszce ruszyliśmy badać gotówkę. Ku naszemu zdumienie po koronowirusie nie było ani śladu, ale trochę zostało śladów kokainy i amfetaminy. 
- Eureka! - zakrzyknął Sołtys i wypiliśmy na zakończenie eksperymentu, a ja siadłem uzupełniać dziennik laboranta.

Drodzy rodacy! By ulżyć WHO i NBP w ich trosce o nasze zdrowie wybierajcie wszystko z konta i dezynfekujcie banknoty w piekarniku! Zdrowie Wasze jest najważniejsze!

Jeśli ktoś nie ma śmiałości pomóc społeczeństwu w zwalczaniu koronowirusa, to prosimy przesyłać do nas karty bankomatowe i piny, a razem z Sołtysem zapewniamy, że zadbamy o wybraną z bankomatów gotówkę, jak o własną.-)

niedziela, 8 marca 2020

Koronowirus, czyli nowy stan wojenny w Polsce

Patrzę, a tu leci do mnie Sołtysowa z dwoma siatami wypełnionymi Bóg wie czym i z obłędem w oczach drze się już w progu na na moją ślubną. Za nią wpada w moje skromne progi Sołtys z butelką w ręku, cały aż zaczerwieniony z wysiłku i kiwa na mnie. Babskie sprawy zostawiamy babom i ruszamy do piwnicy, gdzie w związku z koronowirusem przeniosłem moje biuro. Za nami z niechceniem podniósł się i podążył Szarik. Weszliśmy. Zapalam światło, ale tylko częściowo, tak, aby o graty się nie obijać i siadamy w fotele. Stawiam na stole dwa kieliszki i ze zdziwieniem zauważam, że ktoś dostawia szklankę - wot swołocz, Stirlitz - pomyślałem. - Sam tyś swołosz - myśli o mnie Stirlitz, a na głos dodaje - Nie lej mi tej berbeluchy Sołtysa, ale porządną eksportową wódkę polską 96% - i z uśmiechem wali się w fotel. Sołtys i ja też siadamy. Biorę od Sołtysa butelkę i napełniam kieliszki, a dla Stirlitza leję pół szklanki spirytusu. Stirlitz patrzy na mnie z politowaniem, jakbym mu żałował, więc mu dolewam jeszcze kapeczkę. Sołtys głęboko oddycha i zaczyna - Koronowirus w Polsce jest. Sam minister w telewizji gadał i pokazywał. Wyszło mi, że gadzina większy od prosiaka i do Zielonej Góry polazł. Potem pokazywano w telewizji szkody, jakie uczynił. Ze sklepów zeżarł cały ryż i makaron włoski. Pewnikiem w tym właśnie zasmakował w Italii. Z Zielonej Góry nie wyszedł, a już gadają, że drugi taki w Szczecinie był widziany. Zarażonych rozpoznać można po gorączce i obłędzie w oczach. - zakończył Sołtys i zawartość kieliszka wlał szybko do gardła. Pomyślałem, spodobało mi się i znów pomyślałem, a w tym czasie wyschła już i zawartość szklanki Stirlitza, a Sołtys wlewał w siebie trzeci kieliszek. Pies zaczął wyć.
Powoli ogarniała mnie panika. Popatrzyłem na włączony przez Stirlitza telewizor i spostrzegłem że jeden z tych w telewizyjnym studio, gapi się na mnie. Dla uspokojenia skołatanych nerwów też się napiłem i poprawiłem drugim. Strach nie odpuszczał. Ostatnio tak miałem w 56 gdy dopadło mnie pod Cegielskim. Znów się napiłem i wróciła trzeźwość umysłu. W półmroku gabinetu było widać jakąś dziwną mgłę, która sączyła się powoli z telewizora.
- Wyłącz natychmiast to pudło! - wrzasnąłem na całe gardło. Stirlitz był szybszy od Sołtysa i momentalnie zapadła dzwoniąca w uszach cisza. Wszyscy, nawet pies patrzyli na mnie.
- No tak - powiedziałem powoli - Zaraza musi się rozprzestrzeniać poprzez telewizje - zakończyłem. - I radio - dopowiedział Sołtys. - Musimy to sprawdzić - dodał Stirlitz.
Do eksperymentów na ochotnika zgłosił się pies Szarik. Założyliśmy mu słuchawki na uszy, a sami już na dobre rozpoczęliśmy proces dezynfekcji organizmu. Przez pierwsze 10 minut nic się nie działo, a potem psu oczy zaczęły na wierzch wyłazić i zaczął wyć. Gdy przestał, ze słuchawek dał się słyszeć głos o kwarantannach, odosobnieniach i psychuszkach dla krnąbrnych, pogrzebach i kremacji zwłok bez wydawania ich rodzinie, o racjonowaniu papieru toaletowego i mydła oraz o spirytusie, który ma być teraz bez akcyzy, ale za to na kartki.
- Dość tego! - Stirlitz walnął pięścią w stół. - Spirytus na kartki?! - wykrzyknął - Schodzę do podziemia! - po czym otworzył swój kufer, wyjął z niego starą pepeszę i z kilkoma magazynkami ruszył na górę. Popatrzyliśmy na siebie z Sołtysem i zaraz sięgnąłem po butelkę bimbru, bo wódka z akcyzą, nazywana berbeluchą, właśnie się skończyła. Jeszcze dwa kieliszki i świat zaczął mi wirować przed oczyma - O rzesz ku...! - wykrzyknąłem - Zbyt późno zaczęliśmy dezynfekcje! - i zemdlony upadłem na podłogę.
Nie wiem ile czasu byłem nieprzytomny, ale chyba długo, bo jasny promień słońca wpadał przez piwniczne okno do środka, a zwykł czynić to rano. Sołtys leżał na stole czoło opierając na sałatce, chyba martwy, a pies w kącie z nogami do góry. Wstałem, ale nadal kręciło mi się w głowie. Z trudem dotarłem do schodów i wydostałem się z piwnicznego tymczasowego biura. Na parterze nie było śladów dzieci i żony, ani typowej dla poranka krzątaniny. Pewnikiem tak jak ci w piwnicy stali się ofiarami koronowirusa. Wyobraziłem sobie dzielnych naszych żołnierzy służby sanitarnej, którzy ramię w ramię z policją pilnują kwarantanny,  a nasze dzielne ZOMO, pałując gadzinę, broni ostatniej reduty polskości. Te pchające się do fałszywego punktu szczepień tłumy po kieliszek wódki wkrótce potem padające bez życia za namiotem medycznym. Już ich nikt nie uratuje, bo pili bez uiszczania akcyzy i wymieniali się dobrami między sobą za gotówką, srebro i złoto.
Spojrzałem oczyma wyobraźni w prawo, a tam sam minister zdrowia i finansów oraz przedstawiciel WHO i generalny inspektor sanitarny czyścili tysiąc dolarowe banknoty z koronowirusa, anfy i kokainy oraz krótką kolejkę zdrowych, której dzielny Gates rozdawał te prawdziwe szczepionki w postaci karty kredytowej Visa przy okazji stawiający stempel z licencją Windows na czoło i ramię, bez której nikt nie mógł kupić ani sprzedać.
Zadrżałem. Wyszedłem na ganek, słoneczko świeciło jakby świeżo po deszczu i moje ciało przeszył zimny, ale przyjemny dreszcz. Żyję jeszcze. Spojrzałem w niebo, a tam wysoko leciał bocian. - Uratowani! Uratowani! - wykrzyknąłem.

I wtedy to ktoś cicho powiedział mi do ucha - A czego to się drzesz. Dzieci pobudzisz.

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP